Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Małecki: Spełniona przepowiednia trenera
Data publikacji: 30-01-2010 13:04Patryk Małecki kilka dni temu wrócił ze zgrupowania reprezentacji Polski w Tajlandii. Postanowiliśmy go zapytać o wspomnienia z wyprawy na turniej o Puchar Króla.
Ten materiał ukazał się w 98. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby otrzymywać newsletter, wystarczy wypełnić formularz.
Jak oceniasz zgrupowanie w Tajlandii?
Zagraliśmy trzy mecze. Jestem zadowolony z tego, że grałem, że strzeliłem trzy bramki. Wydawało mi się, że pogram trochę więcej, ale nie ma co narzekać. Cieszę się z tego, że trener dalej widzi mnie w kadrze i że strzeliłem bramki w meczu reprezentacji.
To trafienie, które wpadło do siatki od pleców bramkarza też przypisujesz sobie?
Inaczej by było, gdyby ta bramka padła po tym, jak odbiłaby się od pleców obrońcy czy innego zawodnika z pola. Wtedy byłby to samobój. A że piłka odbiła się od interweniującego bramkarza, to wydaje mi się, że to ja jestem strzelcem tej bramki.
Jak wyglądały treningi w Tajlandii?
Ciężkich treningów nie było, ale za to prowadzone były w szybkim tempie. Wydaje mi się, że każdy to, co miał zrobić, sumiennie wykonał. Każdy też indywidualnie pracował nad sobą – ja też tak robiłem. Wydaje mi się, że jestem dobrze przygotowany. Przed nami jeszcze miesiąc przygotowań, więc jest jeszcze czas na nadrobienie ewentualnych braków.
Nie zabraknie ci tego, co koledzy tu robili?
Wydaje mi się, że nie. Ja już jestem w rytmie meczowym, zagrałem kilka spotkań na zielonych boiskach. Jeśli pojawią się zaległości, to myślę, że na obozie w Hiszpanii na pewno je nadrobię. Wydaje mi się, że wszystko będzie ok.
Co robiłeś w trakcie tych indywidualnych treningów, o których wspomniałeś?
Byłem na siłowni, gdy wiedziałem, że będę mniej grał, to biegałem, robiłem sobie cięższe treningi. Pracowałem nad sobą, żeby się nie zaniedbać, bo treningów w Tajlandii nie mieliśmy zbyt dużo. Wydaje mi się, że dzięki temu dobrze wyglądam.
Jak wygląda Tajlandia jako kraj?
Kraj bardzo fajny, ale nie ma co się oszukiwać – jest tam bieda. Z tego co zauważyłem, ludzie tam są bardzo sympatyczni, zawsze uśmiechnięci. Jeśli widzą Europejczyków, starają się, żeby niczego im nie zabrakło. Jeśli mógłbym jeszcze pojechać kiedyś do Tajlandii, to na pewno odwiedziłbym ten kraj z miłą chęcią.
To była najbardziej egzotyczna wyprawa w twoim życiu?
Tak. Nigdy nie byłem w Azji. Zawsze chciałem jechać do Japonii albo do Chin – gdzieś w tamte strony. Teraz byłem w Tajlandii i tak jak powiedziałem – mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.
Nabrałeś ochoty na podróżowanie, zwiedzanie świata?
Na razie nie. Na razie chcę się skupić na piłce. Może gdy skończę karierę, to zajmę się podróżowaniem. Nie ukrywam jednak, że spodobało mi się poznawanie innych państw, innej kultury.
W Wiśle zagrałeś w sparingu na prawej pomocy. Myślisz, że po powrocie do drużyny Rafała Boguskiego wrócisz na tą pozycję?
Ciężko mi mówić na ten temat, bo to trener ustala skład. Lepiej mi się chyba gra z przodu niż pomocy. Kiedyś mówiłem, że lepiej w pomocy niż w ataku, ale to w napadzie grałem od początku. Jeśli jednak miałbym wrócić na prawą pomoc, to nie będę się obrażał. Najważniejsze jest grać, czy to w ataku, czy w pomocy. Na każdej z tych pozycji będę chciał grać jak najlepiej.
Przed rozpoczęciem tego sezonu trener Skorża powiedział ci: „No 'Mały', teraz będziesz grał w ataku, koło Pawła Brożka, nastrzelasz kilka bramek”. Ostatnio też zaserwował ci jakąś przepowiednię?
Trener, jeszcze wtedy, gdy na kadrę nie powołał mnie trener Majewski, powiedział, że na pewno jeszcze do kadry trafię, zagram kilka meczów i strzelę jakieś bramki. Znowu się przepowiednia sprawdziła!
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















