Strona główna » Aktualności » „Nie dzieje się nic złego”

„Nie dzieje się nic złego”

Data publikacji: 23-06-2010 19:32



Łukasz Garguła od początku zgrupowania w Zakopanem z zespołem ćwiczy raz, a drugą część dnia poświęca na pracę na siłowni. W środę po południu „Guła” ćwiczył normalnie z kolegami, więc po zajęciach zagadnęliśmy go o jego cykl przygotowań do nowego sezonu.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„To, że nie uczestniczę w treningach z drużyną dwa razy dziennie, a tylko raz, nie oznacza, że dzieje się coś złego. Po prostu potrzebuję trochę treningu indywidualnego, żeby się wzmocnić i poprawić moje mięśnie, odbudować je w stu procentach, żeby nie mieć problemów w przyszłości” – przekonuje Garguła.

Zawodnik swój plan przygotowań uzgodnił z trenerem Kasperczakiem. „Moje treningi trzeba tak układać, żeby nie przesadzić. Po takiej przerwie może być kłopot - jeśli będę zajechany, to na pewno dużo trudniej będzie mi złapać świeżość. Z trenerem ustaliłem, że w Zakopanem pracuję tak, że raz dziennie wychodzę z drużyną, a raz pracuję na siłowni z Danielem Michalczykiem” – wyjaśnia Łukasz. Jak długo takim cyklem przygotowywać się będzie pomocnik Wisły? „Takim systemem będę ćwiczył do końca tygodnia. Zobaczymy, jak potem będę się czuł i jaka będzie koncepcja na obóz w Niemczech” – odpowiada zawodnik.

Jeśli chodzi o mecze sparingowe, to tu żadnej taryfy ulgowej dla „Guły” nie będzie. „Jestem normalnie brany pod uwagę do grania. Kwestią decyzji trenera jest tylko, w jakim wymiarze czasowym będę występował. Nie ma nas za wielu do grania, tak, żeby były dwie jedenastki, więc decyzja należy do trenera” – przekonuje Garguła. Pierwsza próba – z Garbarnią, zakończyła się dla Łukasza „ciemnością”. „Można powiedzieć, że po meczu światło mi zgasło, ale tak to jest po długiej przerwie. Myślę, że z każdym kolejnym sparingiem powinno być lepiej” – zapewnia piłkarz.

Te wszystkie przygotowania są po to, aby Garguła gotowy był do gry na pełnych obrotach na początek rozgrywek ligowych. Uda się? „Myślę, że na ligę spokojnie wytrzymam 90 minut. Robię wszystko, żeby się do tego przygotować. Jest jeszcze trochę czasu” – odpowiada Łukasz.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony