Strona główna » Aktualności » Miśkiewicz: Czekałem na ten mecz

Miśkiewicz: Czekałem na ten mecz

Data publikacji: 25-09-2012 18:21



Michał Miśkiewicz po raz pierwszy wystąpił w oficjalnym meczu Wisły. Bramkarz Białej Gwiazdy od małego jest kibicem klubu z Reymonta 22, więc dla niego ten występ był szczególnym przeżyciem. „Jestem bardzo zadowolony, bo zagrałem pierwszy mecz, a dodatkowo wygraliśmy to spotkanie” – powiedział po zakończonym pojedynku z Wartą Miśkiewicz.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Debiut w oficjalnym meczu Wisły dla osoby, która otwarcie mówi, że jest kibicem Białej Gwiazdy od małego, to z pewnością duże przeżycie.
Jestem bardzo zadowolony, bo zagrałem pierwszy mecz, a dodatkowo wygraliśmy to spotkanie. Długo czekałem na ten pierwszy oficjalny mecz w barwach Wisły – od początku sezonu oczekiwałem na ten moment. Kolejnym powodem do zadowolenia jest to, że kolejny mecz kończymy bez straty bramki. Z mojej strony jestem więc bardzo zadowolony.

O tym, że zagrasz, dowiedziałeś się już w poniedziałek?
Tak, zgadza się. Już wczoraj trenerzy powiedzieli mi o tym, że wystąpię przeciwko Warcie. Mogłem się więc mentalnie przygotować do tego występu.

Dla ciebie taka sytuacja, gdy na dłużej przed meczem wiesz, że zagrasz, jest korzystna?
Wolę taką sytuację niż czekanie do ostatniego momentu. Wiadomo, jest rywalizacja i czasem trzeba poczekać do ostatniej chwili aż  trener ogłosi decyzję, kto zagra w podstawowym składzie. jak wolę jednak, gdy trener taką decyzję podaje wcześniej, bo zawodnik może spokojnie zacząć się koncentrować na meczu. Z drugiej strony zawodnik, a przede wszystkim bramkarz, musi być skoncentrowany nawet, gdy nie zagra. Ja na przykład wtedy, gdy gra Sergei też staram się być maksymalnie skoncentrowany, bo nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Jak się nie będzie skoncentrowanym i wejdzie się z ławki, to dziwne rzeczy się dzieją, więc lepiej unikać takich sytuacji.

Dwa razy ratowałeś Wisłę w sytuacjach, gdy kibice Warty już widzieli piłkę w siatce. Która z tych okazji była trudniejsza do wybronienia?
Szczerze mówiąc, to ta pierwsza. To był mocny strzał, a mnie udało się sięgnąć tej piłki. Zresztą moja reakcja po tym uderzeniu była dość wymowna, bo był to trudny strzał do obronienia. Z drugiej strony ta obrona z ostatniej minuty, kiedy piłka już leciała do bramki, z pewnością była dla nas ważna. Na całe szczęście się udało i mamy awans do kolejnej rundy.
   
Gdy Wisła dostała drugi rzut karny przypuszczałeś, że w tym meczu będzie jeszcze tak nerwowo?
Szczerze mówiąc myślałem, że padnie gol i uda nam się zupełnie uspokoić sytuację. Cóż, trzeba walczyć do końca i czasem tak się zdarza, że dochodzi do nerwowej końcówki. Najważniejszy w tej sytuacji jest końcowy efekt. Trzeba wyciągnąć wnioski i jedziemy dalej.

Piłkarze Warty dwa razy domagali się rzutu karnego. Jak z twojej perspektywy wyglądały te sytuacje?
W tej sytuacji, kiedy wybroniłem strzał, zupełnie nie wiem, o co chodziło, bo skupiłem się na tym, żeby wybić lecącą do naszej bramki piłkę. Musiałbym tą sytuację zobaczyć na powtórkach. Wcześniejszej sytuacji też nie widziałem, bo byłem zasłonięty przez jeszcze jednego zawodnika, przed którym stał Kew. Trudno mi więc oceniać te sytuacje.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony