Strona główna » Aktualności » Kapsa: Wszystko się posypało

Kapsa: Wszystko się posypało

Data publikacji: 20-03-2010 20:30



Paweł Kapsa zwykle jest pewnym punktem w bramce Lechii Gdańsk. Dzisiaj bronił również dobrze, ale przydarzył mu się błąd, który kosztował jego zespół utratę drugiej bramki.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Graliśmy jak równy z równym, stwarzaliśmy sytuacje, po czym dostaliśmy bramkę i wszystko się posypało. Gdyby ktoś spojrzał tylko na wynik, pomyślałby, że Wisła wygrała zdecydowanie, a wcale tak nie było. Jesteśmy bardzo niezadowoleni z wyniku. Ktoś weźmie gazetę, zobaczy wynik i powie – Lechia nie miała szans, a to nieprawda. W pierwszej połowie mieliśmy groźną sytuację Wiśniewskiego. Gdyby to wpadło, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej” – tłumaczył po meczu bramkarz drużyny z Gdańska.

Wiślacy pokonali Kapsę trzy razy w trakcie sobotniego spotkania. „Nie wiem czy to był wytrenowany stały fragment gry, ale raczej przypadek. Paweł Brożek przedłużył piłkę głową do Marcelo, gdyby nie on, ktoś pewnie by ją wybił” – mówił o pierwszym golu bramkarz.

Przy drugiej bramce dla Białej Gwiazdy Kapsa popełnił błąd, piąstkując piłkę poza pole karne tak, że tą przejął Tomas Jirsak, który z ok. 25 metrów oddał precyzyjny strzał. „Nie chciałem łapać tej piłki, bo byłem na styku ‘szesnastki’ i mógłbym wybiec za linię. Wypiąstkowałem niefortunnie. Jirsak oddał jedyny strzał, jaki mógł w tej sytuacji wpaść, bo przed bramką mieliśmy jeszcze trzech obrońców” – wyjaśniał tę sytuację Kapsa. „Wydaje mi się, że w kilku sytuacjach popełnił ewidentne błędy przy ocenie pozycji spalonych. Nie będę oceniał, bo nie chcę narazić się na jakieś restrykcje, ale wydaje mi się, że  przy trzecim golu Paweł Brożek był na pozycji spalonej” – dodał bramkarz „Biało-zielonych”.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony