Strona główna » Aktualności » Ostatnia prosta Boguskiego

Ostatnia prosta Boguskiego

Data publikacji: 27-04-2011 16:08



Popołudniowy trening w głównej mierze opierał się na ćwiczeniu uderzeń z dystansu. Cieszy fakt, że w całych zajęciach uczestniczył Rafał Boguski, który zapomniał już o kontuzji i nie boi się mocno strzelać na bramkę.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Z nogą jest już dobrze. Widać, że idzie to w dobrym kierunku, bo już mogę szybciej biegać, częściej i mocniej uderzać. Przy tych strzałach noga mnie nie boli, więc wszystko jest ok” – zapewnia z uśmiechem na twarzy Rafał. Co prawda noga, w której zerwał więzadło, cały czas jeszcze momentami go pobolewa, ale zdaniem zawodnika to normalny objaw. „Ból mi towarzyszy, bo po zabiegu taką metodą jak ja miałem, ból pod rzepką utrzymuje się przez dłuższy czas” – tłumaczy Boguski. „Za bardzo się nim nie przejmuję, bo to jest wliczone w moją rehabilitację. Zbytnio mi też ten ból nie przeszkadza” – dodaje Rafał.





Zdaniem zawodnika moment, kiedy zacznie trenować na pełnych obrotach, tak samo jak pozostali piłkarze, zbliża się coraz większymi krokami. „Myślę, że już niedługo będę mógł brać udział w gierkach, czy w innych kontaktowych ćwiczeniach” – przekonuje Rafał i zapewnia, że nie czuje żadnej psychicznej blokady przez ostrzejszymi wejściami. „Nie mam obaw psychicznych przed wejściem w pełny trening. Gram w „dziadka”, gdzie przecież zdarza mi się wykonać wślizg, dziś miałem na przykład jedną stykową piłkę i nie bałem się pójść do końca. Noga i głowa reagowały normalnie, więc nie uciekałem od starcia” – zapewnia Boguski.



Dla Rafał na razie celem numer jeden jest powrót do normalnych treningów. Wyjście na murawę w trakcie meczu ligowego to na razie dla niego odległa przyszłość, ale… „Bardzo bym chciał, żeby kolegom trochę wcześniej udało się zapewnić Wiśle mistrzostwo, bo może wtedy trener wypuściłby mnie w jednym z ostatnich meczów chociaż na chwilę. Na razie jednak ja skupiam się nad tym, żeby wejść normalnie w treningi, a koledzy na następnym meczu” – kończy Boguski.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony