Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Marciniak: Widzę walkę w każdym meczu
Data publikacji: 02-05-2014 10:46Nowy system rozgrywek gwarantuje kibicom siedem dodatkowych meczów. Nie tylko siedem dodatkowych meczów dla zawodników, ale również dla sędziów.
Środowisko sędziowskie głosu w sprawie reformy raczej nie zabierało, postanowiliśmy to zmienić. Poprosiliśmy więc o rozmowę jednego z najlepszych polskich arbitrów, mającego status sędziego międzynarodowego, Szymona Marciniaka.
„Mogę powiedzieć dokładnie to samo, co powinien powiedzieć każdy piłkarz. Po to trenujemy, aby potem ten mecz w weekend był wisienką na torcie. A i im takich meczów więcej, tym bardziej jest to powód do zadowolenia. Reforma jest rewelacyjna" – mówi Marciniak.
Krótsza przerwa między sezonami czy samymi rundami w trakcie rozgrywek sędziom nie przeszkadza?
„Wiadomo - mniej odpoczynku.Każdy zawodowiec jest po prostu uzależniony od wysiłku. I ja mam to samo! Nie widzę więc żadnego problemu, wręcz przeciwnie - dla sędziów to zdecydowanie lepiej, że meczów jest więcej. Jeżdżę po Europie na różne mecze i kiedy opowiadałem, ile trwała w poprzednich latach przerwa między sezonami bądź rundami, to niektórzy z niedowierzaniem kręcili głowami. Bo to nie jest normalne, że przerwa trwa tyle co runda. Teraz to się zmieniło, powtarzam - dla każdego zawodowca, obojętnie czy to piłkarz, czy sędzia ta zmiana niesie ze sobą wyłącznie korzyści. Zresztą ja to widzę na boisku".
Co pan ma na myśli?
„Walkę. Trochę już sędziuję w lidze, ale takiego zaangażowania na boiskach pod koniec sezonu chyba nie pamiętam. Każdy mecz jest o coś i my sędziowie również to widzimy. Oczywiście były mecze zacięte, ale głównie z udziałem zespołów, które walczyły o mistrzostwo, kwalifikację do europejskich pucharów czy utrzymanie, ale w pozostałych meczach dało się zauważyć wolniejsze tempo. Ten sezon spowodował zmianę podejścia. Nie ukrywam, że arbitrom również lepiej prowadzi się mecze, w których cały czas coś się dzieje. Jesteśmy w pełni skoncentrowani, na pełnych obrotach".
Większa stawka meczów jest faktem, ale sędziowie są pod większą presją. Każdy zespół o coś gra, więc na arbitrach spoczywa jeszcze większa odpowiedzialność. To panu nie przeszkadza?
„Tylko pomaga. Mecze o stawkę ściągają na trybuny kibiców, robi się fajna atmosfera. Mam to szczęście, że sędziuję mecze Wisły Kraków, Lecha Poznań czy Legii Warszawa, gdzie trybuny żyją i to przygotowuje mnie do pracy na arenie międzynarodowej. A u nas kibice potrafią stworzyć niesamowitą atmosferę. Pamiętam, że po meczu Legii ze Spartakiem Moskwa rozmawiałem z arbitrem Mikem Deanem, który powiedział, iż na trybunach było tak gorąco, że miał ogromne kłopoty, aby porozumieć się z asystentami. A przecież sędziowie mają do dyspozycji zestawy słuchawkowe. Anglik był pod wielkim wrażeniem atmosfery na Legii. Polscy sędziowie przeżywają to częściej, więc później znacznie łatwiej jest pojechać na mecz Ligi Europy do Lizbony i nie przestraszyć się trybun. Przekonałem się o tym na własnej skórze".
37 kolejek to także więcej szans na popełnienie błędów przez sędziów.
„Powiem tak, mamy w Ekstraklasie grupę sędziów zawodowych. I my mamy obowiązek radzić sobie z presją. Dlatego w niczym to nie przeszkadza. Prawda jest jednak taka, że całych rozgrywek, że się tak wyrażę, nie ogarniemy. Z tego względu szansę w Ekstraklasie dostało kilku młodych arbitrów. I wszystkim to wyszło na dobre! Rozgrywkom, ponieważ nie popełnili błędów, choć wiadomo, że praca sędziego jest naznaczona pomyłkami, i samym arbitrom - ponieważ mogli posmakować pracy w Ekstraklasie, mogli zobaczyć jak pracuje się pod czujnym okiem kamery, w pewnym sensie zderzyć się z rzeczywistością. Oczywiście, w pierwszej lidze kamery również są, jednak przy transmisji meczu Ekstraklasy pracuje ich więcej, więc każdy błąd sędziego jest od razu na świeczniku. Doświadczenie jest tu zatem najcenniejsze, a najlepiej zdobywać je w praktyce. To również się w tym sezonie udało".
Do dłuższego sezonu sędziowie musieli się jakoś specjalnie przygotowywać?
„Oczywiście, mamy wszystko dokładnie rozpisane. Mamy trenera od przygotowania fizycznego, Grzegorza Krzoska, który jest bardzo ceniony w choćby w UEFA. Dokładnie nam wszystko rozpisał. Każdy dostał rozpiskę, co dwa tygodnie spotykamy się na zgrupowaniu w Spale i wiem, że koledzy również nie narzekają na brak sił. Wręcz przeciwnie, wszyscy są w świetnej formie fizycznej i chwalą sobie, że mogą częściej sędziować. Dla przykładu, ja w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki, prowadziłem 42 mecze. Mam więc w nogach trochę więcej niż piłkarze, co więcej, nie mogę liczyć na zmianę, ale fizycznie czuję się fantastycznie! Spokojnie, nadążymy za piłkarzami".
Przemysław Pawlak
Ekstraklasa.org






















