Strona główna » Aktualności » Legenda między wiślackimi słupkami – Jerzy Jurowicz

Legenda między wiślackimi słupkami – Jerzy Jurowicz

Data publikacji: 14-11-2011 12:30



Trudno wyobrazić sobie powrót legend na stadion przy Reymonta bez wspaniałego człowieka, legendarnego bramkarza Białej Gwiazdy – Jerzego Jurowicza. Mimo tego, że barwy Wisły reprezentował w odległych czasach, bo przed wojną i tuż po niej, to kibice pamiętają i doceniają strażnika wiślackiej bramki.

Fot. historiawisly.pl Fot. historiawisly.pl

Jerzy Jurowicz urodził się 21 maja 1920 roku w Krakowie. Pamiętać należy, że jedynym klubem bramkarza była ukochana Wisła, w której spędził prawie dwadzieścia lat. Koszulkę z białą gwiazdą na piersi nosił od 1937 roku do 1955, zaliczając 169 występów. Zapewne byłoby ich znacznie więcej, gdyby nie tocząca się wojna.

Po zakończeniu II wojny światowej wraz z Wisłą zdobył dwa tytuły mistrzowskie, kolejno w 1949 oraz 1950 roku. Uważany jest za jednego z najlepszych bramkarzy przełomu lat 40. i 50. W seniorskiej drużynie narodowej wystąpił w zaledwie 8 meczach, zaś w drugim zespole zaliczył 15 spotkań. Występował także w piłkarskiej reprezentacji Krakowa.

W barwach Wisły zadebiutował w 1937 roku podczas derbów Krakowa. W 20. minucie meczu pierwszy bramkarz drużyny, Edward Madejski nabawił się groźnej kontuzji, a jego miejsce w bramce Białej Gwiazdy zająć musiał 17-letni wówczas Jurowicz. Debiutant spisał się bardzo dobrze, bowiem skapitulował zaledwie jeden raz.

Jerzy Jurowicz wyróżniał się znakomitą grą na przedpolu bramki, co było nowością w Polsce. Umiejętności te nabył dzięki trenerowi Arturowi Walterowi, który podpatrywał zajęcia bramkarzy na Węgrzech i swoimi wnioskami dzielił się z Jurowiczem. Pan Jerzy twierdził, że bramkarz ma obowiązek dyrygowania linią obrony. Bezbłędnie opanował sztukę piąstkowania i celnego wyprowadzania piłki przy rozpoczęciu akcji. Ponadto cechował go spokój, ambicja, ekonomia ruchów i oddanie zespołowi. Do wielkiej klasy doszedł dzięki analizie puszczonych przezeń goli. W tym tkwiła tajemnica świetnego wyszkolenia technicznego bramkarza Wisły.

Jedyną wadą popularnego bramkarza była słaba odporność psychiczna, która widoczna była w meczach wyjazdowych, gdy kibice rywala znajdowali się tuż za jego bramką. Grał wówczas bojaźliwie. W czasie meczu z Tarnovią został uderzony czymś w głowę przez fanów gospodarzy, co spowodowało utratę przytomności bramkarza Białej Gwiazdy.

Oprócz walorów czysto sportowych dodać trzeba, że był wspaniałym człowiekiem, niezwykle koleżeńskim i uczynnym. Szanował partnerów z boiska i przeciwników, nigdy nie kwestionując decyzji sędziego. Wierzył w czystość i szlachetność sportu. Do końca życia pozostał wierny zasadom wyniesionym z domu rodzinnego. Jako ciekawostkę można uznać fakt, iż będąc jeszcze juniorem, otrzymał premię finansową po jednym ze spotkań, którą z dumą przekazał mamie. Rodzicielka bez wahania... odniosła pieniądze z powrotem do klubu, twierdząc, że za granie w futbol nie można otrzymać wynagrodzenia.

Jurowicz jako jeden z pierwszych otrzymał w 1950 roku, razem z Gerardem Cieślikiem tytuł „Zasłużonego Mistrza Sportu”. Oprócz tego kilkakrotnie otrzymywał  nagrodę jako najlepszy piłkarz Wisły i Krakowa. Odznaczony został także Złotym Krzyżem Zasługi oraz medalem Kalos Kagathos przyznawanym przez Uniwersytet Jagielloński oraz „Tempo” w ramach podziękowania za jego wielkość, nie tylko jako sportowca, ale i człowieka.

K. Kawula
Źródło: historiawisły.pl, Tempo, "Wisła Kraków - jedenastka stulecia" - specjalny dodatek Gazety Krakowskiej
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony