Strona główna » Aktualności » Moskal: Faworytem jest Wisła

Moskal: Faworytem jest Wisła

Data publikacji: 02-12-2014 15:10



W najbliższą niedzielę do Krakowa zawita drużyna Lecha Poznań. O komentarz przed szlagierem 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy poprosiliśmy Kazimierza Moskala, byłego zawodnika Wisły i Lecha, a także szkoleniowca Białej Gwiazdy.

Fot. Włodzimierz Sierakowski Fot. Włodzimierz Sierakowski

Już w niedzielę Wisła Kraków zmierzy się z Lechem Poznań. Kto według Pana jest faworytem tego pojedynku?
Mówiąc bez kurtuazji faworytem jest Wisła, ponieważ znajduje się wyżej w tabeli i gra u siebie. Co prawda Lech w ostatniej kolejce zagrał dobry mecz, pewnie pokonując Górnika, ale to Biała Gwiazda jest dla mnie faworytem tego spotkania.



Przed sezonem to raczej Lecha widziano w roli wicelidera, a Wisłę jako drużynę, która będzie plasowała się na niższych pozycjach. Tymczasem jest na odwrót, czy jest to dla Pana spore zaskoczenie?

Nie jest to dla mnie zaskoczenie. Wisła już na jesieni zeszłego roku pokazała, że takim składem personalnym, jakim dysponuje, można powalczyć. Wiadomo, że w pewnym momencie mogą się przytrafić trudne chwile w sezonie, gdyż żadna drużyna nie jest w stanie przez całe rozgrywki utrzymać równą formę. Natomiast rozczarowaniem na pewno jest Lech. Po zmianie trenera, gdy przeszedł Maciej Skorża, ludzie spodziewali się znacznie więcej po tej roszadzie. Myślę, że drużyna z Poznania może być inna na wiosnę, dlatego że trener Skorża przychodząc do klubu, nawet gdy były przerwy na reprezentacje, nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników w dłuższym okresie czasu. Przez to na pewno było trudniej coś zrobić. Poza tym, jak wiemy, każdy ma swoje dodatkowe kłopoty. Nie zmienia to faktu, że Lech jest rozczarowaniem tych rozgrywek.



Czy Pana zdaniem Wisła jest w stanie utrzymać miejsce w tabeli, również w dalszej części sezonu?
Wydaje mi się, że tak, gdyż wszystko wskazuje, że Wisła o wysokie lokaty będzie się biła. Musimy jednak pamiętać, że w sezonie przychodzą również trudne chwile. Jeśli nadszedłby jakiś kryzys, w którym nie udałoby się wygrać trzech, czterech meczów, to przy ścisku, jaki obserwujemy w górze tabeli, mogłoby szybko dojść do przetasowań. Dotyczy to wszystkich czołowych zespołów, oprócz Legii, która nieco odskoczyła reszcie stawki.



Grał Pan zarówno w Wiśle, jak i w Lechu Poznań. Decyzja o opuszczeniu Krakowa z pewnością nie była łatwa…

Sporo czasu minęło od tamtego transferu. Jednak dla mnie jest to bardzo żywe wspomnienie, ponieważ zawsze byłem, i nadal jestem, emocjonalnie związany z Wisłą. Nie chciałem odchodzić wtedy do Poznania, ale Wisła i Lech były wówczas w zupełnie innych sytuacjach. Razem z klubem podjęliśmy decyzję, że najlepszym wyjściem dla nas będzie transfer. Mimo że Wisła była w moim sercu, to rozum nakazywał zmianę barw.



Dla Macieja Skorży będzie to powrót na stare śmieci. Również Franciszek Smuda pracował kiedyś w drużynie naszego najbliższego rywala. Czy fakty te mogą wpłynąć na mobilizację obu trenerów?
Na pewno. Skorża osiągnął z Wisłą sukces, dwukrotnie zdobywając z nią mistrzostwo. Trener Smuda też miał udane momenty z Wisłą, a potem pracował w Lechu. Na pewno trener Lecha przyjedzie z bardzo bojowo nastawionym zespołem, i będzie się chciał pokazać z jak najlepszej strony. Spodziewam się wyrównanego pojedynku, ale - jak już powiedziałem - wierzę, iż Wisła przechyli szalę na swoją korzyść.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony