Strona główna » Aktualności » Od trampkarza do seniora - cz. I

Od trampkarza do seniora - cz. I

Data publikacji: 18-04-2014 10:15



Do Krakowa przychodzili, gdy mieli po kilkanaście lat. W niektórych przypadkach owo „kilkanaście” oznacza 12 wiosen życia. To właśnie w wiślackiej szkółce najbardziej rozwinął się ich talent i dzięki niej wypłynęli na wielkie wody. Komu najwięcej zawdzięczają? Co było przełomowym momentem w ich piłkarskiej egzystencji?

Fot. Adam Koprowski oraz Włodzimierz Sierakowski Fot. Adam Koprowski oraz Włodzimierz Sierakowski

Zapraszamy do pierwszej części artykułu, z którego dowiecie się, jak siedmiu naszych piłkarzy dorastało i rozwijało się w krakowskim klubie. Teraz stanowią ważne ogniwa pierwszej drużyny. Pod lupą znaleźli się: Michał Nalepa, Alan Uryga, Łukasz Burliga, Michał Chrapek, Michał Szewczyk oraz bracia Brożkowie.



Każdy z naszych bohaterów do Krakowa przybywał w wieku kilkunastu lat. Mimo tego nie bali się podjąć ryzyka i spróbować swoich sił w dużym klubie, w dużym mieście, w całkowicie nowym otoczeniu. Jak wyglądały początki Łukasza Burligi, który pod Wawelem zameldował się w wieku dwunastu lat? „Swoją przygodę w Wiśle zaczynałem u trenera Chemicza, w szkółce piłkarskiej. Przyjechałem na sparing ze Skawinką, strzeliłem dwie bramki i trener stwierdził, żebym został, a potem już wszystko poszło po kolei. Przychodziłem tutaj z marzeniami, bo każdy chce zagrać w takim klubie jak Wisła, gdzie poziom jest bardzo wysoki, bo to sprzyja rozwojowi. Bardzo mi pomogli rodzice, którzy mnie dowozili na treningi na zmianę z trenerem Suwadą” – rozpoczyna rozmowę z nami prawy obrońca Białej Gwiazdy.

Gdy „Bury” zaczynał treningi przy Reymonta, warunki ku temu były diametralnie inne niż teraz. „Trenowaliśmy na boisku bocznym, które wówczas należało do Towarzystwa Sportowego, obok była skarpa ze stacją benzynową. Potem trenowałem już na boisku lekkoatletycznym, no a teraz, kiedy jest baza w Myślenicach, wszystko wygląda profesjonalnie” – wspomina Łukasz.

W podobnym tonie wypowiada się drugi z wiślackich obrońców. „Zdecydowanie wiele zmieniło się na plus. Kiedy przychodziłem do trampkarzy, to przebieraliśmy się w „zamku” obok LA (boisko lekkoatletyczne, znajdujące się obok stadionu, przy al. 3 Maja - red.), więc warunki były mocno średnie, ale byliśmy młodzi, wiadomo, że każdy chciał się rozwijać, więc nikt nie narzekał, bo każdy chciał zagrać w pierwszej drużynie” – wspomina Michał Nalepa.

„Nalepka” przygodę z Białą Gwiazdą rozpoczął w wieku czternastu lat. „Przychodziłem tutaj jako trampkarz starszy. Myślę, że początki były niezłe. Zaczynałem na prawej obronie, później moja pozycja się zmieniła, już nie pamiętam, czy na środkowego pomocnika czy od razu na stopera. Oczywiście, gdy przyszedłem tutaj z Oświęcimia, to miałem określone marzenia. Największym było zagrać w pierwszej drużynie takiego klubu, jakim jest Wisła” – wspomina Michał. Przygoda z piłką ma dla Michała jeszcze jeden istotny wymiar: gra w reprezentacjach młodzieżowych od szesnastego roku życia. Czy występy z białą gwiazdą na piersi doprowadziły go do rozgrywek z orzełkiem na koszulce? Na pewno, tych ostatnich było już ponad pięćdziesiąt.



W życiu każdego młodego piłkarza nadchodzi moment przełomu, kiedy on sam utwierdza się w tym, że to co robi, ma sens, i to jest jego droga życia. To niezwykle ważne, zwłaszcza gdy na murawie walczy się od ósmego roku życia tak jak Łukasz. „Pierwszym momentem przełomowym w mojej karierze było zdobycie dwunastu bramek w dwunastu meczach Młodej Ekstraklasy, potem do pierwszej drużyny zaprosił mnie trener Skorża. Następnie zostałem wypożyczony do Floty Świnoujście, gdzie nie grałem za dużo, raczej siedziałem na ławce. Przyszło kolejne wypożyczenie - do Ruchu - było dużo bardziej udane, bo zdobyliśmy wicemistrzostwo i dużo grałem. Na pewno taka ścieżka rozwoju dla młodego piłkarza jest słuszna. Nie tylko można się ograć, ale również przejść szkołę życia, ponieważ trzeba sobie poradzić z dala od domu” – uważa Burliga.



Tezę tę potwierdza Michał Nalepa, któremu wypożyczenie do niższej ligi pozwoliło na nabycie niezbędnego doświadczenia. „Takim przełomowym momentem w mojej karierze był wyjazd do Radzionkowa, to najbardziej pomogło mi w ukształtowaniu się jako piłkarza”.

Kariera każdego z naszych rozmówców nie potoczyłaby się w tym kierunku, gdyby nie praca i zaangażowanie trenerów, którzy mieli wpływ na ich piłkarski rozwój. Czy któryś z nich zasługuje na specjalne wyróżnienie? „Wielu trenerów mnie prowadziło, byli to między innymi trener Kasperczak, Smuda czy Fornalik. Można powiedzieć, że każdy z nich prowadził reprezentację, ale wydaje mi się, że to u trenera Smudy zrobiłem ostatnio największy postęp: gram, strzeliłem kilka bramek, miałem również parę asyst, więc ten okres można uznać za udany” – ocenia Łukasz Burliga. „Na początku, na pewno, pomógł mi trener Marzec, potem w Radzionkowie bardzo dużo nauczył mnie trener Skowronek, w Niecieczy - Moskal, a teraz Smuda, więc można powiedzieć, że każdy wpłynął na mój rozwój” – odpowiada dyplomatycznie „Nalepka”.

Celem każdego młodego zawodnika jest zagrać w pierwszej drużynie klubu piłkarskiego. Debiut, bo o nim teraz mówimy, zawsze dostarcza niezapomnianych emocji i dreszczyku. Michał Nalepa swój pierwszy występ w koszulce z białą gwiazdą zaliczył w pierwszym spotkaniu obecnego sezonu, kiedy Wisła mierzyła się z Górnikiem Zabrze. „Na pewno było to dla mnie duże zaskoczenie, że zagrałem w podstawowym składzie już w pierwszym meczu sezonu, dodatkowo przez pełne dziewięćdziesiąt minut. Oczywiście, swoją pozycję, w jakimś stopniu, kształtowałem już podczas obozu, ale naprawdę nie spodziewałem się, że tak szybko to nastąpi” – wspomina.


„Jeśli dobrze pamiętam, to swój debiut zaliczyłem w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław, kiedy wszedłem na jakąś minutę czy dwie. Wówczas kadra w Wiśle była bardzo mocna, ale każdy po cichu liczy, że się przebije, bo gdyby było inaczej, to nie byłoby sensu trenować. Kiedyś to były marzenia, a dzisiaj cieszę się, że gram regularnie, lecz wiadomo, że cały czas trzeba podwyższać umiejętności i być lepszym” – wspomina swój pierwszy mecz z 2011 roku „Bury”, który zaliczył także debiut w reprezentacji młodzieżowej. Czy powróci do reprezentacji jako senior?

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony