Strona główna » Aktualności » Małecki: Najważniejsza jest Lechia

Małecki: Najważniejsza jest Lechia

Data publikacji: 17-05-2009 21:22



Strzelił bramkę ŁKS-owi, ale tuż po meczu mówił: "Najważniejsza jest Lechia Gdańsk i przede wszystkim trzy punkty. Mamy ogromne szanse, żeby zdobyć tego mistrza i wierzę głęboko w to, że tego nie odpuścimy".

Fot. Grzegorz Czop Fot. Grzegorz Czop

Patryk Małecki w 24. minucie spotkania swoim trafieniem otworzył wynik meczu. "Przełożyłem ją z prawej na lewą nogę, uderzyłem po długim słupku i wpadła. Nie wiem nawet jak. Nieważne jak, ważne, że wpadła i że ten mecz potoczył się dla nas idealnie" - opisał zdobycie gola "Mały". Chwilę potem podbiegł do sektora kibiców ŁKS-u, demonstrując swoją radość. " Cieszyłem się z bramki, to była tylko radość. Sędzia powiedział, żebym tak nie podlatywał, że wie, że za takie coś kartki bym nie dostał, ale żebym ich nie denerwował" - stwierdził stanowczo, pytany o to, czy było to mądre zachowanie. Kiedy tylko Małecki był przy piłce, fani gospodarzy rzucali obelgi w stronę Wiślaka. "Nie patrzę na to. Wiem, że wszyscy mnie nienawidzą za to, że głęboko identyfikuję się z Wisłą, ale mam to gdzieś. Nie przejmuję się, gram swoje na boisku. Każdy może krzyczeć, co chce. Ja też po meczu mogę krzyczeć co chcę. Dla mnie najważniejsze jest przede wszystkim dobro drużyny i wygrana" - powiedział Małecki.

Pierwszy strzelec bramki podkreślał, że wygrana 4:0 na wyjeździe jest dla zespołu bardzo ważna. "Cieszy bardzo, że wygraliśmy z ŁKS-em na ich boisku. Można powiedzieć, że baliśmy się tego meczu, ale wierzyliśmy w swoje możliwości, wiedzieliśmy, że jesteśmy lepszymi zawodnikami. Tylko musieliśmy to udowodnić na boisku" - mówił piłkarz. Pierwsze fragmenty spotkania wskazywały na jednak na przewagę gospodarzy. Dopiero druga bramka dla Wisły wyraźnie ich podłamała. "Nie wiem, dlaczego się tak działo. Może dlatego, że w podświadomości mamy wynik 1:0. Trener mówił, żebyśmy się nie cofali, żebyśmy grali swoje. Można powiedzieć, że ŁKS się wyszumiał. Trzy akcje zakończyły się bramką, ale mogło ich wpaść więcej. Nie ma co narzekać, bo 4:0 na wyjeździe to naprawdę wielka rzecz" - powiedział Patryk. Zaraz jednak dodał, że drużyna myśli już o meczu w Gdańsku. "Radek Sobolewski powiedział nawet w szatni, żebyśmy już o tym meczu nie myśleli, to już jest przeszłość. Najważniejsza jest Lechia Gdańsk i przede wszystkim trzy punkty. Mamy ogromne szanse, żeby zdobyć tego mistrza i wierzę głęboko w to, że tego nie odpuścimy" - zapewniał Wiślak.

Kilka dni temu Leo Beenhakker rozesłał powołania do piłkarzy na mecze reprezentacji Polski z RPA i Irakiem. Wśród nich zabrakło Patryka Małeckiego, który jednak podchodzi do tego spokojnie. "Staram się grać coraz lepiej, a od trenera zależy, czy wyśle powołanie. Jadę na kadrę U-21 i z tego się cieszę" - powiedział zawodnik.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony