Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Kmiecik: Życzyłbym sobie takiego wyniku
Data publikacji: 30-10-2012 21:1730 maja 1976 roku był wyjątkowym dniem dla drużyny Wisły Kraków i jej kibiców. Biała Gwiazda pokonała wtedy Lecha Poznań aż 8:0, a autorem pięciu goli był Kazimierz Kmiecik. Była to najwyższa wygrana krakowskiej drużyny nad rywalem ze stolicy Wielkopolski, ale legenda Wisły nie ma nic przeciwko temu, aby taki sam rezultat padł przy Reymonta w najbliższy piątek.
„Suchy”, jak nazywany był przez kolegów Kazimierz Kmiecik, jest najskuteczniejszym piłkarzem w historii Wisły Kraków. Napastnik czterokrotnie zdobywał koronę króla strzelców, tak więc do jego licznych goli wszyscy byli przyzwyczajeni. Jednak wyczyn, jakiego dokonał w przedostatni dzień maja 1976 roku w pojedynku z Lechem, nawet dla Kazimierza Kmiecika był niezwykły.
„Wtedy Lech też był mocną drużyną, ale u siebie graliśmy z nim bardzo dobrze. Pamiętam, że za moich czasów w lidze nie przegraliśmy z nimi w Krakowie. Wyniki zawsze były wysokie, chociaż raz czy dwa razy zdarzył się remis. Jechaliśmy do Poznania, to znowu tam często przegrywaliśmy” – wspomina rywalizację z Kolejorzem Kmiecik.
Jak dobrze Wisła grała u siebie, Lechici boleśnie przekonali się w 29. kolejce rozegranej 30 maja 1976 roku. Gospodarze strzelili im aż osiem goli, a mogło być ich więcej. „Byliśmy wtenczas w dobrej formie. Zaskoczyliśmy Lecha, a w drugiej połowie szło już łatwiej” – mówi Kazimierz Kmiecik. Po pierwszej części spotkania Biała Gwiazda prowadziła z Kolejorzem „zaledwie” 3:0, po trafieniach Henryka Szymanowskiego oraz dwóch Kmiecika. Co to znaczy „łatwa druga połowa”? „Jak drużyna zaczęła dobrze grać, wszystko nam wychodziło i była szansa, żeby pogrążyć przeciwnika, to staraliśmy się to wykorzystać. Sytuacja była taka, że piłka po prawie każdym moim strzale wpadała do bramki” – twierdzi skromnie legendarny napastnik krakowian, który po przerwie jeszcze trzy razy pokonał bramkarza Lecha, a dwa trafienia dorzucił Jan Jałocha. „Było blisko tego, żebym nie zdobył gola z karnego, bo piłka przeleciała bramkarzowi tuż pod rękami, jednak się udało. Mogłem strzelić jeszcze ze dwie bramki, ale i tak uważam to za duży wyczyn” – mówi Kmiecik.
„Kibice nie dowierzali, że wygraliśmy 8:0, ale nawet po ósmej bramce chcieli jeszcze goli. Cały stadion nas oklaskiwał, a widzów było około 28 tysięcy” – dodaje obecny trener drużyny Młodej Wisły.
„Życzyłbym sobie, żeby taki wynik powtórzył się w najbliższym meczu Wisły. Nie patrzmy na sytuację w tabeli, bo pomału nasza drużyna idzie w górę i ten mecz z Lechem potwierdzi, że tak niskie miejsce nie jest dla Wisły odpowiednie. Kolejorz wygrał parę meczów, ale teraz my zaczynamy strzelać. W Łodzi Rafał Boguski zdobył dwa gole. Może w następnym spotkaniu strzeli trzy, nie mówiąc już o pięciu” – uśmiecha się Kazimierz Kmiecik i dodaje na zakończenie: „Ważne, żeby Wisła wygrała i szła w górę tabeli”.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















