Strona główna » Aktualności » Maaskant: Włączymy się do wyścigu po tytuł

Maaskant: Włączymy się do wyścigu po tytuł

Data publikacji: 27-08-2011 20:24



Po spotkaniu z Lechią Robert Maaskant przyznał, że jego piłkarze ciągle jeszcze nie potrafią zapomnieć okoliczności, w jakich prysły ich marzenia o Lidze Mistrzów. Zdaniem Holendra w sobotę Wisła nie zasłużyła wprawdzie na zdobycz punktową, ale już niebawem Biała Gwiazda wróci na właściwe tory. „Wiem, że w meczu z Lechem moi zawodnicy będą gotowi do walki, chociaż dzisiaj są na ziemi. Jeszcze włączymy się do wyścigu po tytuł mistrzowski” – zapewnił.

Fot. Kazek K Fot. Kazek K

W czasie pomeczowej konferencji Robert Maaskant przyznał, że jego podopieczni nie zaprezentowali się przeciwko Lechii wystarczająco dobrze, by zdobyć punkty. Szkoleniowiec nie usprawiedliwiał porażki rozczarowaniem, jakiego Wiślacy doznali na Cyprze, ale nie ukrywał, że jego piłkarze nie są jeszcze w stanie zapomnieć o straconej szansie awansu do piłkarskiej elity. „W środę spotkało nas wielkie rozczarowanie, od Ligi Mistrzów dzieliły nas trzy minuty. Zawodnicy są jeszcze przybici, ale dzisiaj chcieliśmy pokazać, że chociaż przeżyliśmy przykrość w meczu z APOEL-em, to jesteśmy gotowi do walki” – stwierdził.

Zdaniem Holendra końcówka pierwszej połowy była w wykonaniu Białej Gwiazdy obiecująca, druga odsłona spotkania nie przebiegała już jednak po myśli krakowian. „Pod koniec pierwszej połowy zaczęliśmy tworzyć okazje. O tym rozmawialiśmy w przerwie. Stwierdziliśmy, że jeśli będziemy dalej tworzyć sytuacje, w końcu strzelimy” – opowiadał szkoleniowiec.  „Niestety zaczęliśmy popełniać błędy. Popełniliśmy kilka poważnych pomyłek, czego efektem była bramka dla Lechii. Potem musieliśmy kreować sytuacje, ale nie byliśmy wystarczająco skuteczni” – dodał.

W opinii Maaskanta dwie kolejne porażki to bolesne doświadczenie dla klubu. „Zdajemy sobie sprawę, że to spory nokaut przegrać dwa razy w odstępie kilku dni. To trochę za dużo, ale wiemy, że w drużynie jest jakość, i że potrafimy skutecznie walczyć” – stwierdził. Mimo ostatnich niepowodzeń trener gospodarzy wierzy w swój zespół i szczęśliwe dla krakowian zakończenie ligowych zmagań. „Podobna seria przytrafiła się nam w zeszłym roku, a jednak się podnieśliśmy. Wiem, że w meczu z Lechem moi zawodnicy będą gotowi do walki, chociaż dzisiaj są na ziemi. Jeszcze włączymy się do wyścigu po tytuł mistrzowski” – zakończył.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony