Strona główna » Aktualności » Na szczycie bez zmian

Na szczycie bez zmian

Data publikacji: 24-04-2010 18:32



Szlagierowy mecz 25. kolejki między Wisłą Kraków a Lechem Poznań zakończył się bezbramkowym remisie. Biała Gwiazda nadal ma 4 punkty przewagi nad dzisiejszym rywalem i przewodzi w tabeli Ekstraklasy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Obie drużyny do tego meczu przystępowały osłabione. W ekipie gości z powodu kontuzji nie mógł zagrać Jasmin Burić, natomiast w drużynie Wisły zabrakło Arkadiusza Głowackiego. Jednak ich brak nie wpłynął znacząco na losy tego meczu. W bramce Lecha dobrze spisywał się Krzysztof Kotorowski, a Mariusz Jop zdał egzamin, grając na środku obrony za Głowackiego.

Obejrzyj skrót meczu na WisłaTube!

Zobacz zdjęcia z tego meczu!

Spotkanie było wyrównane, chociaż w pierwszej połowie to Wisła stworzyła sobie więcej klarownych sytuacji. W 4. minucie Radosław Sobolewski odebrał piłkę w środku pola Tomaszowi Bandrowskiemu, przebiegł z nią kilka metrów i zdecydował się na strzał z dystansu. Krzysztof Kotorowski z trudem obronił mocny strzał Sobolewskiego, który w tym meczu pełnił rolę kapitana drużyny gospodarzy. W 27. minucie Wiślacy przeprowadzili kontrę, po której mogli prowadzić 1:0. Patryk Małecki biegnący z lewej strony wrzucił na środek piłkę do Pawła Brożka, a ten, widząc obok siebie Wojciecha Łobodziń skiego, odegrał mu natychmiast. „Łobo” uderzył z lewej nogi, ale i tym razem Kotorowski popisał się bardzo dobrą obroną, nie pozwalając, by piłka wpadła do siatki. W końcówce pierwszej części w dogodnej sytuacji dwukrotnie znalazł się Paweł Brożek, ale napastnika Wisły skutecznie powstrzymali obrońcy Kolejorza.

Lech również stworzył sobie kilka okazji. W 20. minucie z kilkunastu metrów na bramkę Mariusza Pawełka strzelał Robert Lewandowski, ale przestrzelił. To była właściwie jedyna groźna sytuacja Lewandowskiego w tym meczu. Marcelo i Mariusz Jop nie pozwolili rozwinąć skrzydeł najskuteczniejszemu strzelcowi Ekstraklasy, przez co Lewandowski był zupełnie niewidoczny. Kilka minut później na strzał z dystansu zdecydował się Sergei Krivets, ale piłka przeszła w niedalekiej odległości od słupka wiślackiej bramki.

W drugiej części spotkania to właśnie Krivets był najbliższy strzelenia gola dla Lecha. Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem z kontrą ruszyli goście. Sławomir Peszko przerzucił piłkę z prawej strony na lewą, do niepilnowanego Krivetsa, który mając przed sobą tylko Pawełka, uderzył wzdłuż bramki. Przy tej okazji obaj piłkarze wpadli na siebie, bo Pawełek, chcąc skrócić kąt i przeszkodzić rywalowi w strzale, wybiegł z bramki. W 85. minucie „Mario” znowu wybiegł z bramki, aż za linię pola karnego, w ostatniej chwili wybijając piłkę głową na aut przed nabiegającym Peszką.

O ile w pierwszej połowie to Wiślacy nadawali ton grze, o tyle w drugiej to Lech atakował śmielej i częściej. Gospodarze grali jednak uważnie i starali się nie popełniać błędów, które mogłyby ich kosztować utratę bramki. Należy podkreślić ogromną pracę, jaką w środku pola wykonał Radosław Sobolewski, który nie bał się walczyć o piłkę z dwoma rywalami, i często te pojedynki wygrywał. Wisła jednak znowu zagrała nieskutecznie i w hicie kolejki musiała podzielić się punktami z Lechem.

Wisła Kraków – Lech Poznań 0:0

Wisła Kraków: Pawełek – Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (83' Kirm), Sobolewski, Diaz, Małecki – Paweł Brożek (79' Jirsak), Boguski

Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Peszko (89' Chrapek), Bandrowski, Stilić (80' Mikołajczak), Injac, Krivets – Lewandowski

Żółte kartki: Gancarczyk, Lewandowski (Lech)
Sędziował: Robert Małek (Zabrze)
Widzów: 6 000

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony