Strona główna » Aktualności » Kosowski: Wisła w moim sercu jest cały czas

Kosowski: Wisła w moim sercu jest cały czas

Data publikacji: 12-01-2013 14:57



Po treningu ze swoją nową-starą drużyną Kamil Kosowski spotkał się z dziennikarzami. Pomocnik podkreślał, jak bardzo cieszy się z powrotu na Reymonta. „Założyć dres wiślacki to niezapomniane przeżycie” – mówił zawodnik.

Fot. Wisła Kraków Fot. Wisła Kraków

„Kosa” wraca do Krakowa po kilku latach. Zawodnikowi trudno było opisać uczucie, jakie towarzyszyło mu przy podpisywaniu nowego kontraktu z Białą Gwiazdą. „Pewnie jak pojadę do domu, to zejdzie to ze mnie troszeczkę. Założyć dres wiślacki to niezapomniane przeżycie, bardzo się z tego cieszę. W poniedziałek jedziemy na obóz, tam rozegramy mecze sparingowe, i o ile trener na to pozwoli, będę mógł kolejny raz zagrać w koszulce Wisły” – mówił dziennikarzom Kosowski. Pomocnik wyznał, że powrót do krakowskiego klubu był jednym z jego dwóch piłkarskich marzeń, które miał. Jakie było drugie? „To, które było zawsze: zagrać z Wisłą w Lidze Mistrzów” – odparł.

Wiślak powiedział, że o możliwości podpisania kontraktu z Białą Gwiazdą dowiedział się kilka tygodni temu. „Można żartobliwie powiedzieć, że co 5 lat lubię wpaść tu na 6 miesięcy, zrobić porządek i wyjechać. Wisła w moim sercu jest cały czas, także i taki pomysł był zawsze w mojej głowie. Nie zawsze było to możliwe. Dowiedziałem się o tym, że będzie taka możliwość z jakiś miesiąc temu i w zasadzie, nie chcąc tego zepsuć, trzymałem to w tajemnicy. Jak widać, prawie do końca się to udało” – wyjawił. Ostatnie miesiące nie było dla Kosowskiego łatwe – w GKS-ie Bełchatów, który był jego poprzednim przystankiem, został w pewnym momencie odsunięty od składu. „Takie rzeczy w życiu piłkarza się zdarzają, nie zawsze ma się na to wpływ. Przechodziłem przez to na Cyprze, szkoda, że musiałem przejść w Bełchatowie, ponieważ w moim pierwszym sezonie tam byłem wiodącym zawodnikiem. Wydaje mi się, że dużej mierze przyczyniłem się do tego, że zespół z Bełchatowa nie spadł z ligi. Czy mnie boli to, co się stało? Nie, bo takie jest piłkarskie życie” – skomentował to Kosowski.

„Przychodzę w trudnym momencie, ale wcale się tego nie obawiam. Kiedy dowiedziałem się, że jest możliwość powrotu, wcale się nad tym nie zastanawiałem. Aspekt finansowy nie gra roli. Bardzo się cieszę, że tutaj jestem, że jestem w profesjonalnym klubie i poczuję się po tych kilku ciężkich miesiącach jak profesjonalny piłkarz. Tego mi najbardziej brakowało. Wszystkie kluby co jakiś czas mają problemy, te największe też dołują co kilka lat. Wisła ma teraz ciężki moment, ale nie jest powiedziane, że on będzie trwał długo” – kontynuował „Kosa”.

Zawodnik wspominał również zachowanie krakowskich kibiców, którzy miło go witali przy okazji jego wizyt na stadionie przy Reymonta w barwach innej drużyny. „To pokazywało mi, że kibice jednak darzą mnie szacunkiem. Mam nadzieję, że tak będzie cały czas” – stwierdził pomocnik.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony