Strona główna » Aktualności » Kirm: Wszystko w naszych rękach

Kirm: Wszystko w naszych rękach

Data publikacji: 10-09-2009 19:56



Andraż Kirm w meczu Słowenii z Polską zaliczył dwie asysty. Choć jego reprezentacja niepodzielnie panowała na boisku, to zawodnik Wisły pokreśla, że dla Słowenii to nie było łatwe spotkanie.

Fot. Grzegorz Czop Fot. Grzegorz Czop

Andraż, gratulujemy dobrego występu przeciwko Polsce.
Dziękuję. Zagraliśmy dobry mecz w środę. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas bardzo ważne spotkanie, że potrzebujemy tych trzech punktów. Teraz jesteśmy bliżej zakwalifikowania się do Mistrzostw Świata.

My, Polacy, możemy ci tylko podziękować, że nie wykorzystałeś swojej szansy na zdobycie gola.
Rzeczywiście, miałem kilka okazji na strzelenie gola, ale to, że nie zdobyłem gola nie jest ważne. Liczy się nasza wygrana w tym meczu.

Spodziewałeś się, że tak łatwo przyjdzie wam wygrana z Polakami?
To wcale nie był łatwy mecz dla nas. Może wynik jest wysoki, ale to nie znaczy, że grało nam się łatwo.

Ktoś w Polsce powiedział ci: „Andraż, co ty narobiłeś”?
Nie. Myślę, że nikt mi tak nie powie. Wszyscy rozumieją, że w środę grałem dla reprezentacji Słowenii i to wygrana tej drużyny była dla mnie ważna. W niedzielę będę reprezentował Wisłę Kraków i zrobię wszystko, żeby wypaść jak najlepiej.

Jak oceniasz teraz wasze szanse na awans do Mistrzostw Świata?
Wszyscy wierzymy, że awansujemy do Mistrzostw Świata. Pokazaliśmy w wielu meczach, że jesteśmy zdolni dokonać tego. Jesteśmy teraz blisko naszego celu, ale przed nami jeszcze dwa spotkania – ze Słowacją i San Marino. Wszystko jest w naszych rękach – jeśli wgramy oba mecze, możemy zająć pierwsze miejsce w grupie. Zobaczymy też jak ułożą się inne spotkania.

Spotkanie ze Słowacją będzie dla was szansą na objęcie pierwszego miejsca w grupie.

Wydaje mi się, że jesteśmy jedyną drużyną w naszej grupie, która pokonała Słowację. Będzie to dla nas bardzo ważne spotkanie. Musimy je wygrać, bo Słowacja ma na razie więcej punktów od nas w tabeli. Ostatni mecz Słowacy grają przeciwko Polsce, więc też nie będzie im łatwo.

Mecz z San Marino i liczba goli w nim strzelonych też mogą się liczyć.
Wiem, że bramki się liczą, ale na razie o tym nie myślimy. Najpierw skupimy się na meczu ze Słowacją, a potem będziemy myśleć nad tym, jaki stosunek bramkowy jest nam potrzebny.

Nie trenowałeś z drużyną, ale chyba z twoim zdrowiem wszystko jest w porządku?
Wszystko jest w porządku. To był normalny trening regeneracyjny po meczu. Na pewno będę gotowy na niedzielne spotkanie w Gdańsku. Jestem też gotowy na długą podróż. W ostatnim czasie przyzwyczaiłem się już do tego.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony