Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Mój pierwszy raz - Maciej Sadlok
Mój pierwszy raz - Maciej Sadlok
Data publikacji: 25-03-2016 21:40Pierwszego gola nie pamięta, więc - jak twierdzi - raczej nie był nadzwyczajny, ale prawdopodobnie strzelił go w czwartej lidze, w rodzinnych Dankowicach. Kilkadziesiąt złotych pierwszej premii... odłożył na czarną godzinę. Poszedł w piłkarskie ślady ojca i brata, a podczas pierwszej wizyty w szatni Białej Gwiazdy podobno nie miał tremy. W ramach cyklu "Mój pierwszy raz" o swoich debiutach opowiada Maciej Sadlok.
Twoja pierwsza piłka?
Nie mogę sobie przypomnieć.
Twoje pierwsze boisko?
Mieszkałem na wsi. Obok domu w Dankowicach, w których się wychowywałem i stawiałem również pierwsze piłkarskie kroki. Na tym boisku graliśmy przez lata.
Twój pierwszy mecz?
Nie przypomnę sobie, pamiętam za to pierwszy trening. Moim pierwszym trenerem był tato. Jeździłem na treningi do starszego brata, zajęcia też prowadził tata. Stąd moim piłkarskim wzorcem również był właśnie ojciec.
Twój pierwszy gol?
W seniorskiej piłce wydaje mi się, że było to w barwach Pasjonata Dankowice w czwartej lidze, lecz nie pamiętam za bardzo okoliczności, ani rywala. W związku z tym mogę powiedzieć, że chyba nie był to nadzwyczajnie ładny gol.
Twój pierwszy numer na koszulce?
Gdy byliśmy dziećmi to wszyscy chcieli grać z 10. Mnie się to udało i w moim pierwszym klubie, czyli Pasjonacie Dankowice, grałem właśnie z 10. Później w Ruchu najpierw dostałem 26, następnie zmieniłem na 21. Przychodząc do Wisły wybrałem 4, bo była wolna. Dopiero potem zdałem sobie sprawę z tego, na jak "wymagający" numer się zdecydowałem - przecież grał z nim Baszczu.
Twój pierwszy piłkarski idol?
Nie było nikogo szczególnego, na kim bym się wzorował.
Twój pierwszy wywiad?
To było dopiero po przyjściu do Chorzowa. Trafiłem do Ruchu kiedy miałem siedemnaście lat. Na pewno była trema i duży stres, bo człowiek nie był przyzwyczajony do takich rzeczy. Tematyki i dziennikarza już nie pamiętam, lecz tata ma wszystkie wycinki z gazet z moimi wywiadami, więc z pewnością by wiedział.
Twoja pierwsza piłkarska pensja?
To nie była pensja, tylko premia w Dankowicach za wygrany mecz lub dwa. Dostałem 50 czy 70 złotych. Nie wydałem ich, tylko odłożyłem je na czarną godzinę. (śmiech)
Twoje pierwsze piwo?
W ukryciu, daleko od domu. Pamiętam tylko, że to było jedno piwo i nie smakowało jakoś szczególnie.
Twój pierwszy dzień w Krakowie?
Trudno mówić o Krakowie, bo byłem tylko chwilę w klubie, by podpisać kontrakt, po czym od razu pojechałem na trening do bazy w Myślenicach. Trwał wtedy obóz, więc spaliśmy w myślenickim hotelu. Kraków lepiej poznałem dopiero wtedy, gdy się tu przeprowadziłem.
Twoja pierwsza wizyta w szatni Wisły?
Pozytywnie, choć też i nic nadzwyczajnego. Nie było tremy - pewnie dlatego, że wielu chłopaków znałem już wcześniej. Nie było tak, że wszedłem i siedziałem po cichu, tylko normalnie ze wszystkimi rozmawiałem. Dzięki temu dużo łatwiej to przebiegło.
Twój pierwszy mecz z białą gwiazdą na piersi?
Oficjalnie zadebiutowałem w meczu Ekstraklasy w Łęcznej. Udało mi się zdobyć bramkę. Szkoda, że zremisowaliśmy, lecz indywidualnie mogłem być zadowolony. Był to pierwszy mecz w lidze w sezonie 2014/2015. Po okresie przygotowawczym czułem, że mogę zagrać w pierwszym składzie, bo występowałem w nim w sparingach. Chciałem dobrze wypaść na samym początku, było to dla mnie bardzo ważne.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















