Strona główna » Aktualności » Kamil Kosowski całym sercem za Wisłą

Kamil Kosowski całym sercem za Wisłą

Data publikacji: 15-08-2011 10:43



Kamil Kosowski był jednym z tych piłkarzy, którzy wprowadzili APOEL Nikozja pierwszy raz w historii klubu do Ligi Mistrzów. „Naprawdę, warto było jechać na ten Cypr i grać w tej drużynie, żeby takie coś przeżyć” – mówi były pomocnik Wisły Kraków.

Fot. Maks Michalczak/archiwum Fot. Maks Michalczak/archiwum

Ten materiał ukazał się w 113. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz

Kamil Kosowski przez dwa lata grał w APOEL-u Nikozja, z którym Biała Gwiazda w środę zagra w pierwszym meczu o awans do fazy grupowej Champions League. Jak „Kosa” charakteryzuje ligę cypryjską? „Są tam cztery główne zespoły: APOEL, Omonia, Anorthosis i Apollon Limassol. Ostatnimi laty pomiędzy trzema pierwszymi toczyła się walka o tytuł mistrza. To są drużyny cypryjskie, ale nie należy ich postrzegać jako nieprofesjonalne. To kluby z europejskimi budżetami, europejskim podejściem, nastawieniem, trenerami i piłkarzami” – mówi zawodnik.

„APOEL to przede wszystkim drużyna ukierunkowana na sukces. Tak była budowana już wtedy, kiedy grałem tam z Marcinem Żewłakowem. Na pewno nie położy się przed Wisłą, a Wiślaków czeka ciężki mecz” – dodaje Kosowski. Zdaniem byłego pomocnika Białej Gwiazdy, wszystko w APOEL-u podporządkowane jest wynikom, zwycięstwom, a teraz – awansowi do Ligi Mistrzów. „W tej drużynie grają zawodnicy spoza Cypru, jest to międzynarodowe towarzystwo, ale nie są to przypadkowi piłkarze” – podkreśla Kamil Kosowski. „Oni tak samo mocno jak Wisła chcą wejść do Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że Wisła będzie o ten włos lepsza” – zaznacza pomocnik.

Niemal dokładnie dwa lata temu APOEL pierwszy raz w historii klubu wywalczyli awans do fazy grupowej Champions League, eliminując w fazie play-off FC Kopenhaga. „To było wtedy święto narodowe, święto dla kibiców APOEL-u, niezapomniane chwile i naprawdę warto było jechać na ten Cypr i grać w tej drużynie, żeby takie coś przeżyć” – wspomina Kamil Kosowski. „Apetyt rośnie w miarę jedzenia, i jak jest kolejna szansa, to na pewno APOEL będzie chciał ją wykorzystać” – podkreśla były zawodnik cypryjskiej drużyny.

W grupie APOEL trafił na Chelsea Londyn, FC Porto i Atletico Madryt i zajął ostatnie, czwarte miejsce, przegrywając trzy mecze i remisując trzy razy. „Mieliśmy okazję do tego, by zająć trzecie miejsce w grupie i zagrać w Lidze Europejskiej. Przegraliśmy trzecią lokatę z Atletico Madryt i niestety, musieliśmy pożegnać się z pucharami. Wielka szkoda, ale najtrudniejszy był chyba ten awans do Ligi Mistrzów, a faza grupowa to była czysta przyjemność. Wiadomo, że Porto i Chelsea to marki światowe i, mimo że odpadliśmy, to na ich tle wcale nie wyglądaliśmy źle” – zauważa „Kosa”.

Jak szanse mistrza Polski w pojedynku z mistrzem Cypru ocenia piłkarz? „Ja widzę 100% szansy, tak samo jak kibice Wisły. Nawet nie myślę o innym wyniku, jak tylko zwycięstwo w pierwszym meczu. Pierwszy mecz wydaje mi się taki decydujący. Jeżeli tutaj Wisła będzie miała problemy, to na Cyprze mogą być większe. Szansy trzeba upatrywać w dobrej dyspozycji dnia i przede wszystkim w tym spotkaniu w Krakowie, w którym Wisła powinna sobie zapewnić sobie taką przewagę, żeby w drugim meczu potrafić ją obronić” – odpowiada, a pytany o to, czy będzie całym sercem za Białą Gwiazdą, mówi z przekonaniem: „Oczywiście”.

AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony