Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Okrągły jubileusz Wiślackiego Smoka
Data publikacji: 22-08-2013 20:30Podczas meczu z Lechem Poznań niezwykły jubileusz 25 lat kibicowania krakowskiej Wiśle obchodził będzie Stanisław Sękiewicz.
Jak w każdym klubie sportowym, zawodnicy, trenerzy i pracownicy nieustannie się zmieniają. Niektórzy przychodzą i zadomawiają się na dłużej, inni – szybko odchodzą. Prawdziwego kibica natomiast cechuje jedno: wierność. To bardzo ważne pojęcie w dekalogu każdego kibica piłki nożnej, a Stanisław Sękiewicz jest kibicem wiernym i niezawodnym.
Nie wyobrażamy sobie żadnego meczu bez niego, wrósł trwale w wiślacki pejzaż i historię Białej Gwiazdy, jego obecność na stadionie to już rytuał i tradycja. Kim jest? Co sprawia, że w najgorsze upały dźwiga ciężki kostium rozpoznawalny z łatwością nie tylko pod Wawelem, ale też w Polsce i poza jej granicami?
Stanisław Sękiewicz - Wiślacki Smok, znany jest wszystkim kibicom Białej Gwiazdy. Choć swą obecną funkcję zaczął pełnić od 2005 roku, z krakowską Wisłą jest związany znacznie dłużej. W najbliższą niedzielę minie ćwierć wieku od jego pierwszej wizyty na stadionie przy Reymonta. „Od trzeciego meczu w Krakowie sezonu 1988/89 jestem absolutnie na wszystkich spotkaniach oficjalnych: ligowych, pucharu Polski, pucharu Ekstraklasy oraz w europejskich pucharach” – mówi z dumą.
Miłość do Białej Gwiazdy towarzyszyła panu Stanisławowi od wczesnego dzieciństwa: „To przechodzi z ojca na syna. Urodziłem się obok stadionu, ze szpitalnego okna widać było wiślackie jupitery” – wyznaje nasz Wiślacki Smok i po chwili dodaje: „Wszystkich znajomych z Wisły traktuję jak rodzinę. Tu jest wspaniała atmosfera, która mnie całkowicie pochłonęła. Nie wyobrażam sobie życia bez Wisły.”
Przez 25 lat w pamięci pana Stanisława utkwiło wiele legendarnych meczów: „Byłem na obu meczach barażowych w 1988 roku. Po porażce 1-0 w Knurowie, w rewanżu prowadziliśmy już 2-0. Rywalom udało się wyrównać, jednak dzięki trafieniom Strojka w 85. minucie i Wójtowicza w samej końcówce, to my mogliśmy się cieszyć z upragnionego awansu do pierwszej ligi – wspomina Smok.
Meczem stulecia nazywa jednak inne spotkanie: „Bez wątpienia była to rywalizacja z Realem Saragossa, wrzesień 2000 roku. Choć w dwumeczu było już 4-1 dla Hiszpanów, to dzięki niebywałej ambicji i determinacji udało nam się wyrównać, by później przypieczętować awans w rzutach karnych” – opowiada. Przywołuje też inne potyczki, takie które zapisały się chlubnie nie tylko w historii Białej Gwiazdy, ale także polskiego futbolu: „Wszyscy pamiętamy wspaniałe zwycięstwa nad Schalke, Parmą czy Barceloną...”
„Moją adrenalinę najbardziej podnoszą tak zwane mecze o 6 punktów, jak ten niedzielny” – wyznaje Smok, nawiązując do potyczki Białej Gwiazdy z poznańskim „Kolejorzem”. „Stadion wypełnia się bardziej niż zwykle, kibice stwarzają niepowtarzalną atmosferę, a piłkarze to odczuwają i chcą za wszelką cenę zwyciężyć, dając z siebie wszystko. Tak z pewnością będzie i w najbliższym meczu!” – przekonuje pan Stanisław.
„Wszystkich serdecznie zapraszam na szlagier Wisła – Lech już w niedzielę o 18.00. Wspólnie stwórzmy znakomite widowisko!” – dodaje na zakończenie Wiślacki Smok, najwierniejszy z wiernych fanów Białej Gwiazdy.
Panie Stanisławie, dziękujemy za ćwierć wieku absolutnej miłości do wiślackich barw i do kibiców, szczególnie tych w sektorze dla najmłodszych, dla których trzeba mieć wiele zrozumienia i cierpliwości. Gratulujemy pięknego Jubileuszu.
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















