Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Kartka z kalendarza
Data publikacji: 23-11-2013 11:00Kilka dni temu minęło 85 lat od meczu, który zapewnił Wiśle mistrzostwo Polski w sezonie 1928. Warto poznać szczegóły tamtego emocjonującego spotkania.
Przed laty mistrzostwa Polski w piłce nożnej rozgrywano w systemie wiosna-jesień. Decydujące spotkania odbywały się więc w listopadzie. W sezonie 1928 Biała Gwiazda była obrońcą tytułu i od pierwszej kolejki potwierdzała, że mistrzostwa nie zdobyła przez przypadek. Na finiszu rozgrywek jedynie Warta Poznań miała szansę dogonić krakowski klub.
W przedostatnim meczu sezonu Wiśle potrzebny był remis, by ostatecznie potwierdzić swój prymat na polskich boiskach. Biała Gwiazda jechała jednak na bardzo trudny teren: do Katowic, mierzyć się z 1.FC. Ten przeciwnik w spotkaniach z Wisłą zawsze grał bardzo brutalnie, równie agresywni byli jego kibice, gotowi do przerywania meczów przy niekorzystnym wyniku. Co więcej, 1.FC było klubem mniejszości niemieckiej, co dodawało rywalizacji z Wisłą podtekstu politycznego.
Biała Gwiazda potrafiła sobie jednak radzić z dużą presją, szczególnie że mogła liczyć na wsparcie swoich własnych fanów, którzy tego dnia w sporym gronie stawili się w Katowicach.
Mecz lepiej rozpoczęła Wisła, choć to 1.FC od początku atakowało. Krakowianie przeprowadzili jednak groźną kontrę zakończoną rzutem rożnym. Po dobrym rozegraniu kornera skuteczny strzał Aoddał Henryk Reyman i Biała Gwiazda w 13. minucie objęła prowadzenie.
Katowiczanie rzucili się do ataku i nie przebierali w środkach. Przez kilka minut Wisła grała w dziesięciu, gdyż po faulu Ericha Machineka Jan Kotlarczyk potrzebował dłuższej chwili, by dojść do siebie. Niewiele później podobna sytuacja spotkała Władysława Kowalskiego.
Na początku drugiej połowy po strzale Artura Geislera 1.FC zdobyło wyrównującą bramkę i kontynuowało ataki. Wisła ograniczała się do obrony i pojedynczych kontr, głównie w wykonaniu szybkiego i przebojowego Józefa Adamka. Defensywa Wisły była świetnie zorganizowana, na dodatek w bramce fenomenalnie spisywał się Maksymilian Koźmin. Frustracja gospodarzy rosła z każdą minutą. Wynik nie zmienił się aż do końcowego gwizdka.
Podobno do Katowic przyjechały nawet pojedyncze osoby z Poznania, liczące na potknięcie Wisły. Ich nadzieje okazały się płonne. Biała Gwiazda mogła świętować ponowne zdobycie tytułu. Na dodatek Henryk Reyman po raz drugi z rzędu został Królem Strzelców.
Kartkę z kalendarza redaguje historiawisly.pl – Internetowa Encyklopedia Wisły.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















