Strona główna » Aktualności » Miśkiewicz: Debiut, który będzie śnił się po nocach

Miśkiewicz: Debiut, który będzie śnił się po nocach

Data publikacji: 08-12-2012 18:56



„Swój debiut ligowy w Wiśle, jakikolwiek by nie był, zapamiętałbym do końca życia. Ten debiut będzie mi się śnił po nocach” – mówił po meczu z Zagłębiem Michał Miśkiewicz, dla którego było to pierwsze ligowe spotkanie w barwach Białej Gwiazdy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Było spełnienie marzeń, ale szybko przerodziło się w koszmar…
I to nawet bardzo szybko, bo w ciągu dziesięciu minut. Nie był to dla mnie udany debiut ligowy. Jedyne, co mogę zapisać na plus, to że udało mi się zadebiutować w barwach Wisły w Ekstraklasie. Cała reszta to źle, bardzo źle. Dać sobie strzelić cztery bramki, to wstyd. Cóż więcej mówić…

Koledzy z obrońcy ci dziś nie pomagali.
Niestety. W obronie nic nie zagraliśmy i konsekwencją tego są cztery bramki. Nie popisaliśmy się. Starałem się krzyczeć na nich, ale nic to nie dało. Bez dwóch zdań – zagraliśmy katastrofalnie z tyłu. Nie ma co tu komentować.

Trzy razy rywale znajdowali się sami przed tobą.
Starałem się coś zrobić, szczęście nie dopisało, bo te sytuacje to były okazje sam na sam, a przy nich potrzebny jest łut szczęścia. Przy trzeciej bramce odbiłem piłkę, ale ona spadła z powrotem pod nogi przeciwnika. Cóż zrobić?

Kilka sytuacji sam na sam udało Ci się jednak obronić. Gdyby nie ty, to Wisła przegrałaby zapewne wyżej.
Po coś stoję w tej bramce. Ważne jest jednak to, że cztery gole przepuściłem. Swój debiut ligowy w Wiśle, jakikolwiek by nie był, zapamiętałbym do końca życia. Ten debiut będzie mi się śnił po nocach. Ten mecz zapadnie mi głęboko w pamięć, ale co zrobić? Musimy się wziąć w garść. Mamy zimę, trzeba się obudzić w trakcie obozów i wiosną być inną drużyną. Nie możemy tak grać, żeby u siebie tracić trzy bramki,  a na wyjeździe cztery. To jest zdecydowanie za dużo. Teraz jest na to najlepszy okres. Dobrze, że ta przerwa przyszła.

Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz?
Trener Primel już od kilku dni w fajny sposób przygotowywał mnie do tego, że mogę zagrać. Zrobił to w dyplomatyczny sposób i za to uznanie dla niego. Wie jak do tego podejść, bo jest byłym bramkarzem i wie, jak to rozegrać.

Dyplomatycznie, czyli jak?
Na początku mówił mi, że może być taka sytuacja, że zagram i żebym myślał o tym. Ostateczna decyzja nastąpiła jednak na odprawie przed meczem.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


 



do góry strony