Strona główna » Aktualności » Na jeden kontakt z Ostoją Stjepanoviciem

Na jeden kontakt z Ostoją Stjepanoviciem

Data publikacji: 29-03-2014 11:12



Prywatnie skromny i sympatyczny. Na boisku nie boi się ostrej walki i twardych wejść. Jak sam twierdzi, coraz lepiej czuje się w polskiej lidze, ale jego marzeniem jest niemiecka Bundesliga.


W wolnych chwilach sporo czyta, a jego idolami w dzieciństwie było dwóch piłkarzy rodem z Bałkanów. Przed wami Ostoja Stjepanović!

Domowy obiad czy restauracja?
Lubię jeść w domu, ponieważ moja narzeczona świetnie gotuje.

Spotkanie ze znajomymi przy lampce wina czy wypad na miasto?

Wolę wypad na miasto ze znajomymi niż siedzenie w domu.

Bezpieczny i rodzinny samochód czy raczej szybki, sportowy?
Trudny wybór. Lubię zarówno szybką jazdę jak i bezpieczeństwo, dlatego wybieram jedno i drugie.

Klasyczne dźwięki czy ostre brzmienia? Twój ulubiony gatunek muzyczny?

Nie mam jakiegoś ulubionego gatunku muzycznego. Słucham różnych zespołów.

Ulubione miejsce na spędzenie wakacji?
Ostatnie dwa lata spędziłem w Grecji i bardzo mi się tam podobało. W tym roku planuję jakąś odmianę.

Miejsce, w którym odpoczywa Ci się najlepiej?
Najlepiej czuję się w domu.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Krakowie?
Nie znam jeszcze dobrze wszystkich miejsc w Krakowie. Najlepiej czuję się w okolicach Błoń, gdyż niedaleko mieszkam, a i blisko stąd na stadion Wisły.

Ulubiona książka?

Dużo czytam i dlatego trudno jest mi wybrać tę jedną jedyną książkę. Teraz jestem w trakcie czytanie książki pod tytułem „Agape”.

Film, który według mnie jest najlepszy?

Zdecydowanie najbardziej podoba mi się „Braveheart - Waleczne Serce”.

Piłkarski idol lub człowiek, który jest dla ciebie największym autorytetem?

Moimi idolami w dzieciństwie byli Darko Panczew z Macedonii i Dragan Stojković z Serbii.

Gdybyś mógł wybrać, to w której najlepszej lidze świata chciałbyś zagrać?

Gdybym mógł wybrać, to byłaby to liga niemiecka.

Mecz, o którym nigdy nie zapomnę?

Myślę, że będą to dla mnie mecze w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów w barwach Vardaru Skopje, a w szczególności spotkanie z BATE Borysow.

Twój największy piłkarski sukces?
Dwa mistrzostwa  i wybór na najlepszego piłkarza w Macedonii.

Największe rozczarowanie?
Zdarzały się złe chwile, ale ja nie chcę o nich pamiętać. Każdy kolejny mecz to nowa historia i można ją napisać po swojemu.

Twoje największe piłkarskie marzenie?
Zagrać w Bundeslidze.

Wolałbyś wygrać mecz 1:0 po bramce samobójczej, czy strzelić hat tricka i przegrać 3:4?
Najważniejsze są trzy punkty i sukces drużyny, wybieram więc tę pierwszą opcję.

Mistrzostwo Polski czy faza grupowa Ligi Mistrzów?
Jedno wiąże się z drugim, więc najpierw wywalczmy mistrzostwo, a później grajmy o Ligę Mistrzów.

Derby Krakowa czy Derby Polski? Które z tych spotkań ma dla Ciebie większe znaczenie?
Zdecydowanie trudniejsze i bardziej emocjonujące były Derby Krakowa.

Gdybyś nigdy nie został piłkarzem, ale uprawiał sport zawodowo, to w której wiślackiej sekcji odnalazłbyś się najlepiej?
Gdybym nie był piłkarzem, to chętnie zostałbym koszykarzem lub szczypiornistą. Wisła ma chyba tylko sekcję koszykówki, więc muszę wybrać ten sport.

Gdybyś nie był piłkarzem, ale kibicował Wiśle, to w jakim sektorze można by Cię spotkać najczęściej?
Gdybym był młodszy, to chciałbym dopingować i bawić się na meczu. Teraz jednak wolę w spokoju oglądnąć piłkarskie spotkanie.

Ulubiona wiślacka przyśpiewka?
Hymn Wisły – „Jak długo na Wawelu” to po pierwsze! A po drugie: „Jazda, jazda, jazda, Biała Gwiazda!”.

Kiedy zawiesisz już buty na kołku, zostaniesz trenerem, managerem, skautem, a może tylko kibicem?

Jeszcze o tym nie myślałem, ale na pewno chcę zostać przy piłce.

MH&A.Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony