Strona główna » Aktualności » Kazimierz Moskal obserwował Skonto

Kazimierz Moskal obserwował Skonto

Data publikacji: 09-07-2011 10:29



Kazimierz Moskal w ostatni weekend obserwował na żywo mecz Skonto Ryga, przeciwnika Wisły w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Specjalnie dla nas opowiedział o swoich uwagach po tym spotkaniu. „Skonto to zespół po gruntownych zmianach . Wisła też jest drużyną, która ciągle znajduje się w przebudowie. Uważam jednak, że jesteśmy lepsi ” – twierdzi Moskal.

Fot. Marcin Górski Fot. Marcin Górski

Ten materiał ukazał się w 111. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamiawiać, wystarczy wypełnić formularz

  Kazimierz Moskal obserwował drużynę z Rygi w niedzielnym meczu z Jurmala VV, który Skonto wygrała po dwóch bramkach Nathana Juniora.  „To zawodnik w dużej mierze decydujący o tym, jakie wyniki osiąga Skonto, widać że ma spory potencjał. Dodaje od razu, że nie do końca zgadza się z polskimi mediami, które twierdzą , że brak obrońcy Kacanovsa, zawieszonego przez estoński związek piłkarski, to spore osłabienie tego zespołu. „Nie uważam, żeby tak było. Denis Kacanovs to zawodnik, który nie wyróżniał się spośród innych.”

Mocne i słabe strony łotewskiej drużyny? „Nie chciałbym mówić o mocnych i słabych stronach Skonto. Wiadomo, że inne wnioski i spostrzeżenia się ma, gdy obserwujemy zespół podczas gry z ligowym przeciwnikiem, a inne, gdy zespół gra w europejskich pucharach, gdzie każdy zawodnik chce się jak najlepiej pokazać. Zatem rzeczywista siła zespołu nie do końca jest znana” – stwierdził asystent trenera Maaskanta.

Moskal przeciwko Skonto Ryga grał w swojej karierze aż cztery razy. Czy porównywanie tamtej drużyny ze współczesną ma jakikolwiek sens? „Nie da się porównać tych dwóch drużyn. Oczywistym jest, że w tej drużynie nastąpiło bardzo dużo zmian. Zespół został całkowicie odmłodzony, mają tylko dwóch trzydziestodwuletnich, doświadczonych zawodników. Reszta to gracze w wieku dziewiętnaście, dwadzieścia lat. Rozmawiałem na ten temat z ich dyrektorem sportowym i sam przyznał, że skład, którym dysponują w tym roku, jest bardzo odmłodzony, jednak to przemyślana decyzja i wynikała z drogi, którą obrali” – odpowiada trener.

Najbardziej naszego zwiadowcę zdumiała atmosfera piłkarskich zmagań...a raczej jej brak. „Zaskoczył mnie mecz, ale też oprawa meczu. Jeszcze pół godziny przed spotkaniem w pobliżu stadionu nie czuć sportowej atmosfery. Gdybym znalazł się tam przypadkowo, to pewnie nawet nie wiedziałbym, że jest rozgrywany mecz. Praktycznie żadnego zainteresowania kibiców, spotkanie oglądało może 200 osób, więc okoliczności nie przypominały rozgrywek ligowych, a raczej gierkę treningową” – opowiada zaskoczony „Kaz”.

MM
Biuro Prasowe Wisły Kraków



do góry strony