Strona główna » Aktualności » Kolejna wygrana w końcówce!

Kolejna wygrana w końcówce!

Data publikacji: 21-11-2010 17:05



Biała Gwiazda odniosła trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo. Mimo że przeprawa z Zagłębiem Lubin nie należała do najłatwiejszych, to jednak krakowianie dzięki bramce Andraża Kirma wygrali i wskoczyli na drugie miejsce w tabeli.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Gdyby o wyniku spotkania decydowały statystyki, goście z Lubina mieliby niewielkie szanse na wywiezienie z Krakowa jakichkolwiek punktów. Dość wspomnieć, że lubinianie nie wygrali meczu ligowego przy Reymonta od sezonu 2005/2006, a od tego czasu zremisowali z Białą Gwiazdą w lidze ledwie dwukrotnie. Tegoroczne rezultaty pokazały jednak, że Miedziowych lepiej nie lekceważyć. Choć dorobek punktowy gości przed niedzielnym meczem nie oszałamiał, to zwycięstwa nad Legią i Lechem nie mogły umknąć uwadze sztabu szkoleniowego krakowian.

Zobacz skrót tego meczu na WisłaTube!


Trener Maaskant w przedmeczowych wywiadach podkreślał, że jego piłkarzy nie stać na lekceważenie przeciwnika. Takiego scenariusza, po wysokiej wygranej Wiślaków w meczu z Legią obawiało się wielu kibiców Wisły. Już pierwsze minuty pojedynku pokazały jednak, że o przesadnym rozluźnieniu w wiślackich szeregach nie mogło być mowy. Gospodarze zupełnie zdominowali lubinian, osiągając taką przewagę w posiadaniu piłki, jaką na ogół może się pochwalić tylko jedenastka Pepa Guardioli.

Zobacz zdjęcia autorstwa Maksa Michalczaka.


Niestety, podobieństwa do drużyny z Katalonii na tym się kończyły. W rozegraniu piłki przez Wisłę brakowało płynności, wskutek czego lubinianie stosunkowo łatwo rozbijali kolejne ataki gospodarzy. W pierwszych minutach tego spotkania na uwagę zasługiwała tylko sytuacja Pawła Brożka. Reprezentacyjny napastnik pogubił się jednak stojąc kilka metrów od bramki Isailovicia, czym zaprzepaścił szansę na zmianę bezbramkowego rezultatu.

Zobacz zdjęcia Daniela Gołdy.

Przed przerwą gra Wiślaków nie uległa poprawie. Nie zachwycało też defensywnie ustawione Zagłębie, dlatego na nadmiar emocji przy Reymonta kibice nie mogli liczyć. W pierwszej odsłonie meczu ożywili się jeszcze tylko dwukrotnie, w obu przypadkach za sprawą Łukasza Garguły. W pierwszej sytuacji rozgrywający Białej Gwiazdy starał się zaskoczyć Isailovicia strzałem z dystansu, ale Serb, choć jego interwencja nie była z gatunku tych najpewniejszych, zdołał wypiąstkować piłkę.

Garguła próbował raz jeszcze tuż przed zejściem obu drużyn do szatni. Po jednej z niewielu płynnych akcji Wiślaków centrował Cikos, jednak jego koledzy wbiegli zbyt głęboko w pole karne Zagłębia. Do zagranej na 11. metr piłki zdołał w końcu dopaść Garguła, ale w trudnej sytuacji posłał ją obok bramki.

Po przerwie obraz gry nie uległ znaczącej zmianie. Nadal to Wiślacy byli stroną przeważającą, ale swojej przewagi nie potrafili udokumentować bramką. Co więcej, ich starania nie przynosiły skutku w postaci okazji podbramkowych, a Isailović, choć zmuszony do ciągłej koncentracji, nie miał okazji pokazać swoich umiejętności. Widząc niemoc swojej drużyny zainterweniował trener Maaskant. Holender ściągnął z boiska Patryka Małeckiego, posyłając do boju Macieja Żurawskiego. Zmiana z 61. minuty nie przełożyła się niestety na zmianę w stylu gry Wisły. Gospodarzom wciąż brakowało pomysłu na sforsowanie zasieków obronnych ustawionych przed Isailoviciem, a co za tym idzie, serbski golkiper nadal nie narzekał na nadmiar pracy.

Po z górą 80 minutach wszystko wskazywało na to, że w niedzielnej konfrontacji bramki nie padną. Zagłębie nie kwapiło się do atakowania Wisły, a Biała Gwiazda nie miała pomysłu na przełamanie w tym meczu strzeleckiego impasu. Rozczarowali się jednak ci kibice Zagłębia, którzy przed końcem spotkania dopisali już swoim pupilom jeden punkt. Wiślacy, podobnie jak w meczu z Cracovią, zagrali bowiem do końca. Decydującą dla losów spotkania akcję podopieczni Maaskanta przeprowadzili w 88. minucie. Wydawało się, że Csaba Horvath z łatwością wyekspediuje piłkę sprzed własnej bramki po dośrodkowaniu Żurawskiego, ale słowacki stoper popełnił brzemienny w skutkach błąd. Zawodnik Zagłębia skiksował, futbolówka trafiła wprost pod nogi Kirma, a Słoweniec oddał soczysty strzał z pola karnego. Isailović, który niemal cały mecz czekał na okazję do interwencji, rzucił się rozpaczliwie w stronę piłki, ale jego poświęcenie na nic się zdało.

Bramka Kirma zapewniła Wiślakom minimalne zwycięstwo w meczu, który okazał się dla krakowian znacznie trudniejszą przeprawą niż ubiegłotygodniowe spotkanie z Legią. Najważniejsze są jednak trzy punkty, jakże cenne w kontekście walki o mistrzostwo.

 Wszystkich kibiców, którzy kupowali wejściówki na niedzielny mecz bezpośrednio przed spotkaniem serdecznie przepraszamy za dziesięciominutową awarię systemu sprzedaży biletów.

Wisła Kraków – Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)

1:0 Kirm 88’

Wisła Kraków: Pawełek – Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić – Małecki (61’ Żurawski), Sobolewski, Garguła (73’ Boukhari), Jirsak (82’ Wilk), Kirm – Paweł Brożek

Zagłębie Lubin: Isailović – Rymaniak, Horvath, Reina, Kocot – Bartczak, Hanzel (90+1’ Osmanagić), Dąbrowski – Pawłowski, Traore (78’ Kędziora), Plizga

Żółte kartki: Cikos, Kirm (Wisła) – Plizga, Kocot (Zagłębie)
Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom)  
Widzów: 17 800

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony