Strona główna » Aktualności » Motyka: Wynik nie przynosi ujmy

Motyka: Wynik nie przynosi ujmy

Data publikacji: 30-10-2009 22:59



„Ciężko się mówi o meczu, który się nie ułożył. Kluczowym momentem tego spotkania było zejście Nikoli Mijailovicia. Zespół musiał się cofnąć, a tego nie chcieliśmy, bo wiedzieliśmy, że Wisła jest mocna w grze kombinacyjnej” – mówił po spotkaniu z Wisłą trener Marek Motyka.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„W przerwie powiedziałam zawodnikom, że jeśli nie stracimy trzeciego gola, to może być dobrze. Nie przewidziałem jednak, że za czysty wślizg Malarczyk będzie musiał zejść z boiska, co zniweczyło nasz plan” – opowiadał po meczu Marek Motyka. „Jestem pełen uznania dla zawodników. Wynik nie przynosi nam ujmy, ale na pewno nie jesteśmy zadowoleni z tej porażki. Ta młodzież, która zadebiutowała, wstydu Kielcom nie przyniosła” – podkreślił szkoleniowiec gospodarzy.

Trener Korony kilka zdań poświęcił Nikoli Mijailoviciovi i jego nieczystej interwencji, za która ukarany został czerwoną kartką. „Zastanawiałem się, dlaczego tak doświadczony zawodnik popełnił błąd i spóźnił się z interwencją. Miałem do niego pretensje, że tak się zagrzał i poszedł na maksa w tej sytuacji” – mówił Motyka, ale jednocześnie tłumaczył swojego piłkarza. „Cały czas się czeka na moment potknięcia tego człowieka. Cały czas pyta się mnie, czy był sens ściągania takiego niepokornego zawodnika, traktuje się go jak tykającą bombę, która zaraz wybuchnie. On bardzo czekał na ten mecz, chciał udowodnić swoją wartość piłkarską, a tymczasem znowu będzie się o nim mówiło jako o brutalu. Ja tymczasem go nie poznaję – on jest wręcz zbyt ugrzeczniony. Dajmy mu więcej czasu” – apelował szkoleniowiec Korony.

Trener gospodarzy podkreślił też, że choć jego zdaniem sędziowie popełnili błędy, to nie uważa, że to oni zadecydowali o wyniku spotkania. „Nie staram się krytykować sędziów i szukać winy w ich interwencjach. Sami popełniliśmy błędy – za bardzo się otwarliśmy, przez co padł gol na 0:3” – mówił po meczu z Wisłą Marek Motyka.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony