Strona główna » Aktualności » Mój pierwszy raz - Semir Stilić

Mój pierwszy raz - Semir Stilić

Data publikacji: 11-03-2017 10:00



Połowę pensji długo oddawał rodzicom. Dopóki nie byli pewni, że wypłaty spożytkuje rozsądnie. Wiślaków poznał… na kolacji. O pierwszych krokach w piłkarskim świecie, a także w Krakowie po jego powrocie pod Wawel w ramach cyklu „Mój pierwszy raz” rozmawiamy z Semirem Štiliciem.


Twoja pierwsza piłka? 
Pierwszą piłkę dostałem w Portugalii. To było jakieś dwadzieścia lat temu. Otrzymałem ją w prezencie od byłego serbskiego piłkarza.

Twoje pierwsze boisko?
Również w Portugalii. Miałem wtedy 7, czy 8 lat. Jeździłem tam na treningi.
 
Twój pierwszy mecz?
Grałem wówczas w Bośni. Bardzo się stresowałem przed tym spotkaniem, byłem młody - miałem tylko 16 lat i zadebiutowałem w pierwszej drużynie. To bardzo fajne wspomnienie.
 
Twój pierwszy gol?
Pamiętam go dokładnie. To było w Bośni, w Željezničarze. Na boisko wszedłem przy wyniku 1:1. Strzeliłem gola na 2:1. Ostatecznie wygraliśmy 5:1. To była moja pierwsza bramka w pierwszej drużynie. Otworzyła mi drzwi do profesjonalnej piłki.
 
Twój pierwszy numer na koszulce?
Niestety nie pamiętam.
 
Twój pierwszy piłkarski idol?
Nie miałem piłkarza, który byłby moim idolem.
 
Twój pierwszy wywiad?
Nie pamiętam, kiedy to było.
 
Twoja pierwsza piłkarska pensja? 
Kiedy dostałem pierwsze pieniądze, mieszkałem jeszcze z rodzicami. Miałem wtedy 16 lat. Nie było ich wiele w porównaniu do tego, ile zarabiają teraz piłkarze. Połowę tej kwoty dałem rodzicom, resztę zostawiłem dla siebie. Tak to wyglądało z kilkoma pierwszymi pensjami, dopóki rodzice nie byli pewni, że poradzę sobie z zagospodarowaniem całej zarobionej sumy.
 
Twoje pierwsze piwo? 
To też było dawno temu, nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć.
 
Twój pierwszy dzień w Krakowie?
Przyjechałem na testy medyczne. Nie miałem zbyt dużo czasu na zwiedzanie miasta. Byliśmy w klubie, później poszedłem na testy, podpisałem umowę i dzień się skończył.
 
Twoja pierwsza wizyta w szatni Wisły? 
Nie było to do końca wejście „do szatni”. Dołączyłem do drużyny, która była na obozie, spotkałem ich kiedy jedli kolację. Niektórych pamiętałem jeszcze z wcześniejszych występów, resztę nowych chłopaków poznałem właśnie wtedy.
 
Twój pierwszy mecz z białą gwiazdą na piersi?
W Gliwicach, wygraliśmy 1:0. 
 
Angelika Stankowska
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony