Strona główna » Aktualności » Najważniejszy mecz w życiu

Najważniejszy mecz w życiu

Data publikacji: 23-08-2011 08:32



O godz. 20:45 polskiego czasu piłkarze Wisły Kraków staną do walki o fazę grupową Ligi Mistrzów. Dla wielu z nich, tak jak dla Patryka Małeckiego, mecz z APOEL-em jest największym wydarzeniem w całej dotychczasowej karierze piłkarskiej.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

To będzie dla Ciebie najważniejszy mecz?
Bez dwóch zdań. Będzie to bardzo ciężki mecz. Każdy z nas wie, jaka jest jego waga. Ciśnienie w całej Polsce jest ogromne, nie tylko w Krakowie. Ludzie chcą, żebyśmy awansowali. Nawet do mnie dzwonią znajomi, piszą. Przed tym pierwszym meczem w Krakowie od samego rana myśleli tylko o nim, a jak już byli na stadionie i słuchali tego hymnu Ligi Mistrzów, to mieli ogromne ciarki i mówili, że raczej nie daliby rady zagrać meczu przy takiej publiczności, bo by się chyba spalili psychicznie. To znaczy, że ten mecz jest ważny nie tylko dla nas, jako piłkarzy, ale też i dla innych ludzi. Będzie to mój w dotychczasowej karierze najważniejszy mecz. Mam nadzieję, że udany.

Ciąży na Was ogromna presja. Jak Ty sobie z nią radzisz?

Staram się spać w pokoju, nie myśleć o meczu. Nie czytam internetu, nie czytam polskiej prasy. Jestem wyłączony ze wszystkiego. Oglądam jakąś telewizję cypryjską, żeby się nie nudzić. Pewnie w dniu meczu, jak już będziemy na stadionie, ta presja się pojawi, ale ja sobie z nią radzę.

Nie masz takich obaw, że spalicie się psychicznie?
Wierzę, że nie. Mamy doświadczonych zawodników, którzy już grali takie mecze jak ten dzisiejszy. Myślę, że podejdziemy do niego ze spokojem. Musimy uważać na pierwsze minuty, żeby nie dać się podpuścić, sprowokować.

Wisła jest w korzystnej sytuacji, bo ma jednobramkową zaliczkę. Wyobrażasz sobie taki scenariusz, że to właśnie Twój gol wprowadza drużynę do Ligi Mistrzów?
Jestem myślami w Lidze Mistrzów. Nie będę oszukiwał, że tak nie jest. Marzy mi się to, żeby awansować i żeby zapisać się w tej nowej historii polskiej piłki. Polacy zawsze byli postrzegani jako ci, którzy nie potrafią grać w piłkę, którzy mało pracują na treningach, od razu po nich uciekają do domów. Chciałbym to zmienić, chciałbym, żeby nasza polska piłka klubowa była doceniana. Chciałbym, żebyu ta bramka, którą strzeliłem, dała nam awans, ale to będzie bardzo ciężkie spotkanie.

Dwa lata temu FC Kopenhaga grała z APOEL-em w IV rundzie kwalifikacji. U siebie wygrała 1:0, tutaj przegrała 1:3 i odpadła. To nie jest dla Was jakieś ostrzeżenie?
Na pewno to jest dla nas ostrzeżenie. Mój znajomy mówił mi, że oni są przekonanni, że wygrają z nami 3:0, że to był wypadek przy pracy, że przegrali. Cóż więcej nam pozostaje – tylko wyjść na boisko i pokazać, że to nie my przez przypadek wygraliśmy, tylko że jesteśmy lepszą drużyną i zrobimy wszystko, żeby tak było.

Gra z najlepszymi jest na wyciagnięcie ręki.
Tak. Zawsze oglądam Ligę Mistrzów w telewizji, a teraz nadeszła okazja, że mogę zagrać przeciwko najlepszej drużynie danego kraju. To już powinno być motywacją do tego, żeby zagrać jak najlepiej. Zostało nam troszkę, ale ta droga jest jeszcze bardzo wyboista. Nie chodzi mi o prestiż czy pieniądze. Chcę awansować z moim ukochanym klubem do tych najlepszych.

Kibice z Nikozji będą Cię pewnie prowokować. Wytrzymasz to?
Nie będę rozumiał ich krzyków. Na pewno będzie tak, że będą krzyczeć, będą prowokować. Jeśli sędzia nie uzna jakiegoś rzutu wolnego, to będą żywiołowo reagować. Ale my musimy się wyłączyć z tego, nie możemy dać się sprowokować i grać od pierwszej do ostatniej minuty swoje.

Po meczu w Krakowie Marcin Żewłakow powiedział, że nie sądzi, żeby APOEL dowiedział się czegoś o Wiśle, że to raczej Wy dowiedzieliście się czegoś o nich. Jak się odniesiesz do tej tezy?
No nie wiedzieliśmy, jaki to jest zespół. Poczatki były takie, że kiedy wylosowaliśmy ten APOEL, to każdy się cieszył, ale w meczu nie było tak różowo, bo jest to drużyna, która naprawdę potrafi grać w piłkę. Ma dobrych zawodników. Ale tak naprawdę nie stworzyła sobie jakiejś stuprocentowej sytuacji w naszym meczu,. Grali piłką, wymieniali ją między sobą, byli naprawdę dobrze zorganizowani, ale to my byliśmy o tę jedną bramkę lepsi i to oni muszą nas teraz zaatakować. My jesteśmy na to przygotowani i mam nadzieję, że zagramy z kontry, ten kontratak przyniesie nam szczęście i upragniony awans do Ligi Mistrzów.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony