Strona główna » Aktualności » Nieudana pogoń za Śląskiem

Nieudana pogoń za Śląskiem

Data publikacji: 17-04-2013 20:46



Wisła Kraków, tak jak przed rokiem, pożegnała się z walką o Puchar Polski w półfinale tych rozgrywek. Białej Gwieździe nie udała się pogoń za Śląskiem Wrocław, który także przy Reymonta 22 wygrał spotkanie. Tym razem było 3:2 dla zespołu z Wrocławia.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Po pierwszym meczu, który 2:1 zwyciężył Śląsk, oczywiste było, że przy Reymonta 22 to Biała Gwiazda będzie stroną atakującą. Na natarcie Wisły musieliśmy jednak poczekać kwadrans. W 16. minucie gospodarze stworzyli sobie pierwsza stuprocentową okazję. Z prawej strony dośrodkował Sarki, zamykający akcję Małecki minął rywala i wystawił piłkę na 6. metr do nieobstawionego Garguły. „Guła” jednak, zamiast do siatki, trafił wprost w Gikiewicza. Ta sytuacja podziała jednak mobilizująco na podopiecznych trenera Kulawika. Po chwili Wisła mogła mieć szansę po kontrataku, ale Małecki tą akcję rozegrał zbyt indywidualnie. Nie minęła minuta, a z drugiej strony boiska przedarł się Jovanović, jednak jego podanie zostało wybite na rzut rożny.

Zobacz zdjęcia z tego meczu!

Okres przewagi Białej Gwiazdy zakończył się... golem dla Śląska Wrocław. Precyzyjne podanie z rzutu wolnego od Mili wykorzystał Stevanović i strzałem głową pokonał Pareikę. Biała Gwiazda jednak natychmiast odpowiedziała. W trzy minuty po golu dla Śląska podanie z prawej strony od Sarkiego gracze gości wybili wprost pod nogi Wilka, który z 20. metrów płaskim strzałem dał Wiśle wyrównanie.

Wisła znów potrzebowała tylko gola, aby być w grze o finał Pucharu Polski. Tą bramkę mógł, a nawet powinien zdobyć Rafał Boguski w ostatniej minucie pierwszej części gry. Po szybkiej wymianie podań między Wiślakami napastnik Białej Gwiazdy uderzał z czystej pozycji z 11 metrów, ale trafił wprost w Gikiewicza. Gola pod koniec pierwszej połowy mógł strzelić też Śląsk, jednak Moulougui zmarnował sytuację sam na sam z Pareiką.

Wydawało się, że Wisła dobrze zaczęła drugą połowę. Dobrą sytuację znów miał Boguski, jednak źle wyszedł z kontratakiem i musiał uderzać z dystansu, co zresztą zrobił niecelnie. Po chwili jednak Śląsk zadał decydujący cios. Po podaniu od Mili sam na sam z Pareiką znalazł się Sobota i nie zmarnował tej okazji. W tym momencie Wisła, aby awansować, potrzebowała trzech goli. Chwilę później sytuacja Białej Gwiazdy mogła być jeszcze gorsza, ale Pareiko wybronił pojedynek sam na sam z Milą.

W ten beznadziejnej sytuacji trener Kulawik posłał na boisko ofensywnych zawodników: Kamila Kosowskiego i  Ivicę Ilieva. Ten drugi w 69. minucie zdobył gola dającego remis w meczu. „Iko” po indywidualnej akcji uderzył w samo okienko bramki strzeżonej przez Gikiewicza. O ile po tym golu w sercach kibiców Białej Gwiazdy mogła się jeszcze pojawić nadzieja na awans do finału Pucharu Polski, to ostatecznie wszelkie marzenia rozwiał w 80. minucie Sebastian Mila, który, podobnie jak wcześniej Iliev, technicznym strzałem umieścił piłkę w okienku bramki rywala. Rozmiary porażki gospodarzy mogły być jeszcze wyższe, ale w 86. minucie Cetnarski, wykańczając ładną akcję Śląsk, z 6 metrów nie trafił do pustej bramki.

Wisła kończy więc tegoroczną przygodę z Pucharem Polski, a tym samym bardzo oddalają się od niej marzenia o grze w europejskich pucharach. W lidze bowiem Biała Gwiazda do miejsca premiowanego startem w tych rozgrywkach aktualnie traci dziewięć punktów.

Wisła Kraków – Śląsk Wrocław 2:3 (1:1)
0:1 Stevanović 23’
1:1 Wilk 26’
1:2 Sobota 54’
2:2 Iliev 69’
2:3 Mila 80’

Pierwszy mecz: 2:1 dla Śląska. Awans: Śląsk Wrocław


Wisła Kraków: Pareiko – Jovanović, Chavez, Sobolewski, Bunoza – Wilk – Sarki, Chrapek (80’ Burliga), Garguła, Małecki (63’ Kosowski) – Boguski (63’ Iliev)

Śląsk Wrocław: R. Gikiewicz – Ostrowski, Kowalczyk, Kokoszka, Pawelec – Kaźmierczak, Stevanović (84’ Elsner) – Sobota, Mila, Ćwielong (75’ Ćwielong) – Moulougui (67’ Cetnarski)

Żółte kartki: Kaźmierczak, Stevanović, Kokoszka (Śląsk), Wilk (Wisła)
Sędziował: Paweł Raczkowski
Widzów: 11189
 
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony