Strona główna » Aktualności » Łobodziński: Trzeba dobijać przeciwnika

Łobodziński: Trzeba dobijać przeciwnika

Data publikacji: 29-08-2009 21:40



„Myślę, że to jest nauczka dla nas na przyszłość, że musimy być bardziej konsekwentni i strzelać więcej bramek. Mamy przeciwnika na łopatkach i trzeba go dobić” – mówił po meczu z Jagiellonią Wojciech Łobodziński.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Trener powtarza, że zachęca Was do pazerności na bramki, a tymczasem dziś w drugiej połowie zupełnie tego zabrakło.
Zagraliśmy dwie różne połowy. W pierwszej wyglądało to naprawdę fajnie – graliśmy agresywnie, naprawdę dobrze. W drugiej części coś się zepsuło. Może wpływ na to miało nasze prowadzenie. Z drugiej strony Jagiellonia do momentu zdobycia gola oddała jeden strzał na naszą bramkę. Mimo tych nerwów w końcówce to my byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem.

Ten wolny z końcówki meczu to chyba nauczka dla Was, że tej pazerności potrzeba.

Myślę, że to jest nauczka dla nas na przyszłość, że musimy być bardziej konsekwentni i strzelać więcej bramek. Mamy przeciwnika na łopatkach i trzeba go dobić. W następnym meczu możemy nie mieć już tyle szczęścia.

Wcześniej jednak Wasza gra zasługiwała na duże pochwały.
Nie pozwalaliśmy Jagiellonii przez większość meczu na jakieś akcje ofensywne. Myślę, że Arek Głowacki i Marcelo super wywiązali się ze swoich zadań. Tomek Frankowski i Kamil Grosicki nie pograli sobie przy nich. To był klucz do naszych ofensywnych poczynań.

Słabsza druga połowa może być wynikiem zmęczenia?

Ciężko mi powiedzieć. Dużo się nabiegaliśmy w tym meczu – to było widać. Gdy ma się więcej strat, to trzeba się nabiegać za piłką. Sami dobie taki los zgotowaliśmy.

Ty miałeś dziś szansę na asystę.

Była szansa na bramkę, na asystę. Widziałem już tą sytuację w telewizji i wiem, że w pierwszej sytuacji mogłem strzelać zamiast podawać. W tej akcji nastawiłem się na to, żeby podawać. Widać muszę się w pewnych sytuacjach zachowywać bardziej indywidualnie na boisku.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony