Strona główna » Aktualności » Małecki: Nie wiedziałem czy wyjdę na drugą połowę

Małecki: Nie wiedziałem czy wyjdę na drugą połowę

Data publikacji: 01-08-2009 20:17



Dzisiejszy jubilat z pewnością mecz przeciwko Ruchowi może zaliczyć do bardzo udanych. Co prawda nie zdobył on bramki, ale zaliczył asystę i stwarzał wiele zagrożenia pod bramką Krzysztofa Pilarza. Jednak jak sam przyznaje, niewiele zabrakło, by w drugiej części spotkania nie pojawił się na murawie.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Wisła wygrała i od razu jest liderem Ekstraklasy.
Na pewno to bardzo cieszy. Był to ważny mecz i ważne trzy punkty. Dzięki dobrej grze stworzyliśmy parę sytuacji i odnieśliśmy zwycięstwo.

Bardzo szybko podyktowaliście warunki gry. Przy pierwszej bramce zaliczyłeś asystę.

Trener uczulał nas, żebyśmy do stałych fragmentów podchodzili bardzo skoncentrowani. Udało się mi ładnie wrzucić. Cieszę się, że Arek Głowacki zdobył bramkę. Po stałych fragmentach stwarzamy sobie wiele sytuacji bo i Diaz i Marcelo dobrze główkują – jest to nasza silna broń.

Dzisiaj znowu zagrałeś w ataku.
Cieszę się, że trener mnie widzi. Jak nie gram na prawej pomocy, to przesuwa mnie do ataku. Cieszę się, że ma tak ogromne zaufanie do mnie i staram się w każdym meczu pokazywać, że warto na mnie stawiać. W każdym meczu daję z siebie wszystko i zostawiam serce dla drużyny.

Na jakiej pozycji najlepiej się czujesz?
Niezależnie, czy gram na prawej pomocy, czy w ataku, to nie ma dla mnie żadnej różnicy. Tam gdzie mnie trener widzi, tam gram, a najbardziej cieszę się z tego, że mam szansę się pokazać.

Graliście dzisiaj w wysokiej temperaturze. Jak się grało?
Jest dramat bo ciężko się gra. Nie wiem kto ustala takie godziny, ale my musimy się do tego stosować i musimy grać. Było ciężko – w przerwie tak bolał mnie brzuch, że nie wiedziałem, czy wyjdę na drugą połowę. Na szczęście dałem radę.

1 sierpnia okazał się jednak mimo wszystko szczęśliwy?
Tak, są dzisiaj moje urodziny, wygraliśmy mecz. Szkoda tylko, że nie strzeliłem bramki, ale ważne trzy punkty zainkasowaliśmy.

Kibice zaśpiewali Ci dzisiaj „sto lat”.
Chciałem bardzo podziękować za to, że pamiętali o mnie i mnie wspierali. Było to naprawdę bardzo miłe i jeszcze raz bardzo dziękuję.

Obrońców Levadii chyba ciężej było ograć niż tych z Ruchu?

Myślę, że nie. Widać, że fizycznie wyglądamy coraz lepiej i gdybyśmy teraz mieli grać z Levadią to gra inaczej by wyglądała. Już nie pamiętam co to jest Levadia, dla mnie najważniejsze jest to, co teraz będzie i skupiam się na Zagłębiu Lubin.

Takie zwycięstwo na początku sezonu było bardzo potrzebne, zwłaszcza do podbudowania morale.
Na pewno bardzo – cieszymy się, że wygraliśmy ten mecz, ze pewnie zagraliśmy i stworzyliśmy wiele sytuacji. Ostatnie tygodnie były dla nas ciężkie i media „wieszały na nas psy”. Pokazaliśmy, że jesteśmy dobrą drużyną i że potrafimy się podnieść.

M. Małek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony