Strona główna » Aktualności » Maaskant: Czasami trzeba przegrać, żeby być silniejszym

Maaskant: Czasami trzeba przegrać, żeby być silniejszym

Data publikacji: 02-10-2011 19:44



Trener Robert Maaskant przyznał, że nie znosi, kiedy jego drużyna przegrywa na stadionie przy ul. Łazienkowskiej, jednak podkreślał, że porażka ta może wzmocnić zespół i sprawić, że będzie później silniejsza.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Myślę, że obejrzeliśmy dobre spotkanie. Obie drużyny chciały wygrać, grały bardzo ostro, ofensywnie. Myślę, że w pierwszej połowie gra była wyrównana i jestem rozczarowany, że nie udało nam się stworzyć więcej sytuacji pod polem karnym Legii. Straciliśmy gola po kontrze, kiedy Kew Jaliens próbował zagrać piłkę do Ivicy. W przerwie rozmawialiśmy o tym, żeby spróbować zagrać szybko i w ten sposób stworzyć okazje strzelenia bramki. Uważam, że do 70. minuty graliśmy lepiej, ale wtedy Legia wyprowadziła bardzo dobry kontratak, straciliśmy gola na 2:0 i właściwie było po meczu. Moi gracze próbowali walczyć, ale nie udało nam się strzelić bramki, a żeby wygrać, trzeba je zdobywać. Udało nam się zepchnąć Legię do gry z kontry, ale to nie wystarczyło” - powiedział na konferencji pomeczowej trener Wisły Kraków.

Na pytanie, czy jego zdaniem sytuacja kadrowa Wisły nie staje się dramatyczna, ponieważ nie mogą grać Genkov, Małecki i Melikson, a bez nich drużyna sobie nie radzi. „Uważam, że z taką grą jesteśmy w stanie wygrać wszystkie mecze, jakie mamy do rozegrania w październiku. To prawda, że gramy bez Małeckiego, Genkowa i Meliksona. To piłkarze którzy potrafią kreować sytuacje, strzelać gole, ale uważam, że dzisiejszy mecz pokazał, że nawet bez tych 3 zawodników potrafimy zagrać dobrze. To drugi mecz w lidze, który przegraliśmy. Nienawidzimy tutaj ponosić porażek, szczególnie kibice tego nie lubią, ale nie musimy panikować. Czasami trzeba przełknąć gorycz porażki, żeby potem być silniejszym” - odparł Maaskant.

Trener Białej Gwiazdy dokonał kilku zmian w składzie. Na miejsce Michaela Lameya wskoczył Marko Jovanović. „Większość widziała, że Michael nie zagrał najlepiej w Enschede, a Marko nie mógł wtedy zagrać” - podkreślał Holender. „Co do środkowych obrońców, to mamy do dyspozycji tylko jednego zawodnika, który może grac obok Chaveza. Jest to Gordan Bunoza, który nie miał najlepszego meczu w Świnoujściu i jeszcze nie doszedł do pełnej dyspozycji po kontuzji kostki” - dodał.

„Legia podjęła decyzję, aby zainwestować mocniej w akademię, która teraz przynosi efekty. Gratuluję im tego. My podjęliśmy inna decyzje, chociaż warto zanotować, że Daniel Brud i Michał Czekaj mieli swoje debiuty w lidze. Czarek Wilk też jest utalentowanym polskim piłkarzem. Dużo łatwiej było też na przykład Legii przekonać do gry Michała Żewłakowa, który pochodzi z Warszawy” - odpowiedział Maaskant na pytanie o to, czy nie szkoda mu tego, że wzorem Legii nie szukał młodych zawodników z Polski do gry w Wiśle.

W drugiej części spotkania z murawy musiał zejść kapitan Białej Gwiazdy, Radosław Sobolewski. „Radek miał problemy ze ścięgnem Achillesa. Nie ma już 21 lat, chociaż czasami można odnieść wrażenie, że tyle właśnie ma, patrząc na to, jak gra. Dzisiaj jednak musiał zejść z powodu kontuzji” - wyjaśnił Maaskant.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony