Strona główna » Aktualności » Małe bramki, wielkie emocje

Małe bramki, wielkie emocje

Data publikacji: 06-12-2011 13:53



Główną częścią wtorkowego treningu stanowiła gra sześciu na sześciu na małe bramki. W związku z tym, że bramkarze nie musieli, a nawet nie mogli stać między słupkami, bo bramki miały zaledwie kilkadziesiąt centymetrów wysokości, to oni zostali wybrani kapitanami zespołów i dobierali sobie pozostałych zawodników do drużyny.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Milan Jovanić postanowił zmontować „bałkański gang” i do swojego zespołu wybrał Marko Jovanovicia, Gordana Bunozę, Andraża Kirma i Tsvetana Genkova. Wzmocnił ich dodatkowo Gervasio Nunez. Potem bramkarz zamiast, jak to zwykle robi, bronić dostępu do bramki, ruszył do ataku. Ofensywne akcje Jovanicia zaowocowały jednym z goli dla zespołu czerwonych. „Przez pierwsze trzy lata moich treningów piłkarskich byłem napastnikiem” – śmiał się po zajęciach Milan, któremu przydały się umiejętności zdobyte w dzieciństwie. „Potem w trakcie jednego z meczów zastąpiłem w bramce kolegę, który słabo się spisywał i tak już zostało” – dodał zawodnik Białej Gwiazdy.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się pod sam koniec spotkania. Zespoły remisowały 4:4, więc każdy dążył do wygranej. Nie udało się to żadnej z drużyn, w związku z tym trener Moskal zarządził dogrywkę – także bezbramkową, a potem rzuty karne. Te polegały na uderzaniu do małej brameczki z kilkudziesięciu metrów. O zwycięstwie „bałkańskiego gangu” przesądziło trafienie Marko Jovanovicia. Sytuację próbował ratować jeszcze w ostatnim rzucie karnym Filip Kurto, ale gdy jego uderzenie trafiło w słupek, przeciwnicy rozpoczęli świętowanie.

W tym treningu nie wzięli udziału wszyscy piłkarze. Część zawodników przez cały czas pracowała na siłowni.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony