Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Łobodziński: Szczerze, to było ciężko
Data publikacji: 01-08-2009 20:19Wojciech Łobodziński może mecz z Ruchem Chorzów zaliczyć do udanych. Pomocnik swoją dobrą grę udokumentował strzeloną w 24. minucie bramką.
Pierwszy ligowy mecz i już pierwsza bramka. Gratulacje.
Cieszę się, że po raz kolejny trener mi zaufał i wystawił w pierwszym składzie, i dzisiaj wygraliśmy.
Jak ocenisz swoją grę?
Powiem szczerze, że było ciężko. Był to pierwszy ligowy mecz, ale byliśmy zdeterminowani, żeby wygrać. Narzuciliśmy swój styl gry i to było widać na boisku.
Spodziewałeś się, że w sytuacji, w której zdobyłeś bramkę, Paweł Brożek przepuści piłkę do Ciebie?
Myślę, że Paweł widział mnie, bo sam był w trudnej sytuacji. Ściągnął na siebie dwóch obronców, dlatego ja byłem w czystej sytuacji. Cieszę się, że udało mi się strzelić. Myślę, że aż tak tej złej lewej nogi nie mam.
Dzisiejsze zwycięstwo to dobra prognoza przed następnymi meczami Wisły?
Na razie spokojnie chcemy przygotować się do meczu z Zagłębiem i tam wygrać.
Dzisiaj było przebudzenie Wojciecha Łobodzińskiego?
Pamiętam, że to samo pytanie zadawali mi dziennikarze po Lechii. Nie minęło zbyt dużo czasu od tego momentu, dlatego po każdym dobrym meczu będę mówił, że chciałbym, żeby tak było.
Od początku kontrolowaliście mecz. Spodziewaliście się, że chorzowianie będą grać w taki sposób?
Przede wszystkim chcieliśmy zmusić Ruch od początku do głębokiej defensywy i zagrać bardzo agresywnie. To nam się udało. Pokazaliśmy w tych pierwszych 30 minutach, że to my jesteśmy mistrzem Polski, to my będziemy narzucać swój styl gry.
Arkadiusz Głowacki powiedział, że Wisła zagrała naprawdę dobrze przez ok. 30 minut. Zgadzasz się z tym?
O to chodziło, żeby mocno zaatakować od początku. Jeżeli prowadzi się 2:0, to tą grę można trochę uspokoić.
Trener Skorża znalazł miejsce na boisku i dla Ciebie, i dla Patryka Małeckiego. To znaczy, że "Mały" może zadomowić się na dłużej w ataku?
Jak wchodziłem na boisko, to przeważnie nie za Patryka. Myślę, że on jest uniwersalnym zawodnikiem i lepiej się czuje w ataku niż w pomocy.
Rozmawiałeś z Andrzejem Niedzielanem?
Przed meczem tylko. Jesteśmy umówieni na jutro na kolację. Często spotykamy się w rodzinnym gronie. Zaprzyjaźniliśmy się w Krakowie i myślę, że to się nie zmieni przez to, że gra w Ruchu.
Dzisiaj nie mógł za wiele zdziałać w ataku Ruchu.
Myślę, że będzie duży pożytek z Andrzeja. Dzisiaj miał naprawdę ciężkie zadanie z Arkiem Głowackim i Marcelo, bo to są najmocniejsi obrońcy w naszej lidze i myślę, że walczył na tyle, na ile mógł. Ale tak jak mówią koledzy z Ruchu, to przyda im się w tym zespole.
Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















