Strona główna » Aktualności » Na jeden kontakt z Michałem Chrapkiem

Na jeden kontakt z Michałem Chrapkiem

Data publikacji: 02-02-2014 10:50



Jest tak zapracowany i pochłonięty rozwojem swojej kariery, że od dawna nie miał wakacji. Gdyby nie grał w piłkę, chętnie sprawdziłby się jako koszykarz. Wkrótce Derby Krakowa, które są dla niego meczem o wszystko. Przed wami rozmowa z Michałem Chrapkiem.


Domowy obiad czy restauracja?
Szczerze powiedziawszy to lubię zjeść i w domu, i w restauracji. Fajnie kiedy mama zrobi obiad, bo zawsze jest pyszny, ale dobrze zjeść można również w lokalu.

Spotkanie ze znajomymi przy lampce wina czy wypad na miasto?
Raczej nie lubię wychodzić na miasto. Zdecydowanie czas wolny wolę spędzać ze znajomymi w domu.

Bezpieczny i rodzinny samochód czy raczej szybki, sportowy?

Bezpieczny i rodzinny, podobają mi się wszystkie samochody marki BMW.

Klasyczne dźwięki czy ostre brzmienia? Twój ulubiony gatunek muzyczny?
Zdecydowanie wolę ostre brzmienia, jednak nie posiadam jakiegoś ulubionego zespołu.

Ulubione miejsce na spędzenie wakacji?
Na wakacjach nie byłem chyba od 10 lat. Nie mam więc jakiegoś ulubionego miejsca do ich spędzania.

Miejsce, w którym odpoczywa Ci się najlepiej?
Najlepiej odpoczywa mi się w moim łóżku w sypialni.

Jakie jest Twoje ulubione miejsce w Krakowie?
W Krakowie najbardziej podoba mi się Rynek Główny.

Film, który według Ciebie jest najlepszy?

Oglądam bardzo dużo filmów, szczególnie podczas zgrupowania przed sezonem lub rundą. Z nowszych filmów to najbardziej podobał mi się „Wilk z Wall Street”.

Piłkarski idol lub człowiek, który jest dla Ciebie największym autorytetem?
Kiedy byłem młodszy, najbardziej podziwiałem Brazylijczyka Ronaldo. Nie grał on jednak na mojej pozycji, więc trudno było się na nim wzorować. Jeśli chodzi natomiast o pomocników, to staram się podpatrywać grę takich piłkarzy jak Mesut Özil czy Andres Iniesta.

Gdybyś mógł wybrać, to w której najlepszej lidze świata chciałbyś zagrać?
Najbardziej chciałbym kiedyś zagrać w lidze hiszpańskiej.

Mecz, o którym nigdy nie zapomnę…?

Myślę, że taki mecz, który będę pamiętał do końca życia, to jesienne Derby Krakowa. Dużo czynników się na to złożyło, ale chyba najbardziej ta strzelona przeze mnie bramka.

Twój największy piłkarski sukces?
Mistrzostwo Polski zdobyte z kadrą Małopolski. Za sukces uważam również to, że gram w Wiśle Kraków.

Pierwsze boiskowe łzy?

Nie powiem z kim dokładnie graliśmy, bo nie pamiętam, ale za małolata często zdarzało mi się płakać po różnych niepowodzeniach na boisku.

Twoje największe piłkarskie marzenie?
Rozwijać się jako piłkarz, grać jeszcze więcej i zdobywać kolejne trofea. Jak każdy najbardziej chciałbym kiedyś wygrać Ligę Mistrzów.

Wolałbyś wygrać mecz 1:0 dzięki bramce samobójczej, czy zdobyć hat-tricka i przegrać 3:4?
Najważniejsze jest zwycięstwo, więc wybieram pierwszą opcję.

Mistrzostwo Polski czy faza grupowa Ligi Mistrzów?
Jedno wiąże się z drugim. Zdobywając mistrzostwo, mamy szansę na Ligę Mistrzów. Chciałbym więc, żeby udało się osiągnąć jedno i drugie.

Derby Krakowa czy Derby Polski? Które z tych spotkań ma dla Ciebie większe znaczenie?

Zdecydowanie ważniejsze są dla mnie Derby Krakowa.

Gdybyś nigdy nie został piłkarzem, ale uprawiał sport zawodowo, to w której wiślackiej sekcji odnalazłbyś się najlepiej?

Myślę, że gdybym nie grał w piłkę, to najchętniej zostałbym koszykarzem.

Ulubiona wiślacka przyśpiewka?
Najbardziej podoba mi się przyśpiewka, która nosi tytuł: „Najwspanialszy Klub na świecie”.

Oprawa kibiców Wisły, która najmocniej utkwiła Ci w pamięci?

Ogromne wyrażenie na mnie zrobiła oprawa z ostatniego meczu z Legią. Te serpentyny były super pomysłem. Jednak przy R22 wiele opraw jest naprawdę godnych uwagi.

Kiedy zawiesisz już buty na kołku, zostaniesz trenerem, managerem, skautem, a może tylko kibicem?

Nie zastanawiałem się jeszcze nad tym poważnie. Tak naprawdę, to moja kariera dopiero się rozpoczęła i do jej końca jeszcze, mam nadzieję, długa droga. Na pewno wiem jedno: chciałbym zostać przy piłce.

MH&A.Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony