Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Melikson: Jesteśmy na szczycie świata
Data publikacji: 15-05-2011 19:49W 17. minucie pojedynku z Cracovią Maor Melikson znalazł sposób na pokonanie golkipera gości. Jak się okazało, była to bramka na wagę zwycięstwa w derbach i 13-ego tytułu Mistrza Polski dla Wisły. Izraelczyk nie ukrywał, że zwycięstwo minimalną różnicą bramek wziąłby przed meczem w ciemno. „Chcieliśmy wygrać choćby 1-0. Nieważnie w jaki sposób, byle tylko wygrać” – przyznał.
Za Wami mecz z Cracovią. Ciężko grało się ze świadomością, że zwycięstwo może dać Wam tytuł?
Mecz był podwójnie trudny. Z jednej strony były to derby, bardzo istotne dla naszych kibiców. Z drugiej strony był to mecz, po którym mogliśmy świętować mistrzostwo. Chcieliśmy wygrać choćby 1-0. Nieważnie w jaki sposób, byle tylko wygrać.
Trener zapewne nie musiał Was szczególnie motywować?
Nie, absolutnie. Nic przed meczem nie mówił. Wiedział, że ten pojedynek jest ważny dla każdego.
Co po meczu powiedzieli Twoi rodzice?
Prawdę mówiąc po meczu jeszcze się z nimi nie widziałem, rozmawiałem tylko z przyjaciółmi z Izraela. Bardzo ich ucieszyło nasze zwycięstwo.
Mówisz, że zwycięstwo bardzo ucieszyło Twoich przyjaciół. A Ciebie?
Oczywiście. Wygraliśmy w derbach, wygraliśmy całą ligę. Jesteśmy teraz na szczycie świata.
A Ty znowu zostałeś bohaterem Wisły.
Cóż, dzisiaj strzeliłem ja, ostatnio ktoś inny. Nie jest to dla mnie istotne.
Często zdarza Ci się strzelać bramki głową?
Nie, to była chyba dopiero druga bramka w mojej karierze zdobyta głową. Było w tym trochę przypadku, że doszedłem do strzału. Nachyliłem głowę, piłka mnie trafiła i szczęśliwie wpadła do siatki (śmiech).
Na swój pierwszy tytuł z Wisłą nie musiałeś długo czekać.
Rzeczywiście, minęły tylko cztery miesiące. Mam nadzieję, że teraz przyjdą kolejne sukcesy. Naszym celem jest teraz Liga Mistrzów.
Wiesz, jak w Krakowie świętuje się zdobycie tytułu?
Na Rynku? Tak, wiem o tym. Już na to czekam. Na pewno pojawię się tam z aparatem. A na razie będziemy świętować w gronie kolegów z drużyny. Mamy zamiar wspólnie się pobawić. Myślę, że zasłużyliśmy na taką chwilę, po ciężkiej pracy, którą wykonaliśmy w tym sezonie.
Tomasz Biegański
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















