Strona główna » Aktualności » Niedzielan: Wisła była lepsza

Niedzielan: Wisła była lepsza

Data publikacji: 18-09-2010 11:18



„Wisła była lepsza w tym meczu – było to widać. Mieli więcej z gry, ale za wrażenie artystyczne punktów się nie przyznaje. My natomiast zagraliśmy z dużą determinacją. Dwa razy straciliśmy bramkę i dwa razy się podnieśliśmy” – stwierdził po spotkaniu Wisła – Korona napastnik gości, Andrzej Niedzielan.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Wiesz, że zepsułeś Wiśle święto?
Wiem, wiem. Myślę, że kibice Wisły mi jednak wybaczą. Przyjechaliśmy do Krakowa po punkty, chociaż widzieliśmy, że będzie to bardzo trudny mecz, bo wiadomo, że Wisła jest klasowym zespołem. Gospodarze byli lepsi w tym meczu – było to widać. Mieli więcej z gry, ale za wrażenie artystyczne punktów się nie przyznaje. My natomiast zagraliśmy z dużą determinacją. Dwa razy straciliśmy bramkę i dwa razy się podnieśliśmy.

Wyczekałeś na swój moment z zimną krwią.

Clebi biegał za mną cały czas, drapał mnie, kopał, ale raz o mnie zapomniał i się odnalazłem tak jak się odnajduję ostatnio.

Miałeś kiedyś podobną serię w swojej karierze?

Takiej serii nigdy nie miałem w swojej karierze.

Można więc powiedzieć, że jesteś w życiowej formie?

W strzeleckiej na pewno. Z grą też nie mam problemu, z formą fizyczną także. Wszystko jest w porządku, jest znakomicie!

Co zmieniło się w Koronie – drużynie, która w poprzednim sezonie walczyła o utrzymanie?

Na pewno mamy charakter. Pokazujemy to od początku sezonu. Ta drużyna się krystalizuje. Przypomina mi to okres z Chorzowa, gdzie też się wszystko zaczęło zazębiać po dwóch kolejkach. W Koronie jest podobnie. Nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy byli w czubie tabeli. Brawo – oby tak dalej.

Jakie wrażenie zrobiła na tobie Wisła?

Wisła to bardzo dobry zespół, cały czas doświadczony. Widać, że piłka im nie przeszkadza. Na pewno brakuje im jeszcze zgrania, bo skuteczności już nie, skoro strzelili nam dwa gole. Może Wiśle brakuje trochę szczęścia, bo była lepsza od nas, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej części meczu to już trochę słabiej wyglądało.

Wisła gra już po holendersku?

Po krakowsku. Szybkie podania, cały czas przy piłce, wymienność pozycji. To taki krakowski styl gry. Chociaż może to podobne style, bo przecież w Holandii też preferuje się piłkę techniczną. Ta gra na pewno może się podobać. Życzę Wiśle wszystkiego najlepszego w następnych meczach.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony