Strona główna » Aktualności » Maaskant: Na takie mecze czeka się tygodniami

Maaskant: Na takie mecze czeka się tygodniami

Data publikacji: 19-10-2011 19:28



Wisła Kraków jeszcze nigdy nie wygrała w europejskich pucharach z angielską drużyną. Czy Fulham, z takimi piłkarzami w składzie jak John Arne Riise czy Damien Duff, będzie pierwszym zespołem z Anglii, który z Krakowa wyjedzie bez punktów?

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Jeśli jutro nie wygramy, to z całą pewnością nasze szanse na wyjście z grupy znacząco się zmniejszą. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że zdobycie 8-9 punktów w rywalizacji z drużynami, które prezentują tak wyrównany poziom, powinno pozwolić na awans. Ale musimy pamiętać też o tym, że jeśli nie wygra się żadnego z pierwszych trzech meczów, to wówczas bardzo trudno myśleć o awansie do dalszej fazy” – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Wisły Kraków, Robert Maaskant.

„Fulham to z całą pewnością doświadczony przeciwnik. Widać to chociażby po wieku poszczególnych zawodników. Będzie to trudny i wymagający rywal. Fulham straciło sporo punktów w lidze, dlatego nie wiemy do końca, jakie znaczenie ma dla nich Liga Europejska. To się okaże jutro” – dodał szkoleniowiec. „W ośmiu ostatnich spotkaniach ta drużyna grała różnymi składami. W tych meczach jest z pięciu piłkarzy, którzy się powtarzają. Pozostali to raczej ci, którzy byli zmieniani. Nie wiemy, jaka będzie sytuacja na przykład z Chrisem Bairdem, który był kontuzjowany. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że wynik jutrzejszego meczu będzie bardzo ważny dla nas i będziemy starali się osiągnąć jak najlepszy rezultat” – mówił opiekun mistrzów Polski.

Trener Maaskant zapytany został również o frekwencję na meczach Białej Gwiazdy w Lidze Europejskiej, która nie jest zbyt wysoka. „Sytuacja byłaby inna, gdybyśmy wygrali dwa pierwsze mecze w Lidze Europejskiej. Myślę, że w Krakowie, a także w całej Polsce, rozczarowanie brakiem awansu do Ligi Mistrzów było tak duże, że przysłoniło nam radość z gry w europejskich pucharach. Ta radość, nawet jeśli okupiona pewnego rodzaju rozczarowaniem, powinna być większa, zwłaszcza, że nie gramy w takich rozgrywkach co roku. Na takie mecze czeka się tygodniami czy miesiącami i wtedy stadiony powinny wypełniać się po brzegi. Kiedy przyjdzie tylko 15 tysięcy kibiców, to będziemy rozczarowani. Szkoda, bo zawodnicy zasługują na to, aby kibice dopingowali ich z wypełnionych trybun. Dlatego mam też nadzieję, że jutro sporo osób się zdecyduje i przyjdzie na mecz” – podkreślał holenderski szkoleniowiec.

W ostatnich tygodniach ogromna fala krytyki spadła na dwóch piłkarzy Wisły Kraków: Michaela Lameya i Kew Jaliensa. Dziennikarz obecni na konferencji prasowej zapytali się trenera Maaskanta, jak podchodzi do tego, co dzieje się wokół tych dwóch piłkarzy. „Kiedy tyle dzieje się wokół nich, to jako trener muszę z nimi o tym porozmawiać. Starałem się wyjaśnić im sytuację. Obaj zdają sobie sprawę, że w ostatnim czasie nie spełniali pokładanych w nich nadziei” – zaczął szkoleniowiec.

„Trzeba jasno powiedzieć, że Kew to zawodnik, który w dużej mierze również przyczynił się do tego, że Wisła została mistrzem Polski. Także dzięki jego charakterowi, osobowości oraz dzięki temu, że na boisku potrafi być niekiedy drugim trenerem, wskazywać odpowiednie ustawienie kolegom. Oczywiście zdarzają się w jego grze błędy. W ostatnim czasie pojawiło się ich więcej” – przyznał Maaskant. „Michael przyszedł do nas jako doświadczony gracz. Na początku tego sezonu grał bardzo dobrze, ku naszemu zaskoczeniu, bo brakowało mu regularnych meczów. Obaj są doświadczonymi piłkarzami i wiedzą, że potrafią dać z siebie dużo więcej. Będą chcieli to pokazać kibicom, nawet jeśli z ich strony nie otrzymują wsparcia. Będą o nie walczyć. Starałem się im dać pewne rady. Zobaczymy, czy z nich skorzystają” – powiedział.

„Może jestem zbyt szczery w tym momencie, ale tak naprawdę na pozycję Michaela Lameya nie mamy zmiennika ze względu na kontuzję Marko Jovanovicia. Podczas ostatniego meczu skandowane było m.in. nazwisko Michała Czekaja. Chcę powiedzieć jasno, że to bardzo dobry zawodnik, z którego Wisła będzie miała w przyszłości korzyści. Ale jest to środkowy obrońca, a nie prawy, więc to ogranicza pewne pole manewru. Ułożyliśmy dla Michała plan na cały sezon i z całą pewnością dostanie szansę gry. W tej chwili jest jeszcze na to za wcześnie” – podkreślił Robert Maaskant i dodał: „Nie lubię korzystać z tego argumentu, ale pamiętajmy o tym, że pięciu ważnych zawodników jest kontuzjowanych i wydaje mi się, że mimo tych braków, jako zespół radzimy sobie dosyć dobrze”.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony