Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Paweł Brożek: Chciałbym tutaj zakończyć karierę
Data publikacji: 13-03-2014 16:08Paweł Brożek, występując w meczu z Ruchem Chorzów, wpisał się w historię klubu, rozegrał bowiem dwusetny mecz w barwach Wisły Kraków w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Z tej okazji kibice mogli zadać naszemu napastnikowi dowolne pytanie. Poniżej efekty wywiadu z napastnikiem Białej Gwiazdy, w którym byliśmy pośrednikami.
Ile goli strzelisz Legii i ile wygramy?
Legii strzeliłem już jedenaście bramek. Mam nadzieję, że w niedzielę również się uda. Co do wyniku, to staram się nigdy nie prognozować przed spotkaniem.
W 2003 roku graliście mecz z Górnikiem Polkowice. Wygraliście 2 - 0 po bramkach Szymkowiaka i Dubickiego. W końcówce meczu wszedłeś razem z bratem na boisko. Czy myślałeś wówczas, że osiągniesz tak dużo w piłce?
Zawsze miałem marzenia, które chciałem realizować. Oceniając wszystko z perspektywy czasu, muszę stwierdzić, że na pewno mogło być lepiej, szczególnie jeśli chodzi o wyjazd zagraniczny, lecz trzeba pamiętać, że równie dobrze mogło być gorzej. Staram się nie patrzeć na moją karierę pod kątem tego, że coś zrobiłem lepiej czy gorzej – tak miało być i koniec.
Czy sądzisz, że wyjazd za granicę był korzystny z punktu widzenia piłkarskiego, czy przez ten czas lepiej byłoby grać w Wiśle? Czy nie żałujesz, że zbyt późno wyjechałeś za granicę?
Przede wszystkim chciałem spróbować swoich sił za granicą. Ogólnie można powiedzieć, że mi nie wyszło, ale sądzę, iż mogłem wyjechać wcześniej, bo jednak w wieku dwudziestu siedmiu lat jest za późno na taką decyzję. Z drugiej strony, poszedłem do Trabzonsporu, gdzie bardzo ciężko było się przebić do pierwszego składu. Na pewno nie żałuję, że zdecydowałem się na taki krok, bo byłem w Turcji, Szkocji czy Hiszpanii, gdzie poznałem kawałek świata, uważam też, że wyjazd sprzyja rozwojowi piłkarskiemu.
Jaka jest różnica w przygotowaniach, treningu, organizacji pomiędzy polskimi a zagranicznymi klubami? Czy to inny świat, czy zbliżony poziom? Czego brak polskim klubom, aby zrównać się z lepszymi ligami, jak na przykład turecka czy hiszpańska?
Jeśli chodzi o treningi, to nie ma wielkiej różnicy. Intensywność i sama forma treningu są na takim samym poziomie. Czego brakuje polskim klubom? Przede wszystkim w Turcji czy w Hiszpanii są większe pieniądze, a to wiąże się z możliwością sprowadzania lepszych zawodników. Gdyby w Polsce były większe finanse, to ci obcokrajowcy podnieśliby poziom ligi.
Czy po powrocie do Wisły chciałeś wrócić do nr 23 na koszulce, co on dla Ciebie znaczy?
Oczywiście, chciałem wrócić do tego numeru, natomiast był on zajęty przez Fabiana. Dużo na ten temat się mówiło, natomiast to jest mój szczęśliwy numer. Generalnie, nie jestem przesądny, ale jeśli chodzi akurat o dwudziestkę trójkę, to zawsze darzyłem ją sympatią, ponieważ jestem wielkim fanem Michale’a Jordana. Jeśli zostanę w Wiśle, to mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia.
Wolisz grać przy pełnych trybunach, gdy ludzie prowadzą doping, czy preferujesz „trybuny angielskie”, które w specyficzny sposób reagują na boiskowe wydarzenia?
Wolę grać przy pełnych trybunach, gdzie kibice dopingują.
Najbardziej zapadający w pamięci gol strzelony w barwach Wisły?
Takiej jednej, wybranej bramki nie mam. Wszystkie gole, które strzeliłem w tych prestiżowych spotkaniach, jak z Legią, Cracovią czy Lechem były dla mnie ważne. Szczególnie pamiętam hat-trick, który udało się zdobyć na Łazienkowskiej, i dał on zwycięstwo 3:0.
Który mecz w barwach Wisły najlepiej wspominasz i dlaczego?
Najlepiej wspominam mecz z Barceloną, kiedy zespół z Hiszpanii budował swoją potęgę, a my postawiliśmy im wysoko poprzeczkę i potrafiliśmy wygrać w Krakowie.
Najlepszy obrońca, przeciwko któremu przyszło Ci zagrać?
Chyba jest to Gerard Pique, który wtedy nie był jeszcze tak znaną osobowością. Pique to nie tylko kapitalny obrońca, potrafi również świetnie budować akcje ofensywne.
Jak wyglądają stosunki między Wami - zawodnikami w szatni i po za nią?
Stosunki są jak najbardziej koleżeńskie. Nigdy w szatni Wisły nie było takiej sytuacji, żeby dochodziło do bójki. Oczywiście zdarzały się zgrzyty, ale to jest normalne, gdy dwadzieścia pięć osób o różnych charakterach spotyka się codziennie na treningu. Mam natomiast kilku przyjaciół w szatni, wszyscy darzymy się wielkim szacunkiem.
Czy chciałbyś grać w Wiśle do końca kariery?
Jeśli zdrowie i forma dopiszą, to na pewno. Zobaczymy, jak będzie.
Czy Piotr Brożek to naprawdę Twój brat?
Właśnie nie wiem, zastawiamy się, czy nie jest adoptowany (śmiech).
Czy gra z bratem w jednym klubie przeszkadza czy pomaga? Dajecie sobie nawzajem wskazówki? I czy w życiu też gracie razem do jednej bramki?
Gra w jednym klubie z bratem na pewno jest fajną rzeczą. Nasze stosunki na boisku były różne, zwłaszcza gdy byliśmy młodsi. Z biegiem lat wydaje mi się, że wszystko wygląda tak, jak powinno.
Co jest Twoim największym marzeniem? Czy w życiu sport stoi na pierwszym miejscu, czy może jest coś, lub ktoś jeszcze?
Oczywiście piłka nożna jest dla mnie bardzo ważna, podporządkowałem się jej od dziewiątego roku życia. Na pierwszym miejscu stawiam jednak moją rodzinę: żonę, córkę oraz rodzeństwo, którzy są ważniejsi od piłki.
Co będziesz robić po zakończeniu kariery piłkarskiej?
Mam parę pomysłów, ale teraz skupiam się na tym, żeby jak najlepiej grać. Zobaczymy, jak te plany się potoczą.
Jak Twoje zdrowie, bo trener wspominał, że nie jesteś w pełni dyspozycji i sił, ale mimo to chcesz pomóc drużynie na boisku?
Ze zdrowiem wszystko jest już okej. Przez ostatnie tygodnie kontuzja i słaba forma nie dawały mi komfortu gry. Najważniejsze, że noga już mnie nie boli, dlatego wierzę i mam nadzieję, że wszystko wróci do normalnej dyspozycji.
Kolejny mecz, to mecz przeciwko Legii Warszawa, bardzo prestiżowy. Szatnia zaczyna już żyć tym spotkaniem? Widać już pełną mobilizację?
Na mecz z Legią nie trzeba nas specjalnie mobilizować, bo wiemy, że jest to ważne spotkanie dla kibiców. Fajnie byłoby nawiązać do meczu jesiennego, kiedy wygraliśmy 1:0, lecz trzeba pamiętać, że mamy swoje problemy kadrowe i trener musi szukać optymalnego ustawienia.
A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















