Strona główna » Aktualności » Małecki: Potrzeba nam zwycięstwa

Małecki: Potrzeba nam zwycięstwa

Data publikacji: 13-03-2010 19:09



Drużyna Wisły Kraków jest w kryzysie, od 328 minut nie potrafi strzelić bramki, nie wygrała żadnego z wiosennych meczów Ekstraklasy w tym roku.„Nie wiem, czym to jest spowodowane” – przyznaje Patryk Małecki.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Wisła grała trzeci mecz w lidze i trzeci raz nie zdobyła ani jednej bramki. Co się stało, dlaczego jesteście tacy nieskuteczni?
Nie wiem, czym to jest spowodowane. Staraliśmy się, od początku narzuciliśmy swoje tempo gry, mieliśmy sytuacje. Może nie klarowne, stuprocentowe, ale były. A potem ten mecz wyglądał tak, jak wyglądał. Wydaje mi się, że to był ping-pong, nie było gry.

W każdym z tych ostatnich trzech spotkań ligowych atak Wisły wyglądał inaczej. Najpierw Rafał Boguski grał z Georgim Hristovem, potem Paweł Brożek z Rafałem Boguskim, a teraz Paweł Brożek z Tobą. Nic to jednak nie dało.
Sami się martwimy tym, że nie strzelamy. Pozostaje ciężka praca na treningach i strzelanie nawet do pustej bramki. Wierzę, że w meczu z Lechią damy sobie już z tym radę.

W meczu z Jagiellonią widać było Waszą walkę, ale nie przyniosła ona skutku.
Każdy wie, o co gra. Wyszliśmy na boisko z chęcią zwycięstwa. Brakuje nam bramki. Gdybyśmy strzelili pierwsi gola, te trzy mecze wyglądałyby inaczej. A tak przegraliśmy dwa, jeden zremisowaliśmy. No nic, od czegoś trzeba zacząć. Mam nadzieję, że od meczu z Lechią ruszymy.

Sytuacja jest trudna. Spodziewasz się zwolnienia trenera Skorzy?
Bez przesady. Mam nadzieję, że trener Skorża zostanie. Jestem w młodym wieku, ale mogę stwierdzić, że nie ma lepszego trenera w Polsce. W ciągu dwóch i pół roku zdobył z nami dwa mistrzostwa. Ten sezon jeszcze trwa i wierzę głęboko, że zdobędziemy razem trzecie.

W mediach pojawiają się informacje o podziałach w drużynie.

Nie ma żadnego konfliktu między nami. Może przez te wyniki media się tak rozpisują. Nam potrzeba zwycięstwa.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony