Strona główna » Aktualności » Kosowski: Spełniam marzenie

Kosowski: Spełniam marzenie

Data publikacji: 20-01-2013 16:38



Kamil Kosowski wrócił do Wisły i ma za sobą pierwszy tydzień z nową drużyną. Jak ocenia mijające dni? „Dla mnie to spełnienie marzeń. Bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie osoby, które teraz są w zespole” – twierdzi. 

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Jest w nim wiele nowych twarzy, nie miałem przyjemności grać z tymi piłkarzami. Pierwszy tydzień dla mnie to taki czas na rozpoznanie, na odnalezienie się w nowej sytuacji pod dawnymi klubowymi barwami. Staram się być uważnym tak na boisku, jak i w hotelu, gdzie mogę kogoś lepiej poznać. To istotne, bo mam nadzieję, że przyjdzie nam długo razem współpracować” – mówi pomocnik.

W „nowej” Wiśle Kamil ma okazję poznać wielu młodych zawodników. Trenera szanuje, a nawet darzy sentymentem, bo  jak sam zauważa: „Kiedy przychodziłem do Wisły, to właśnie trener Kulawik wprowadzał mnie w dorosłą piłkę, mam nadzieję, że teraz ja będę mógł pomóc. Jeśli tylko będą takie oczekiwania wobec mnie, wyrażona zostanie taka chęć, to jestem do dyspozycji. Chciałbym być, podobnie jak Arek Głowacki i Radosław Sobolewski, autorytetem dla niektórych osób, ale zdaję sobie sprawę z tego, że właściwie wszyscy są już po debiutach ligowych i mają spore doświadczenie. Jednak rady czy wskazówki na boisku zawsze chętnie udzielę”.

Popularny Kosa odniósł się także do pracy, którą drużyna wykonuje pod okiem szkoleniowca. „Tak jak zapowiadał trener, jest ciężko. Wstajemy wcześnie rano, praktycznie jest jeszcze ciemno. Trenujemy po trzy razy dziennie, więc to trud niemały. Trzeba pamiętać, że starszym zawodnikom nie wstaje się już tak dobrze o tej porze jak piłkarzom, którzy mają po dwadzieścia lat. Wszyscy jednak wiemy, że ta praca przyniesie wymierne efekty” – dodaje. „Przede wszystkim chciałbym być dobrze przygotowany, sprawdzony szczególnie pod względem kondycji i wytrzymałości. Nie chciałbym się obawiać samego siebie, tego że gdzieś nie dobiegnę albo że jestem za wolny. Brak kondycji dyskwalifikuje zawodnika, nie pozwala się skupić na zadaniu, a na boisku – wiadomo – uniemożliwia jego precyzyjne wykonanie” – podkreśla zawodnik.

Pierwsze efekty pracy w Belek już widać, bo jak sam mówi na koniec: „Wczorajszy sparing oceniłbym pozytywnie. Znalazłem się w trzech dogodnych sytuacjach, oczywiście można powiedzieć, że powinienem je lepiej wykorzystać. Jednak przy tak ciężkich treningach cieszy i to. Jestem pewny, że z biegiem czasu i przy mniejszym obciążeniu w czasie zajęć skuteczność będzie lepsza. Już wczorajszy mecz pokazał, że stwarzamy sobie coraz więcej sytuacji. Choć muszę przyznać, że wolałbym, żeby gra wyglądała dużo gorzej, ale żebyśmy to my schodzili z boiska jako zwycięzcy”.

MM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony