Strona główna » Aktualności » Legendarne Derby Krakowa: uratowali honor Wisły

Legendarne Derby Krakowa: uratowali honor Wisły

Data publikacji: 17-03-2015 10:28



Już w najbliższą sobotę na stadionie przy Reymonta 22 rozpocznie się jedno z najważniejszych spotkań rundy wiosennej - Derby Krakowa.


Starcie, które jest wyczekiwane przez kibiców od momentu ogłoszenia terminarza rozgrywek. Przez 107 lat rywalizacji kilka z tych piłkarskich pojedynków przeszło do historii polskiego futbolu. Dzisiaj wspomnienie jednego z największych meczów derbowych, którego niekwestionowanym bohaterem okazała się ikona Wisły Kraków - Henryk Reyman.

Był rok 1925. Rozegrano wtedy tylko jeden mecz derbowy, w dodatku towarzyski, ale stał on się legendą. Cracovia przed pojedynkiem z Wisłą znajdowała się w świetnej formie. Potrafiła wysoko wygrać zarówno z krajowymi rywalami, jak i z zespołami zza granicy. Na domiar złego, w zbliżającej się „Świętej Wojnie” miał nie wystąpić Henryk Reyman. Kontuzja nogi, której się nabawił w jednym z meczów, wymagała założenia gipsu. Napastnik Wisły chciał zrezygnować z udziału w spotkaniu, jednak uległ prośbom ówczesnego trenera „Białej Gwiazdy” - Węgra Imre Schlossera - i dwa dni przed pojedynkiem zdjął gips.

Derby rozegrano w niedzielę, 3 maja. Pogoda nie sprzyjała piłkarskiemu świętu. Padał deszcz, co spowodowało, że boisko na stadionie Wisły było grząskie i niemal nie nadające się do gry. To był jednak najmniejszy problem Wiślaków...

Do 31. minuty nic nie zapowiadało nadciągającej katastrofy. W 15. minucie gola dla „Pasów” zdobył Chruściński, w 27. minucie wyrównał Reyman, którego rolą miało być „tylko” podtrzymywanie morale zespołu. To na koniec pierwszej połowy wydawało się być na dnie, w ostatnim kwadransie bowiem Wisła dała sobie wbić aż 4 gole i do przerwy było 1:5. Fani „Białej Gwiazdy” byli załamani i z niepokojem wyczekiwali drugich 45 minut. Sympatycy gości natomiast obstawiali, że starcie zakończy się wynikiem dwucyfrowym...

Być może by tak było, gdyby nie Reyman, który w przerwie meczu wziął na siebie zadanie zmobilizowania zdruzgotanych piłkarzy Wisły. Słowa, które wypowiedział do nich w szatni, zapewne zna każdy kibic „Białej Gwiazdy”: „Kto z was nie czuje się na siłach, aby w drugiej połowie meczu wydać z siebie wszystkie siły dla zmazania hańby, jaka w tej chwili wisi nad nami - to niech lepiej nie wychodzi na boisko. Nikt nie wymaga od was samych zwycięstw. Czasem i przegrać przychodzi. Ale każdy ma prawo żądać od was ambitnej i nieustępliwej walki. Nie dopuśćcie do tego, aby ludzie uznali was za niegodnych ... podania ręki”.

Równo z gwizdkiem sędziego zaczynającym drugą część meczu rozpoczęła się szaleńcza pogoń Wiślaków. W 56. minucie Reyman zdobył drugiego gola, ale dopiero 6 minut później, kiedy do siatki trafił Balcer, piłkarze Cracovii poczuli, że nagle niemożliwe może stać się faktem. Walczących o każdą piłkę gospodarzy już nic nie mogło jednak zatrzymać. Dała znać o sobie- jak napisał komentator „Tygodnika Sportowego”- uparta, harda natura bojowa Wisły. Świetny mecz rozgrywali skrzydłowi - Balcer i Adamek, ale głównym aktorem widowiska był Reyman, który w 67. minucie zdobył bramkę kontaktową, a w 79. minucie doprowadził do wyrównania. Zdobył 4 gole, mimo że nie powinien grać w tym meczu ze względu na poważny uraz nogi. Walka o każdy milimetr boiska opłaciła się i Derby zakończyły się remisem 5:5, chociaż do przerwy „Pasy” prowadziły czterema bramkami. Po końcowym gwizdku Reyman miał powiedzieć do swoich kolegów: „Uratowaliście honor Wisły”.

Walka, zaangażowanie, charakter - to słowa, jakich najczęściej używano w stosunku do piłkarzy „Białej Gwiazdy” po meczu, który zapisał się w historii „Świętej Wojny”.

Kolejna jej odsłona już w najbliższą sobotę od godziny 18.00.

WSZYSCY NA DERBY!

PK na podstawie historiawisly.pl
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


 



do góry strony