Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
„Mam cichą nadzieję, że jeszcze tu wrócę”
Data publikacji: 18-06-2010 12:20Na specjalnej konferencji prasowej odbyło się pożegnanie Arkadiusza Głowackiego, który po 10 latach odszedł z klubu. „Ja mam taką cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócę, nie wiem, w jakiej roli. Być może już nie piłkarza, ale mam nadzieję, że będzie mi dane wrócić tutaj do Wisły” – mówił kapitan Białej Gwiazdy.
Na początku konferencji głos zabrał Bogdan Basałaj, prezes Wisły Kraków. „Przychodzą takie momenty w życiu, gdzie, nie boję się tego powiedzieć, ikony tego klubu, odchodzą. Mam taką osobistą refleksję, bo w 2000 roku w styczniu Arek przyszedł do Wisły Kraków i ja też wtedy przyszedłem. Często się z nim przekomarzałem, że jesteśmy rówieśnikami. Miałem kilka lat przerwy w pracy w Wiśle. Jak teraz przyszedłem, to Arek odchodzi, ale nie dlatego, że ja przyszedłem” – żartował prezes.

„Rzeczywiście, jeśli mówimy o ikonach, to jest kilku piłkarzy w historii tego klubu, którzy zasługują na to miano i myślę, że Arek na pewno na to zasługuje” – podkreślał prezes. „Chciałbym także przekazać podziękowania od właściciela klubu, pana Bogusława Cupiała. Na pewno będzie taki moment w najbliższych dniach, o ile terminy pozwolą, że spotkają się i prezes na pewno będzie chciał podziękować osobiście” – dodał.
Bogdan Basałaj powiedział, że ma nadzieję, że Arkadiusz Głowacki przyjedzie do Krakowa wtedy, kiedy otwarty będzie już nowy stadion i dostanie od 30 tysięcy kibiców owację na stojąco. „Jeszcze raz chciałbym podziękować Arkowi i wręczyć w imieniu klubu pamiątkowe zdjęcie” – powiedział prezes Wisły.

„Głowę” pożegnali także przedstawiciele Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. Prezes SKWK, Robert Szymański, powiedział: „Być może dla Arka jest to taki dosyć ciepły i miły moment, bo poleci do ciepłych krajów, będzie zbierał nowe doświadczenia w lidze tureckiej. Dla nas i wszystkich kibiców to smutna chwila, bo odchodzi nie dość, że kapitan, to człowiek, który tyle zdrowia zostawił dla tego klubu, przez te prawie 300 meczów, które rozegrał. Serdecznie Arku dziękujemy Ci za te wszystkie lata. Mam nadzieję, że nie mówimy żegnaj, tylko do zobaczenia, że po zakończeniu kariery Arek wyląduje w Krakowie i nie będzie wzmacniał konkurentki w Poznaniu swoją wiedzą i doświadczeniem. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy i życzymy powodzenia oraz dużo zdrowia w nowym miejscu pracy”. Arkadiusz Głowacki otrzymał od kibiców w prezencie pamiątkowe zdjęcie z napisem: „Nie mówimy: żegnaj. Mówimy: do zobaczenia. Dziękujemy, kibice Wisły” oraz szalik w barwach klubu.

Rzecznik prasowy Wisły, Adrian Ochalik, przekazał podziękowania Arkowi w imieniu wszystkich przedstawicieli mediów, którzy mieli przyjemność pracować z nim przez te wszystkie lata: „Jako kapitan brałeś na klatę wiele rzeczy, po tych trudnych momentach odpowiedzialnie stawałeś przed wszystkimi mediami. W imieniu tych wszystkich osób, które pracowały w mediach chcieliśmy Ci bardzo serdecznie podziękować”.

Potem głos zabrał Arkadiusz Głowacki, który wzruszony mówił: „Tak bardzo wzbraniałem się przed tym momentem i długo rozmyślałem, jak to będzie i mówiłem sobie: 'Nie będzie Arek ryczał', ale ciężko jest. Tak naprawdę muszę zacząć od podziękowań dla wszystkich ludzi związanych z naszym klubem: od pracowników, których widuje się rzadko, przez lekarzy, trenerów, piłkarzy. Wszystkim im bardzo dziękuję. Zawsze czułem się tutaj szanowany, doceniany. Ja również starałem się odwzajemniać tym samym. Spędziłem tutaj najwspanialsze chwile mojego życia. Nieważne, czy były to zwycięstwa, czy porażki. Zawsze byłem dumny z tego, że gram w Wiśle i ludzie mogą nazywać mnie Wiślakiem. Za to wszystkim bardzo dziękuję”.

Na pytanie dziennikarzy, co zdecydowało o jego odejściu z Wisły, Arkadiusz Głowacki, skoro wydawało się, że zostanie w Krakowie do końca kariery, odparł: „Rzeczywiście tak sprawy się miały, ale też z drugiej strony nigdy nie powiedziałem, że nie przyjdzie taki moment i z klubu nie odejdę. Nigdy nie wiadomo, co się może przytrafić. Wydaje mi się, że dla mnie to był ostatni moment, żeby spróbować czegoś innego, spróbować nowych wyzwań. Myślę, że dla każdej ze stron może to być korzystne. Klub sprzedając mnie może mieć pewne środki, aby wzmocnić drużynę. Jeśli chodzi o stronę piłkarską i warunki, które stwarza nowy klub, nie mogę narzekać. Mam nadzieję, że również nowy klub będzie z moich usług zadowolony”.
Przez wiele sezonów „Głowa” był kapitanem Białej Gwiazdy i to on był jednym z tych, którzy decydowali o obliczu drużyny. Czy jest w stanie ktoś go zastąpić? „Myślę, że to nie jest takie trudne. Takie postaci w pewnym momencie się klarują i przejmą pałeczkę. Zostają w szatni osoby, które do tej pory też mocno się udzielały, które brały odpowiedzialność na siebie. To w tej chwili się nie zmieni. Dojdą też nowe osoby, które też będą wnosiły coś do drużyny, do szatni. Życie piłkarskie nie znosi pustki i na pewno tej pustki po odejściu moim nie będzie. Będą nowe osoby, nowe wyzwania i będzie dobrze” – mówił obrońca. A kto w takim razie zostanie nowym kapitanem drużyny? „Myślę, że Radek jest naturalnym następcą” – stwierdził. Na sugestię, że przecież Radosław Sobolewski nie rozmawia z dziennikarzami, „Głowa” zażartował: „Będzie miał może rzecznika. Paweł Brożek się zgłasza do tego”.
Arek Głowacki przez minione 10 lat zagrał w prawie 300 meczach Wisły, jednak nie chciał wyróżniać tej jednej chwili, która by mu zapadła w pamięć „Dla mnie te 10 lat to najwspanialszy moment. Wiem, że były porażki, które bardzo bolały, ale tak naprawdę jak usiądę za ileś tam lat, to powiem sobie, że to były momenty, które czegoś nas uczyły, które mnie czegoś nauczyły. Ta dekada to jeden wielki, wspaniały okres i nie chciałbym wymieniać szczególnie jakiegoś jednego momentu. Spotkałem wspaniałych ludzi tutaj w klubie, miałem okazję z nimi być, pracować, sprzeczać się, żartować. To było coś wspaniałego i tego po prostu nie zapomnę” – przyznał.
W Krakowie były kapitan Wisły zostanie do 25 czerwca. Tego dnia wyleci do Turcji. Na początku będzie towarzyszyła mu rodzina: żona i córka. „Amelka niestety, albo stety, ma komunię w przyszłym roku szkolnym i będziemy musieli dojeżdżać” – mówił zawodnik.
Turecka piłka słynie z fanatycznych kibiców, którzy jednego dnia są skłonni na rękach nosić piłkarzy, następnego ich nienawidzą, a tureckie kluby nie zawsze wywiązują się ze swoich zobowiązań. Arkadiusz Głowacki podkreślał jednak, że nie tylko tam zdarzają się takie rzeczy.„Obawy można mieć zawsze wyjeżdżając w każdy rejon świata” – mówił. „Chciałbym, aby wszystko z mojej strony pod względem piłkarskim było jak należy. Tak naprawdę skupiam się tylko na tym, aby być w dobrej dyspozycji i dawać nowemu klubowi to, co dawałem tutaj Wiśle – czyli po prostu być sobą i dawać z siebie co najlepsze. Tak naprawdę nie miałem okazji spotkać się z trenerem. Lecę do Turcji 25 czerwca i tak naprawdę od tego momentu zacznę poznawać klub” – dodał zawodnik. „Będę chciał się uczyć tureckiego. Jeśli już tam będę, to wydaje mi się, że trzeba włożyć trochę wysiłku i porozumiewać się w języku tureckim” – mówił dziennikarzom.
Konferencję prasową Arkadiusz Głowacki zakończył słowami: „Ja mam taką cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócę, nie wiem, w jakiej roli. Być może już nie piłkarza, ale mam nadzieję, że będzie mi dane wrócić tutaj do Wisły”.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















