Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Konkurs rozstrzygnięty!
Data publikacji: 27-05-2011 16:28W 108. numerze Newslettera Wisły Kraków został ogłoszony konkurs, w którym nagrodą były zaproszenia na finał Ligi Mistrzów w Multikinie. Oto zwycięzcy!
Na adres redakcyjny przyszło ponad 100 maili, w którym przekonywaliście nas, że to właśnie Wy zasługujecie na nagrodę. Spośród wszystkich maili wybraliśmy dwa, których autorzy otrzymają bilety na sobotni mecz finałowy Ligi Mistrzów pomiędzy Barceloną a Manchesterem United, który rozegranie zostanie na stadionie Wembley.
Bilet na pokaz 3D otrzymuje Michał, który napisał do nas tak:
Hmm… zastanawiam się, jak mógłbym Was przekonać o tym, że to ja powinienem tam pójść… Mam! Powodem jest najlepsza rzecz, która się jak dotąd zrodziła na świecie – męska przyjaźń. Męska przyjaźń, która narodziła się właśnie dzięki piłce nożnej i drużynom, które w sobotę pojawią się na Wembley.
Na mecz chciałbym się wybrać z moim przyjacielem Piotrkiem. Poznaliśmy się w podstawówce. Na początku było ciężko, nasze szkolne „gangi” nie miały wspólnego języka. Tak szczerze mówiąc to się tłukliśmy ;) Pewnego razu na osiedlowym boisku spotkałem Piotra i okazało się, że mamy wspólną pasję – piłkę nożną. Piotrek oznajmił mi, że ma w ogrodzie bramkę. Zaprosił mnie, abym któregoś dnia z nim pokopał.
Kilka dni później pojawiłem się u Piotrka, uzgodniliśmy, że będziemy kopać karne skoro jest nas tylko dwóch i niewiele ciekawszych opcji mamy do wyboru. Stwierdził, że będzie strzelał jako Manchester (później dowiedziałem się, że zaczął kibicować temu klubowi od pamiętnego 2-1 z Bayernem
Monachium w 1999 roku), ja oczywiście wybrałem już wtedy ukochaną Barcelonę (po meczach z Wisłą Kraków – nigdy nie zapomnę jakie wrażenie wtedy zrobił na mnie strzelec trzech goli Rivaldo).
Po kolei strzelaliśmy więc (kolejność przypadkowa, ale jestem pewien, że padały tam takie nazwiska): Cocu – Giggs, Puyol – Keane, Overmars – Beckham, De Boer – Scholes i na koniec nasi bogowie Rivaldo i Ruud van Nistelrooy! Na bramce oczywiście Bonano i Barthez, po pierwszej grze powtórzyliśmy to jeszcze 5-6 czy 7 razy. Im dłużej to trwało, tym lepiej się bawiliśmy. Wróciłem do domu w nocy, pamiętam, że dostałem straszny ochrzan od mamy – byłem wtedy może w 4-5 klasie podstawówki...
Pomimo, że czas leciał to nasza gra w karne trwała do końca podstawówki, potem przez gimnazjum, w liceum też się nam zdarzało (choć wtedy już o piwko )... Z czasem zaczynało nam brakować czasu, wiadomo jak jest: imprezy, laski, nauka. Piłka, mimo to że wciąż byliśmy i nadal jesteśmy wielkimi kibicami, przestała nas interesować w sensie czynnego uprawiania. W czasie ostatnich wakacji Piotrek złamał nogę i choć chodził o kulach, pewnego wieczoru oderwaliśmy się od komputera, zabraliśmy piłkę i poszliśmy pod bramkę... Od czasu naszego pierwszego spotkania minęła wieczność, a okazało się, że ta radość i wszystkie pozytywne uczucia nadal są głęboko w nas...
Dzięki futbolowi i dwóm drużynom, które spotkają się w sobotę zdobyłem najbliższą mi, jeśli chodzi o ducha, osobę na świecie. Mimo tego, że czasem się pokłócimy (często o nasze dwa kluby!), jesteśmy w stanie rozmawiać o wszystkim i zawsze. Nasza przyjaźń ma podłoże tam, gdzie większość nie potrafi wybudować sufitu.
Niestety nie studiujemy w tym samym mieście, ale na mecz oczywiście umówiliśmy się tutaj w Krakowie w jednym z barów. Może fajnie byłoby zobaczyć go w Multikinie? A do baru skoczyć później ;)?
Nagrodę w postaci podwójnego zaproszenia na pokaz meczu w 2D otrzymuje natomiast Grzegorz, który tak argumentował, dlaczego to jemu należy się bilet:
Dlaczego? Bo po kilku miesiącach siedzenia z nosem w książkach, dziś zdaję ostatnią maturę. Według naukowców zieleń ma kojący wpływ na układ nerwowy, działa relaksacyjnie i odstresowuje. Duży ekran pełen zieleni - tego mi trzeba! :)
Wszystkim dziękujemy za nadesłane maile, a zwycięzcom gratulujemy i życzymy udanej wyprawy do Multikina!
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















