Strona główna » Aktualności » Konkurs dla najmłodszych fanów Wisły rozstrzygnięty!

Konkurs dla najmłodszych fanów Wisły rozstrzygnięty!

Data publikacji: 09-06-2015 17:54



Pierwsza wizyta na Reymonta 22 jest wielkim przeżyciem dla małych fanów Białej Gwiazdy. Mogliśmy się o tym przekonać, czytając wspomnienia związane z meczami krakowskiej Wisły w minionym sezonie. Zapraszamy do lektury!


Wiślacka pościel, będąca nagrodą za I miejsce wędruje do Kuby Langiera, mieszkającego na co dzień w Anglii
Witam, jestem mamą 4-letniego Kuby. Piszę w jego imieniu, gdyż ze względu na swój wiek nie podołałby sam temu zadaniu. Kiedy przeczytałam o Waszym konkursie, wiedziałam,że mój synek musi podzielić się swoimi wrażeniami z pierwszego meczu Wisły. Jest to dla niego tym bardziej ważne, że Kuba urodził się w Anglii i także tutaj mieszka. Tak więc wizyty przy Reymonta wcale nie są taką prostą sprawą, gdyż do Polski jeździmy zazwyczaj raz w roku i to jest jedyna okazja, aby wybrać się na ukochaną Wisłę. Tym bardziej wiem, jakie było to przeżycie dla mojego synka, który od wielu miesięcy odliczał dni do urlopu, a zarazem do meczu Wisły, na który miał się udać ze swoim tatą i wujkiem – jak dla mnie niepoprawnymi fanatykami tego klubu, ale w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Dzień, w którym tata zabrał mnie na mecz Wisły, był bardzo fajny. Kiedy zjadłem obiad, spakowałem do mojego plecaka butelkę wody oraz chipsy i pojechaliśmy do Krakowa. Moja koszulka Wisły Kraków była już na mnie za mała, więc wujek Michał, który był z nami na meczu, zabrał mnie do sklepiku wiślackiego i kupił mi nową. Wujek Michał zawsze kupuje mi stroje wiślackie, jak już moje są za małe. Przed meczem poszliśmy jeszcze z moim tatą i wujkiem do baru, gdzie na ścianach były duże telewizory i wszyscy ubrani byli w wiślackie koszulki. Wszyscy znali wiślackie piosenki, które ja również znam, bo jak oglądam mecze, to kibice je śpiewają, a ja razem z nimi tylko, że przed telewizorem (szkoda, że nie mogę być na każdym meczu Wisły). Chwilę przed meczem poszliśmy na stadion, sam znalazłem swoje miejsce, z którego dobrze widziałem piłkarzy. Fajne jeszcze było to, że mój tata spotkał tam swojego kolegę, z którym chodził na studia i oczywiście na mecze Wisły oczywiście. Tata był bardzo szczęśliwy, bo dawno nie widział Josha, mimo że byli bardzo dobrymi kolegami. Ale najfajniejsze było to, że jak zaczynał się mecz, to wszyscy stali i śpiewali hymn Wisły. Ja też go śpiewałem, bo umiem już od bardzo dawna. Śpiewałem go tak głośno, że chyba słyszał mnie nawet Paweł Brożek, którego bardzo lubię. Chyba lubię go najbardziej na świecie, bo on strzelił dla Wisły tak dużo goli. Po piosence (hymnie) piłkarze zaczęli grać i musiałem krzyczeć głośno, jak piłka była na połowie Wisły, żeby nie strzelili gola. Wisła jest bardzo dobrą drużyną i wygrała mecz. Śmieszne było to, że tata nie wiedział, że ja umiem śpiewać „Jazda! Jazda! Jazda Biała Gwiazda!”. Jak kibice to śpiewali, to ja razem z nimi i jeszcze na dodatek pokazywaliśmy rękami. Umiem tak pokazywać, bo jak oglądamy z tatą mecze, to kibice też tak pokazują. I jeszcze umiem mówić „Nasz TS”, ale to jest bardzo łatwe i prawie umie już tak mówić mój braciszek, który ma roczek. To był bardzo fajny dzień, bo w końcu mogłem iść na mecz Wisły, na którym jeszcze nigdy nie byłem. To był mój najfajniejszy dzień, bo byłem na meczu Wisły Kraków i jeszcze widziałem wszystkich piłkarzy, ale nie w telewizorze, tylko na żywo.
Kuba Langier
Pozdrawiam Państwa serdecznie,
Marta Langier

FIFA 15, czyli nagroda za II miejsce, trafia w ręce Alana Ciepała

Moj syn Alan ma dwa i pół roku i niestety nie potrafi jeszcze pisać maili. Chcieliśmy jednak podzielić się naszą historia... Był 2012 roku, gdy wraz z moją żoną zajęliśmy miejsca na trybunie przy R22 podczas meczu Ligi Europejskiej ze Standardem Liege. Zaraz po pierwszym gwizdku moja żona (wówczas narzeczona) oświadczyła mi, że jest w ciąży i to właśnie wtedy okazało się, że mój syn jest ze mną na pierwszym meczu Białej Gwiazdy! Alan urodził się w październiku tego samego roku i do dziś uczestniczy ze mną w życiu Wisły. Nigdy nie pomyślałbym, że dwulatek przez dwie godziny z tak ogromnym zainteresowaniem będzie oglądał ze mną mecze.
Alan Ciepał

Na ostatnim szczeblu podium uplasowała się Gabriela Kozioł, który otrzymuje od nas wiślacki szalik
Pierwszy mecz Wisły w moim życiu pamiętam jakby to było wczoraj. Nie mogłam się doczekać tego dnia. Gdy z tatą kupiliśmy bilety, wprost wbiegłam po schodach na stadion. Zobaczyłam to duże boisko, nie w telewizji, lecz na własne oczy, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Mecz oglądałam z wielkim zachwytem. To wszystko zawdzięczam mojemu tacie i dziadkowi, którzy nauczyli mnie kibicowania i pasji do piłki nożnej. Od tego czasu z zapałem, przyjemnością,miłością i wielką radością kibicuję Wiśle Kraków. Kocham nie tylko kibicować, ale też grać w piłkę. Należę do sekcji kobiecej KS Bronowianka. Mam za sobą również casting do kobiecej eskorty. Niestety nie udało mi się dostać, ale nie tracę nadziei i spróbuję znowu za rok. Nie zabrakło mnie na Wiślackim Dniu Dziecka, gdzie dostałam kolejne autografy: od Michała Miśkiewicza i Emmanuela Sarkiego, które trafią do mojej kolekcji. Nie mogło obejść się bez zdjęcia z nimi. Ten dzień był na pewno niezapomniany. Byłam także, wraz z koleżanką, jej tatą i braćmi, na meczu wyjazdowym z Lechią Gdańsk. Był to mój pierwszy mecz wyjazdowy, ale na pewno nie ostatni.
Gabriela Kozioł

Dziękujemy za udział w konkursie, za to że Biała Gwiazda jest obecna w Waszym życiu, serdecznie gratulujemy zwycięzcom!

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony