Strona główna » Aktualności » Miśkiewicz: Interwencje, które cieszą

Miśkiewicz: Interwencje, które cieszą

Data publikacji: 11-05-2013 18:31



W meczu z Koroną Michał Miśkiewicz był jednym z bohaterów Białej Gwiazdy. W momencie, gdy Wisła prowadziła jeszcze tylko jednym golem dwa razy wybronił uderzenia przeciwników w bardzo trudnych sytuacjach. „To są interwencje, które cieszą” – podsumował po spotkaniu „Misiek”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Chyba poczułeś oddech Sergeia na plecach, bo po tym, gdy ten usiadł na ławce rezerwowych ty zagrałeś najlepszy mecz w barwach Wisły.
W Lubinie Sergei też siedział na ławce, a nie poszło mi tak dobrze (śmiech). Nie myślałem nawet o tym, że Sergei siedzi na ławce. Starałem się skupić na tym, żeby zagrać lepiej niż w poprzednich meczach, w których nie zagrałem na swoim poziomie. W tamtych spotkaniach zresztą nie miałem okazji wykazać się, ale według mnie nie były one idealne. Chciałem udowodnić, że mogę grać lepiej. Mam nadzieję, że będę to też mógł pokazywać w kolejnych spotkaniach, jeśli trener da mi szansę.

Zaliczyłeś dwie kluczowe interwencje przy stanie 1:0 dla Wisły broniąc w sytuacji sam na sam i uderzenie głową po rzucie rożnym.
To są interwencje, które cieszą. Przy 1:0 daje się zaufanie drużynie, bo przecież różnie się mecze układają. W piątek na przykład Podbeskidzie prowadziło 1:0 i miało szansę na kolejnego gola, a ostatecznie przegrało mecz. Różnie więc w meczach bywa, więc cieszy mnie, że pomogłem drużynie. Nie tylko ja jednak zapracowałem na tą wygraną, bo cała drużyna, zwłaszcza w drugiej połowie, grała dobrze, co powinno cieszyć kibiców.

Tym razem nie miałeś już problemów z wybijaniem piłki nogami.
Zmieniłem buty (śmiech). Oczywiście nie będę zwalał na buty. Mogę jednak powiedzieć, że na treningach nie mam problemów z tym elementem gry. Wydaje mi się, że jest to rzecz, która siedzi w mojej głowie, więc nadal muszę nad tym pracować. Dziś te wybicia nie były jeszcze idealne, więc nadal musze nad nimi pracować, bo w dzisiejszej piłce są one podstawą.

Chociaż to Korona uchodzi za najbardziej waleczny zespół w lidze, to dzisiaj w tym aspekcie byliście lepsi od nich.
Trener nas nastawiał na to, przypominając mecz z poprzedniej rundy, kiedy w doliczonym czasie gry strzelili gola na 1:1. Cieszy, że stanęliśmy na wysokości zadania i wywalczyliśmy trzy punkty.

Liczysz na grę w kolejnych spotkaniach?
Trudno mi się odpowiada na takie pytania. Ja staram się zawsze. Są mecze, w których nie udowodnię swoich umiejętności, a trener da mi swoja szansę. Ja robię swoje konsekwentnie, a decyzja należy do trenera.

A wyobrażasz sobie, że po meczu, w którym byłeś jednym z bohaterów drużyny, usiądziesz na ławce rezerwowych?
Nie lubię takich pytań. Co mam odpowiedzieć? Na pewno byłoby mi przykro, byłbym rozczarowany, ale pogodziłbym się z tym. Różnie się w piłce dzieje, więc na pewno pracowałbym dalej i nie narzekał głośno.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony