Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Maaskant: Chcemy wrócić do wyścigu o mistrzostwo
Data publikacji: 29-10-2010 12:18Ostatni raz Wisła Kraków wygrała w Poznaniu dwa lata temu. W niedzielę ich zadaniem będzie przerwanie tej złej serii i pokonanie Kolejorza. „Jeśli osiągniemy dobry rezultat w Poznaniu, wrócimy do wyścigu” – na konferencji przedmeczowej mówił trener Robert Maaskant.
„Zagrają przeciwko sobie drużyny, które mają indywidualności w składzie, a także drużyny, które borykają się z kłopotami. Miejsce, gdzie są oba zespoły, nie jest tym, czego wszyscy oczekują. Wisła i Lech powinny walczyć o pierwsze albo drugie miejsce. A tak nie jest. Dla nas to bardzo ważny mecz. Jeśli zdobędziemy w Poznaniu komplet punktów, znowu wrócimy do wyścigu o mistrzostwo. Jak widać na przykładzie Jagiellonii, ona też może tracić punkty” – powiedział dziennikarzom szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
„Znamy słabe strony Lecha, ale nie możemy także zapominać o ich mocnych stronach. Presja sprawi, że dla nich to też nie będzie łatwe spotkanie. Chcemy wrócić do wyścigu o mistrzostwo i musimy znaleźć sposób na pokonanie Lecha. Wiem, że potraktują ten mecz bardzo poważnie, bo to dla nich ostatnia szansa, żeby włączyć się do gry” – podkreślał Maaskant. Na pytanie, czy wie, że Biała Gwiazda ostatnio nie wygrywa w Poznaniu, trener odparł z uśmiechem: „Więc zaczniemy z powrotem to robić”.
Robert Maaskant wrócił jeszcze na chwilę do wydarzeń podczas meczu Pucharu Polski z Widzewem Łódź, podczas którego Nourdin Boukhari obejrzał dwie żółte kartki i musiał zejść z boiska. „Nie zrozumcie mnie źle – mam duży szacunek do pracy sędziego, to trudna praca. Wiem, że wszyscy popełniają czasami błędy, ale to, co mogę zrobić, to chronić moich zawodników” – zwrócił się do dziennikarzy. „Kiedy ktoś uderza kogoś w twarz bardzo wyraźnie – a to stało się Cleberowi – chcę, żeby cała drużyna stanęła za nim murem i zareagowała. Wiem, że przepisy są inne i może powinno się powiedzieć: ‘O, przepraszamy. Wycofujemy się i nie powiemy nic. Przepraszam, że moja twarz znalazła się na drodze twojego łokcia’, ale to nie jest sposób. Musisz czasami pokazać, że nie można tak z tobą robić. Boukhari tak zareagował. Wiem, że zasłużył na pierwszą żółtą kartkę, ale za drugim razem nie zrobił nic złego. Walczył o piłkę i został uderzony dwa razy. Do tej pory nie wiem, za co został wyrzucony z boiska. Jednak z drugiej strony nie obwiniam o nic sędziów, bo wiem, że mają bardzo trudną pracę. Jednak mogę chronić moich piłkarzy i to zrobiłem na konferencji po meczu” – podkreślał szkoleniowiec Wisły Kraków.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















