Strona główna » Aktualności » Maaskant: Głupi błąd zadecydował o wyniku

Maaskant: Głupi błąd zadecydował o wyniku

Data publikacji: 21-05-2011 18:26



„Porażka nigdy nie jest łatwa. Ale muszę powiedzieć, że jest jednak trochę łatwiej to znieść, kiedy jest się mistrzem Polski” – po meczu Wisły z Legią mówił Robert Maaskant, szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Fot. Kazek K. Fot. Kazek K.

Zdaniem Maaskanta pierwsze 20 minut spotkania na stadionie przy Łazienkowskiej wyglądało tak, jakby ich nie było. Wszyscy spacerowali, nikt nie chciał wykazać inicjatywy. Ale z drugiej strony dobrze się broniliśmy” – ocenił ten fragment meczu szkoleniowiec. „Druga część pierwszej połowy była lepsza w naszym wykonaniu. Mieliśmy kilka okazji do zdobycia bramki i byłem pewien, że na przerwę zejdziemy z wynikiem 0:0” – mówił trener Wiślaków. Jednak w 45. minucie losy spotkania praktycznie się rozstrzygnęły po tym, jak czerwoną kartkę obejrzał bramkarz Białej Gwiazdy. „Muszę się odnieść do tego momentu i powiedzieć, że jestem rozczarowany kilkoma zawodnikami. Popełniliśmy błąd w defensywie. Ustawiliśmy pułapkę ofsajdową w momencie, kiedy nie powinniśmy tego robić. To była sytuacja, kiedy wszyscy byli na swoich pozycjach, a my łapaliśmy na spalonym zawodnika po zagraniu z 30 metrów.  Daliśmy pretekst sędziemu do podyktowania karnego, chociaż moim zdaniem jedenastki nie było. Ten głupi błąd zadecydował o wyniku meczu” – podkreślił.

„W drugiej połowie chcieliśmy jak najdłużej utrzymać wynik 1:0, a potem w końcowych 15-10 minutach zdjąć jednego obrońcę, wprowadzić zawodnika atakującego i zagrać maksymalnie ofensywnie. Tak zrobiliśmy. Mieliśmy swoje okazje, powinniśmy strzelić gola i zdobyć jeden punkt” – tłumaczył taktykę osłabionej Wisły Maaskant. „Porażka nigdy nie jest łatwa. Ale muszę powiedzieć, że jest jednak trochę łatwiej to znieść, kiedy jest się mistrzem Polski” – dodał.
W drużynie Wisły zabrakło Andraża Kirma, a przed przerwą, kiedy czerwoną kartkę obejrzał bramkarz Białej Gwiazdy, trener zdecydował się zdjąć z boiska Maora Meliksona i w jego miejsce wprowadzić Milana Jovanicia. „Daliśmy wolne Andrażowi, bo zagrał w tym sezonie wiele spotkań, między innymi na mistrzostwach świata. Podobnie Maor – kiedy my mieliśmy przerwę w rozgrywkach, on jeszcze grał w Izraelu. Chciałem, żeby trochę odpoczął w drugiej połowie. Gdybyśmy nadal walczyli o tytuł, to prawdopodobnie nasza taktyka wyglądałaby inaczej” – tłumaczył Robert Maaskant.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony