Strona główna » Aktualności » „Na razie jesteśmy jak niedźwiedzie”

„Na razie jesteśmy jak niedźwiedzie”

Data publikacji: 20-01-2012 15:06



Dla Rafała Boguskiego, którego kontuzje w ostatnich latach nie omijały, okres przygotowań do rundy to ciężki czas. Specjalnie z myślą o przygotowaniach „Boguś” już od początku roku pracował przy Reymonta 22 nad formą, a teraz nie ogranicza się tylko do treningów. Zapraszamy do lektury rozmowy z zawodnikiem Białej Gwiazdy.

Fot. Marcin Górski Fot. Marcin Górski

Dla ciebie czas przygotowań to z reguły ciężki moment. W tym roku na razie wszystko wygląda pozytywnie.
Dla mnie przygotowania to codzienna walka z organizmem, z mięśniami. Oprócz treningów mam też sesje z Marcinem Bisztygą, naszym fizjoterapeutą. On mnie przygotowuje do treningów, a po zajęciach też pracujemy, żeby na następny dzień wszystko znowu dobrze funkcjonowało.

Udział w prawie wszystkich treningach to taki twój mały sukces?
Oczywiście, że nie jest tak, że wychodzę na trening i już jestem z siebie zadowolony. Trzeba przecież na tym treningu dać z siebie wszystko, pokazać, że jest się potrzebnym, że walczy się miejsce w składzie.

Po tobie widać, że tego zaangażowania na treningach nie brakuje ani przez chwilę.
Rzeczywiście, kilka bramek strzeliłem na treningach. Tak jak mówiłem – nie jest ważne tylko to, żeby na treningach być. Najważniejsze jest to, żeby dawać z siebie wszystko, bo to pozwala przygotowywać się właściwie do rundy wiosennej.

Jak oceniasz skalę trudności waszych tegorocznych przygotowań? Wiadomo, najtrudniej było z trenerem Petrescu…
Potem w kolejności był trener Maaskant, później myślę, że można porównać przygotowania trenera Macieja Skorży z tymi, które przeprowadza trener Moskal. Są to moim zdaniem ciężkie treningi, ale robione z głową, wyważone.

Twoi koledzy mówią, że treningi mają na razie wpływ na to, jak prezentujecie się w aktualnie sparingach. Twoje zdanie jest podobne?
Oczywiście, że tak. Na samym początku przygotowań, przed pierwszym treningiem, mieliśmy odprawę, na której trener nam pokazywał, jak będziemy wyglądali po okresie, w którym teraz jesteśmy. Teraz jesteśmy jak niedźwiedzie, potem będziemy wyglądali jak tygrysy, czyli będziemy już szybsi, a przed samym początkiem rozgrywek mamy wyglądać jak gepardy, czyli ma nadejść najwyższa szybkość. Teraz pracujemy nad siłą, wytrzymałością. Ma to wyglądać tak, że nie będziemy już teraz w topowej formie, ale ma to iść powoli w górę.

Czyli Standard Liege zaatakują gepardy?
Taki jest plan.

Śledzisz już wyniki waszego przeciwnika w Lidze Europejskiej?
Na razie te mecze to odległa przyszłość dla mnie. Do pierwszego spotkania został jeszcze prawie miesiąc, dlatego nie patrzę na grę Standardu. Za ten miesiąc nasza forma na pewno będzie inna, drużyny belgijskiej być może też.

Wygląda na to, że trenerzy już na stałe znaleźli ci miejsce na boisku na skrzydle.
Nie będę się już powtarzał, bo wiadomo, jaka jest moja ulubiona pozycja. U każdego trenera, nieważne gdzie byłem: czy to w Bełchatowie, Łomży, czy tu w Wiśle, jeśli trener zadecydował, że mam grać na danej pozycji, to ja staram się jak najlepiej wywiązywać z założonych zadań. Nie jest ważne, czy to jest moja ulubiona pozycja, czy nie. Trzeba jak najbardziej pomagać drużynie.

Prawe skrzydło, lewe skrzydło – robi ci to różnicę?
W naszej grze nie jest to wielka różnica, ponieważ ci zawodnicy mogą się wymieniać pozycjami. Nie ma więc wielkiego znaczenia, na jakiej pozycji zaczyna się mecz.

Zakończmy tradycyjnie: z tego zgrupowania Rafał Boguski poleca kibicom książkę pod tytułem…
Podobała mi się książka, którą już skończyłem czytać. John Grisham - „Uprowadzenie”.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony