Strona główna » Aktualności » Łobodziński: Przełamaliśmy niemoc

Łobodziński: Przełamaliśmy niemoc

Data publikacji: 21-03-2010 10:15



Wojciech Łobodziński pojawił się na boisku w drugiej części spotkania. To on wywalczył rzut wolny, po którym padła bramka Marcelo. „Cieszę się, że zmiany coś dają” – podsumował po meczu „Łobo”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

W końcu udało się przełamać strzelecką niemoc i byliśmy świadkami wygranej nad Lechią Gdańsk.
Na boisku łatwo nie, ale cechowała nas spora determinacja i taka sportowa złość, zwłaszcza w drugiej połowie. Biorąc to wszystko pod uwagę powiem szczerze, że byłem dziwnie spokojny o wynik spotkania.

Pierwsza odsłona meczu raczej nie wlała do serc kibiców optymizmu…

Sądzę, że było widać nasze zniecierpliwienie, bo w nas też to siedziało, że tak długo nie mogliśmy strzelić gola w lidze. Przełamaliśmy naszą niemoc, powietrze zeszło z nas. To było nam potrzebne i nadal jesteśmy najlepszą drużyną w Polsce. Wierzę, że obronimy mistrzostwo.

Po pierwszej bramce Marcelo musieliśmy poczuć naprawdę wielką ulgę.
Tak, zresztą było widać naszą ogromną radość. Dawno tak nie cieszyliśmy się ze zdobytego gola. Potem wiedzieliśmy, że nie możemy tego wypuścić z rąk i musieliśmy dobić przeciwnika.

Druga bramka, autorstwa Tomka Jirsaka to efekt piłkarskiego fartu czy czegoś innego?

Nie, ja na pierwszy plan wysunąłbym umiejętności Tomka. Nie strzelał  na siłę, nie starał się lobować bramkarza, tylko uderzył technicznie. Sądzę, że strzelił bramkę rundy.

Ostatnia bramka strzelona przez Rafała Boguskiego chyba pozwoliła, żeby nas Waszych twarzach pojawiał się ogromny, ale i wyczekiwany uśmiech.

Tak, było widać zresztą w naszych szeregach trochę rozluźnienia. Na początku dziś byliśmy trochę spięci, ale jak pojawiły się bramki, to trochę nam „puściło”.

Pojawił się Pan na boisku w drugiej połowie. Jak oceni Pan swój występ?
Myślę, że idę do przodu, przede wszystkich fizycznie. Nie trenowałem prawie miesiąc, staram się odzyskać fizyczną formę. Jest coraz lepiej. Cieszę się, że zmiany coś dają.

Rafał Młyński
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony