Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Kowalski: Nic mnie nie usprawiedliwia
Data publikacji: 30-07-2010 14:45Z Mateuszem Kowalskim, który w meczu z Karabachem po raz pierwszy w życiu był odpowiedzialny za kierowanie obroną pierwszej drużyny Wisły rozmawialiśmy nie tylko o grze ofensywnej. „Kowal” bowiem na samym początku spotkania miał wyśmienitą szansę na strzelenie bramki dla Białej Gwiazdy.
Jak się czujesz po czwartkowym meczu?
Na pewno jesteśmy rozczarowani. Zagraliśmy słaby mecz, który nam ewidentnie nie wyszedł. Nie tak to miało być. Na pewno szwankowała nasza skuteczność. Oczywiście, nie mieliśmy tylu sytuacji, co na przykład w meczu na Litwie, ale kilka okazji było. Spokojnie mogliśmy strzelić w pierwszej połowie parę bramek. Niektórzy mieli dobre okazje.
Na przykład ty…
Tak, to było dokładnie w ósmej minucie. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Tomek Jirsak zagrał dobrą piłkę, Paweł Brożek dotknął lekko głową piłkę, dzięki czemu spadła ona pod moje nogi. W takiej sytuacji powinienem na pewno strzelić gola, a nie trafić w słupek. To była na pewno stuprocentowa okazja.
Potem miałeś jeszcze jedną szansę.
To też była dobra okazja. Znowu była dobrze zagrana piłka ze stałego fragmentu gry. Tym razem nie wygrałem pojedynku główkowego, przeszkodził mi obrońca przeciwnika. Nie zmienia to faktu, że to też była dobra okazja, choć nie tak jak ta pierwsza.
Kto kierował obroną Wisły w czwartkowym meczu?
Ja razem z Piotrkiem Brożkiem byliśmy wyznaczeni na tych zawodników, którzy mają prowadzić grę obrony. Wydaje mi się, że ta nasza gra do momentu straty bramki nie była w defensywie najgorsza.
Jak wyglądała bramka dla Karabachu z twojej perspektywy?
To była jedyna sytuacja do momentu straty gola, kiedy trochę przysnęliśmy i się zagapiliśmy. Nie analizowałem jeszcze tego na wideo, ale chyba nie zrobiliśmy tego, co powinniśmy zrobić, czyli nie podeszliśmy wyżej do napastnika, który dostał piłkę. Może gdybyśmy to zrobili, sytuacja byłaby inna.
Po zdobyciu gola zrobiło się gorąco pod waszą bramką.
Dokładnie – Karabach się rozhulał. Dobrze, że nic więcej dla nich nie wpadło, bo wtedy nasza sytuacja byłaby jeszcze gorsza. Na pewno wpływ na taki obraz gry miał fakt, że graliśmy w dziesiątkę, a dodatkowo cały czas w głowach mieliśmy zakodowane, że musimy się odkryć. Cały czas chcieliśmy dążyć do wyrównania. Nasza gra na pewno była bardziej nastawiona na ofensywę, stąd te sytuacje rywala.
W rewanżu odkryć się trzeba będzie już od pierwszych minut…
W rewanżu musimy atakować i strzelić gola. Im prędzej to zrobimy, tym gra będzie łatwiejsza. Mam nadzieję, że ta sztuka nam się uda. Pamiętam rewanżowy mecz z Beitarem Jerozolima, kiedy Wisła po porażce w pierwszym spotkaniu wygrała u siebie 5:0. Teraz sytuacja jest trochę inna, bo rewanż gramy na wyjeździe, ale dobrze by było, żebyśmy zagrali taki mecz, jak ten rewanż z Beitarem.
Wtedy Wisła rzuciła się na rywala od pierwszej minuty. Was też stać na taką mobilizację?
Musimy wyjść z podobnym nastawieniem. Musimy chcieć stłamsić rywala od samego początku spotkania.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















