Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Maaskant: Cały czas wykonujemy tę samą pracę
Data publikacji: 06-10-2011 10:08Po porażce w Warszawie spadło mnóstwo krytyki na drużynę mistrzów Polski, a dziennikarze coraz częściej przypisują Białej Gwieździe kryzys. Jednak trener Robert Maaskant może czuć ulgę, gdyż do treningów po urazie mięśnia wrócił Tsvetan Genkov.
Rozważania dotyczyły głównie porażki w Warszawie oraz możliwości wyeliminowania błędów z gry wiślaków. „Oczywiście jestem rozczarowany tą porażką z Legią. W prasie pojawiło się wiele negatywnych opinii na temat mojej drużyny” - zaczął trener Maaskant.
Holenderski szkoleniowiec ponownie powtórzył swoje zdanie wypowiedziane podczas konferencji w Warszawie. „Po meczu powiedziałem, że nie graliśmy bardzo źle. Oglądnąłem ponownie ten mecz i ciągle pozostaję przy moim zdaniu wypowiedzianym na konferencji w stolicy. Jednak trzeba popatrzeć realistycznie na drugą połowę, kiedy Legia strzeliła drugą bramkę, my nie byliśmy już drużyną” - dodał. „To nie jest tak, że nie stworzyliśmy sobie żadnych sytuacji do zdobycia gola w ciągu tego meczu, ale ten fakt powoduje, że nie mamy dobrej passy. Powtarzam, to co powiedziałem po meczu, że Legia była lepszą drużyną w ostatnich 20 minutach. Do tego momentu szanse były wyrównane, kiedy nic się nie działo. Legia wykorzystała te sytuacje, które miała” - kontynuował. Robert Maaskant zaznaczył, że nie jest to powód do rozpaczy i spisywania drużyny na straty. „Ja osobiście nie jestem tak zmartwiony jak reszta. Przegraliśmy mecz z Legią, jesteśmy przez to wściekli. Ale czasami przeciwko drużynom, które walczą o mistrzostwo zdarza się przegrać. W tamtym roku polegliśmy w Poznaniu, a w obecnym sezonie pokonaliśmy ich, a ulegliśmy Legii. Taki jest futbol, oczywiście chcielibyśmy wygrywać każdy mecz, ale nie jest to chyba możliwe” - wyjaśnił trener.
Szkoleniowiec zapewnił, że każdy z graczy Wisły daje z siebie maksimum możliwości. „Każdy w klubie chce ze wszystkich sił walczyć dla Białej Gwiazdy, bo wiedzą jaka odpowiedzialność na nich ciąży. Jestem pewien, że zrobią wszystko, aby zostać mistrzami” - wyjawił.
Krytyka dziennikarzy spada na wszystkich piłkarzy spod Wawelu. „Michael Lamey nie grał w zeszły weekend i pewnie niektórzy dziennikarze twierdzą, że siedząc na ławce też by źle grał” - zażartował trener. „Ciężko jest powiedzieć, że Lamey gra źle, jeśli ostatnio nie pojawia się na boisku. Rozegrał słaby mecz przeciwko Twente, ale bardzo dobry z Liteksem i inne. Teraz zastępuje go Marko. Kew także miał kilka błędnych decyzji, tak samo jak Osman. Czasami się tak zdarza. Ale przyznać muszę, że w spotkaniu przeciwko Legii popełniliśmy dużo więcej błędów niż w meczu z Ruchem” - mówił Maaskant.
Trener wspomniał o rywalizacji w zespole oraz o dyspozycji poszczególnych piłkarzy „Moi zawodnicy są profesjonalistami, chcą grać, a gdy nie wychodzą na boisko są bardzo źli. Robią wszystko, co w ich mocy na treningach, a to jest mój wybór, który z nich zagra. Mam teraz pole do manewru kogo wybrać pomiędzy Dudu a Cwetanem. Obecnie Dudu strzelił 8 bramek, a Genkov był kontuzjowany i Biton obudził się w walce o miejsce w składzie. Czarek i Tomas nie grają regularnie, a Guła nie jest w dobrej formie. Oni wiedzą, czego ja od nich odczekuję i jak powinni wyglądać w czasie meczów, a jak jest naprawdę. Popatrzmy na Tomasa. Nie grał przez jakichś czas, teraz wrócił do składu, ale on akceptuje moje decyzje i nie przestaje walczyć na treningu. Ja podejmuję decyzje, co do składu i nie zmieniam zawodników dlatego, że któryś gra jednego razu trochę gorzej. Każdy czeka na swój moment, który weryfikują rozgrywki” - powiedział szkoleniowiec Białej Gwiazdy.
Nie zabrakło także nawiązania do poczynań Wisły na arenie międzynarodowej. „Jestem bardzo rozczarowany walką w LE, szczególnie meczem z Odense na własnym stadionie. W momencie kiedy jechaliśmy na mecz z Twente bez Małeckiego i Meliksona, Genkova i Marko, wiedziałem,że Twente to lepsza drużyna i tak też się stało, że przegraliśmy. Najbardziej zniesmaczony jestem meczem z Odense, chociaż oglądałem ten mecz wiele razy i uważam, że powinniśmy strzelić parę goli w drugiej części meczu. Mielibyśmy teraz trzy punkty i sytuacja byłaby inna” - rozmyślał. „Staramy się grać otwartą piłkę. Może mamy problem z niektórymi wyborami, z graniem w ataku. Mecz z Twente zaczęliśmy bardzo dobrze, a później straciliśmy dwa gole i wszystko uległo zmianie” - dodał Maaskant.
Trener zaznacza, że w czasie treningów stara się poświęcić swoją uwagę każdemu zawodnikowi. „Na treningach moi piłkarze wydają się być silni. Jeśli mam na to czas, to każdemu z osobna poświęcam uwagę, pracujemy naprawdę ostro i na pełnych obrotach. Ale zdarzają treningi, w których chodzi o utrzymanie formy. Powtarzam, że to nie jest tak, że drużyna nie ma siły, ponieważ ja widzę ją na treningach. Tempo w każdym meczu jest wysokie, dążymy do stworzenia drużyny, która dyktuje tempo gry, ale wszystko zależy też od taktyki, od utrzymywania się przy piłce oraz od indywidualnej formy piłkarzy, ale mogę powiedzieć, że wszyscy są w dobrej kondycji i dają z siebie dużo” - poinformował trener. „Proszę spojrzeć na pracę jaką wykonaliśmy z Ruchem, ile kilometrów przebiegli piłkarze w porównaniu z innymi drużynami. Pojawiły się za to inne mankamenty, np. to, że zbyt często traciliśmy piłkę. Czasami zdarza się, że robimy zbyt wiele prostych błędów” - przyznał.
Trener przekonywał, że drużyna ma jasno postawiony cel, który realizuje. „Cały czas wykonujemy tę samą pracę, gramy tak samo, chociaż trzeba patrzeć realistycznie. Chciałbym, aby siła Wisły rosła, to moja drużyna i stawiam sobie wysokie cele. Staram się wychwycić emocje podczas gry” - wyjaśniał. Nawiązań do spotkań w stolicy było mnóstwo, ale trener ciągle podkreślał fakt, iż jego zdaniem Wisła nie zagrała tego meczu źle. „W momencie, gry Legia grała przy publiczności, która ciągle dopingowała, ludzie myślą sobie, że „Wojskowi” grają fantastycznie, ale ja patrzyłem na mecz realistycznie i gra Wisły nie była tak zła jak wszyscy mówili i krytykowali. Oczywiście wiem, że zdarzają się mecze, w których gra się zarówno dobrze i źle, ale obserwujemy przecież drużyny, w których role się odwracają. Muszę powiedzieć, że teraz jesteśmy w lepszym miejscu w stosunku do ubiegłego roku. Jednak zdaję sobie sprawę z problemów związanych ze zbyt dużą liczbą błędów. W meczu z Legią mieliśmy problemy z defensywą, ale podczas spotkania z Ruchem mieliśmy większe problemy, a wygraliśmy. Legia gra normalną piłkę, a moim piłkarzom trzeba pokazać ich błędy. Przytoczę tutaj podanie Ivicy do Kirma. Gdyby trafił byłoby 1:1 i mielibyśmy komfort gry przez resztę czasu” - przekonywał Robert Maaskant.
Trener wyjawił, że Maor Melikson przebywa w Izraelu i jest w kontakcie z wiślackimi lekarzami. „Nie wiem, co z Maorem, teraz jest w Izraelu, jest w ciągłym kontakcie z naszym lekarzem. Wróci do Krakowa po zakończeniu święta Jom Kippur” - powiedział.
Dziennikarze pytali o organizację treningów w czasie wolnym od rozgrywek ligowych. „My nie mamy czasu wolnego, ponieważ gramy w sobotę mecz jubileuszowy z Dalinem. A jeśli chodzi o plan treningów, to mam parę pomysłów, ale także przewidziałem zajęcia indywidualne z moimi piłkarzami, aby polepszyć ich formę. Patrząc na Czarka, w meczu z Flotą i z Legią, to w Warszawie grał lepiej. Podobnie rzecz ma się z Ivicą. Czekam na powrót do gry reszty piłkarzy, chociaż nigdy nie mam do dyspozycji wszystkich zawodników w tym samym czasie i do tego w szczytowej formie” - dodał.
Pochwałę od trenera dostali kibice, którzy wspaniale dopingowali piłkarzy także na stadionie przy Łazienkowskiej. „Mamy wspaniałych kibiców, którzy nas wspierają, tak też było w meczu z Legią. Niestety wszyscy wiemy co miało miejsce w Enschede. Fani są cennym elementem rozgrywek i cieszymy się, że są z nami” - zakończył Robert Maaskant.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















